<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 17:34

Kto by nie próbował się bronić, będąc tak potraktowanym przez kogoś takiego jak Agranowicz? Maksimilian nawet nie przypuszczał, że ten człowiek będzie coś takiego wobec niego planował. Wszelkie próby choćby podniesienia się z biurka oraz kopanie praktykanta skończyło się kopniakiem w krocze ze strony oprawcy. Automatycznie Maks ścisnął uda ze sobą i syknął z bólu przymykając mocniej oczy i zaciskając zęby a także dłonie w pięści. Za chwilę zaś został złapany za włosy i uderzony o blat biurka. Dopiero go zamroczyło, że przez moment miał plamy przed oczami. Oraz dodatkową falę bólu. Wtedy Uri nie miał problemu by skuć mu nogi kolejnymi kajdankami.
Ivanov potrząsnął głową podnosząc się na tyle by zerknąć zza ramienia i zobaczyć co Uri knuje. Wtedy poczuł ostrze na łydce i ostrzeżenie z jego ust. Mimo tego co powiedział Uri, docisnął ostrze tak, by śmiało zrobić mu ranę. Wtedy gdy się podnosił, Maks zrobił to samo, ale niestety znów został przyciśnięty do biurka, przez co syknął. Poczuł jak ostrze wbija się mu w plecy i jedzie przez długość kręgosłupa rozcinając mu koszulę.
- Po co to robisz?
Zadał pytanie, kiedy w tym momencie Uri dopinał mu pasek z ekwipunkiem. Nieźle. Ostatnia nadzieja w ratunku samoobrony została mu zabrana. A potem poleciało mu wzdłuż nóg spodnie. Teraz to był prawie nagi, bowiem jeszcze na sobie miał bokserki. Nie przyjemnie było tak stać wpół pochylonym, opartym o blat biurka ze skrępowanymi kończynami.
Przygnieciony po chwili przez ciało Uriego, usłyszał jego polecenie. Chce na bank tu pracować? Ominąć procedurę przejścia praktycznego egzaminu?
- Za nic tego nie podpiszę... Kim jesteś? Z jakiej mafii Cię przysłali?
Cokolwiek Uri mu zrobi, Maks się nie podda i nie będzie robił tego co on chce. Zmrużył znów oczy, kiedy poczuł nacięcie na udzie, a to po chwili się zagłębiło. Kto by pomyślał, że teraz sam stanie się ofiara sadyzmu od drugiej osoby? Do tej pory on sam znęcał się w podobny sposób na więźniach. Teraz jemu przyszło to znosić. A skoro obecnie sytuacja skupiała się na razie na rozmowie i "delikatności" ze strony Uriego, Maks w pewnym momencie napiął mięśnie i spróbuje odepchnąć się z całej swojej siły do tyłu w celu podniesienia od biurka i zrzuceniu z siebie Agranowicza. O ile ten nie zareaguje jakoś szybko. Problem u Ivanova jest jednak taki, że jeżeli mu się powiedzie, z powodu skutych kajdankami nóg, może stracić równowagę i upaść na podłogę.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 19:31

Rozciął ostatnią część jego garderoby i przesunął gładką stroną noża po pośladku związanego.
- Podpiszesz i zrobisz to z ulgą – powiedział, a kolejne słowa mężczyzny mu się nie spodobały. Ponownie uderzył jego głową w biurko tyle że mocniej.
- Nauczysz się szacunku do starszych i nie wyciągania pochopnych oskarżeń. Klawiszowi udało się podnieść prawie go z siebie zrzucając. Błyskawicznie uderzył w jego wybity bark ryzykując złamaniem. Ponownie przyszpilił go do blatu.
- Jaki żywotny – skomentował cynicznie i przesunął szybko nożem między pośladkami mężczyzny. Przeciął wrażliwą skórę na jego wejściu, ostrze dosięgnęło również jąder lekko je nacinając. Krew ściekała powoli z nacięć, złapał za pałkę Maksa, którą sobie zostawił. Złamie jego opór powoli, metodycznie z chirurgiczną precyzją. Przejechał końcówką pałki po jego wejściu i wepchnął ją w niego brutalnie. Nie zatrzymał się ani na chwilę wpychając ją głębiej.
- Przyjemnie prawda? Może być jeszcze lepiej – aż się do siebie uśmiechnął i uderzył go z wyczuciem w bok szyi. Cios w ten punkt powodował niekontrolowane skurcze mięśni i intensywny ból. Znał się na zadawaniu bólu i zostawianiu jak najmniejszej ilości śladów, tyle że on chciał by Ivanov miał po nim trochę pamiątek. Wepchnął mu pałkę do połowy, prawie ją wyciągnął i znów brutalnie wbił trochę dalej. Mężczyzna najwyraźniej nie chciał się poddać. Doceniał ducha walki, ale to nie oznaczało że przestanie. Obrócił sprawnie nóż w drugiej ręce i uderzył rękojeścią w nerw powyżej pośladka, ale poniżej linii pasa. Cios ten był na tyle mocny że powinien na jakiś czas odebrać władze w nogach klawisza. Nie lubił gdy ktoś za bardzo mu się rzucał.
- Do twarzy ci z pałką w dupie – mruknął mu nad uchem i przygryzł je. Poruszał nią raniąc jego odbyt jeszcze bardziej. Widział jak krew spływa mu między udami. Obserwował to z jakąś chorą fascynacją. Lubił widok wypływającej krwi z ciała.
- Namyśliłeś się czy wolisz kontynuować? – zapytał, lekko zachrypniętym głosem. Nacisnął palcami na wybitą kość barku, wokół którego powoli tworzył się obrzęk. Sytuacja wpływała na niego stymulująco i z pewnością nie odmówi sobie dalszej zabawy nawet jeśli Ivanov zdecyduje się na współpracę, a jeśli nie to cóż zastosuje ostrzejsze środki.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 20:09

No i bokserki też sobie poszły. Nadzorca nie czuł się dobrze w takiej pozycji i to jeszcze rozebrany. W dodatku oberwał znów głową w blat biurka, że znów widział przez moment ciemność. Szacunek do starszych? O czym on bredzi? To że różnica między nimi jest dwa lata niech nie uważa się za najważniejszą osobę.
-To raczej Tobie przyda się lekcja szacunku do przełożonego.
Po tych zaś słowach Maks próbował się odepchnąć i odsunąć od siebie Uriego. Nie udało się i skończył znów na blacie biurka z bóle w barku, bowiem klawisz go w niego uderzył. Niemal syknął przez zęby.
Czując ostrze pomiędzy pośladkami, mięśnie mu się napięły a serce przyspieszyło bicia. Chyba nie zamierza go poćwiartkować? Albo co gorsza pozbawić jaj i ogonka? Czując nacięcie zmrużył znów oczy. Jako że głowę położył bokiem, to widział jak Uri zabiera JEGO pałkę. Po chwili poczuł wsadzanie jej w tyłek. Zamknął mocniej oczy zaciskając zęby. Mięśnie nadal były napięte. Lecz przestały, kiedy Agranowicz zastosował uderzenie w bok szyi. Nagle Maks poczuł nieprzyjemne i niekontrolowane skurcze a do tego jeszcze ból. Wkładanie i wyjmowanie pałki nie tyle co doprowadzało do kolejnych fal bólu, ale też i przyjemności. Nie ma to jak połączenie dwóch rzeczy w jednym.
Tak, Maksimilian nie zamierzał się poddać. I nie zamierzał niczego podpisywać. Mimo tej dawki bólu jaką obecnie odczuwa, nie podda się. W najgorszym wypadku zacznie krzyczeć a to spowoduje wezwanie pomocy. Na pewno się ktoś pojawi. W pomieszczeniach obok zapewne przebywają jego koledzy. Albo może ktoś będzie korytarzem przechodził. Z jednej strony dla niego wstyd, że dał się tak załatwić, ale z drugiej strony nie miał jak się bronić.
Kolejne uderzenie sprawiło że stracił czucie w nogach. Być może chwilowe, ale teraz wydawać się mogło że leży wpół na blacie biurka. Od nadmiaru dawki bólu zaczynał ciężej oddychać. Ale się trzymał. Jego ciało zaczęło nawet z lekka drżeć.
- Możesz mnie gnębić... Torturować... Szantażować... Ale tego nie podpiszę... - Nie poddał się. Nie uległ mu. Jęknął głośniej zamykając znów oczy przy naciskaniu na wybity bark.
- Przestań... To tylko pogarsza Twoją opinię... Niech ktoś tu zajrzy a od razu wylądujesz wśród więźniów!
Dorzucił mu jeszcze w odpowiedzi, pod wpływem emocji i nadmiaru bólu. Od tego podniesienia głosu, mięśnie się o swoje upomniały.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 21:17

- Tak oczywiście - mruknął wyjął z niego pałkę i jebnął go nią z całej siły w plecy. Zamknął drzwi i sprawnie podparł je krzesłem tak by nikt im nie przeszkodził. Wrócił do Maksa znów wepchnął w niego pałkę jednym brutalnym ruchem teraz do końca.
- Mmm…Lubisz to – uśmiechnął się pod nosem. Być może taka taktyka na niego nie podziała, no cóż będzie próbował dalej. Wyciągnął zapalniczkę i zaczął przesuwać powoli nóż nad płomieniem. Mimo małych przygotowań nie tracił czujności i obserwował przełożonego. Jeszcze jakiś czas nie będzie czuł władzy w nogach. Jednak Uri był przesądy więc znowu uderzył go w to samo miejsce. Cierpliwie czekał aż nóż się nieco rozgrzeje. Gdy tak się stało podniósł z ziemi koszulę Maksa i wepchnął mu ją w usta, a poszarpane końce związał mu za głową.
- Cudnie jęczysz, ale nie jesteśmy tu sami niestety – powiedział szczerze i otarł się o jego udo stwardniałą męskością. Przyłożył gorący metal do jąder mężczyzny, a pałką zaczął agresywnie „pracować” w jego tyłku. Oderwał na chwilę nóż i zrobił mu kolejne głębokie nacięcie na prawym pośladku. Nóż który ostygł schował, a on palcami rozszerzył ranę i nacisnął sunąc wewnątrz niej palcem. Krew obficie spływała z rany brudząc mu palce. Podniecony wyjął z niego pałkę, rozpiął swoje spodnie i wyjął twardego fiuta. Złapał za biodra Maksa i wszedł w niego mocno tak jak lubił najbardziej. Poruszał się w nim brutalnie przygniatając go do biurka, które trzeszczało pod wpływem jego ruchów. Sięgnął ręką między jego uda i złapał za podrażnione poparzeniem jądra miętosząc je palcami.
- Jakiś rozjechany jesteś często dajesz dupy więźniom? Czy wolisz pracowników, a może samego dyrektora? Nie zdziwiłbym się jak byś w burdelu dorabiał – zaczął go obrażać bawiąc się przy tym całkiem dobrze. Ivanov był przystojnym facetem, a jego nieugięta postawa tylko jeszcze bardziej nakręcała Agranowicza. Zmienił kąt pchnięć dźgając prostatę przyszłego współpracownika. Rżnął go ostro co jakiś czas wbijając paznokcie w rany. Po jakimś czasie westchnął gardłowo i doszedł głęboko wbity w jego tyłek. Wyszedł z niego i wytarł się drugą częścią koszuli z krwi. Złapał go za ramiona i bardziej oparł na meblu by mu się nie zsunął na podłogę. Rozejrzał się po pokoju i podszedł do stojącej w kącie apteczki. Przejrzał medykamenty i z triumfem w oczach pomachał brązową sporą butelką przed oczyma Maksa. Stanął za nim i wylał jodynę na poszarpane i zakrwawione wejście klawisza. Jodyna była może i środkiem bakteriobójczym, ale wylana na świeżą ranę piekła i szczypała okrutnie. Wiedział z własnych doświadczeń jak bolała noga po takim „opatrzeniu”, a co dopiero tak czułe miejsce. Wylał jodynę na resztę ran wmasowując ją w ranę i poszerzając ją palcami. Wyjął nóż i pogłębił cięcie na plecach. Przesuwając powoli ostrzem po ranie. Potem przestał ją bokserkami Maksa i wlał w „rów” rany jodynę. Zabrał paczkę fajek i jedną włożył sobie do ust, podpalił ją zapalniczką. Ponownie wrócił do strażnika przy okazji się zaciągając dymem. Wziął pałkę i ponownie wepchnął ją w odbyt przełożonego. Pochylił się i wyjął mu z ust knebel na chwilę przestając go pieprzyć bronią.
- To jak będzie?
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 21:58

Jęknął na uderzenie pałką w plecy. Jeszcze mu ten nieszczęsny praktykant kręgosłup połamie. Gdyby nie chwilowy paraliż nóg, zsunąłby się teraz ze stołu i zaczął bronić swoimi metodami przed Urim, który w tym momencie poszedł zamknąć drzwi. Po jaką cholerę mu on to powiedział. Jednak na moment poczuł ulgę w tyłu. No nie na długo. Zaraz ta pałka wróciła na nieodpowiednie miejsce, przez co wsunięta jeszcze brutalniej i do końca, zmusiła go krzyknięcia. Próbował stłumić ten krzyk, ale nie dało rady. Nawet oczy zamkną mocno. To był za duży ból. A żeby więcej nie krzyczał, mężczyzna wcisnął mu koszulę do ust a końce rozszarpane związał za głową. Mimo kręcenia głową w proteście i tak zrobił swoje. Teraz nie pozostawało nic innego jak oczekiwanie na kolejne fale bólu i upokarzania. Już on napisze odpowiedni raport na tego człowieka by go choćby w psychiatryku więziennym zamknęli!
Po przyłożeniu gorącego metalu do jąder, niemal krzyknął ale tłumił go materiał w ustach. W kącikach oczu pojawiły się nawet łzy bólu. Dłonie zacisnął na tyle mocno ile był w stanie. Mięśnie same się napinały, ciało dalej drżało. Skurcze nie wiedział czy ustąpiły czy nie. Ból czuł wszędzie. Na całym ciele. Pomijając nogi, które odmawiały posłuszeństwa.
Kolejne nacięcia, kolejne drażnienie ran. Maks przez takie wymęczenie może dosłownie w którymś momencie odpłynąć. Serce i oddech miał już bardziej przyspieszone. Pocił się nawet od tego wszystkiego.
Pałka opuściła jego biedny tyłek. Ale jej miejsce zajął penis Uriego. Poczuł go w sobie. A potem kolejne pchnięcia. Ból połączony z rozkoszą. Niestety odbywało się to wbrew jego woli, więc przyjemnością dla siebie by tego nie nazwał. Rumieńce się mu pojawiły pod oczami. Powieki miał zamknięte. Zębami aż przygryzał materiał. Piekło, szczypało, bolało jak cholera. Agranowicz doprowadził swoje pchnięcia do samego końca aż nie spuścił się w Maksie a ten jęknął znów przez materiał. Ivanov miał dość. Tym razem dosłownie. Uchylił powieki kiedy był przekonany że Agranowicz skończył. Mylił się. Przed jego oczami pojawiła się butelka z czym to było? Nie zdążył przeczytać ani skojarzyć. Lecz dowiedział się jak poczuł piekący wręcz palący ból w czułym miejscu. Oczy omal mu z orbit nie wyleciały. Łzy spłynęły same z siebie a on krzyczał i jęczał, oczywiście materiał wszystko tłumił. Od szarpania rękoma, porozcierał sobie nadgarstki od kajdanek.
Ivanov nie wiedział co było już gorsze. Ale wszystko co robił mu Uri było wręcz brutalne. On sam takich metod na więźniach nie stosował. Aż takim sadystą do poziomu Uriego jeszcze nie był. Pogłębianie ran i to na plecach było tak samo bolesne jak w przypadku poprzednich ran.
Po skończeniu tortur jodyną, pałka wróciła do tyłka Maksa. Knebel został mu wyjęty a on sam wyglądał jak siedem nieszczęść w tym momencie. Drżący, obolały, spocony. Leżąc na blacie nie spojrzał nawet na Uriego.
- Nie... podpiszę... - Odpowiedział słabo i wykończony. Nie zgodził się. Uparcie będzie trzymał swojego zdania. Nawet ubliżanie mu nic nie pomoże Uriemu. Nawet jak doprowadzi go do nieprzytomności, jak usprawiedliwi jego brak odzewu, gdyby czasem ktoś chciał od Maksa w każdej możliwej chwili? Chyba przez dobę nie będzie go męczył? A może? Ivanov nie chciał już myśleć na przód co z nim będzie. Ale wiedział jedno, przez miesiąc na tyłku nie usiądzie.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 22:53

- Nie podpiszesz? Cóż to wielkiego niby? Maks nie musisz tak cierpieć wystarcz, że mi pomożesz a ja pomogę tobie – powiedział dając mu trochę odsapnąć, złapał za jego szczękę i delikatnym gestem starł jego łzy.
- Jeśli mi pomożesz nie wyrządzę ci więcej krzywdy, ale musisz zrozumieć w jakiej znalazłeś się sytuacji. Mogę cię tak zamęczać długie godziny. Nikt tu nie przyjdzie, a jeśli puszczę plotkę że lubisz brać w dupę to więźniowie szybko stracą respekt. W ich hierarchii staniesz się cwelem czyli na samym dnie. Jeśli się dogadamy umocnię twoją pozycję w więzieniu, nadal będziesz przełożonym i razem będziemy osiągać lepsze wyniki. To uczciwa umowa, podpiszesz ten dokument i nadal możesz mi towarzyszyć tyle że ja będę miał pewność co do swojej przyszłości tutaj oraz pełne funkcje wykonawcze. Zastanów się – zakończył swój pojednawczy monolog. Jeśli Ivanov się nie zgodzi stanie się dwa razy bardziej brutalny i miną długie godziny za nim wyjmie mu knebel z ust by zapytać ponownie. Nawet gdyby stracił przytomność to sole trzeźwiące i zima woda powinny spełnić swoje role. Spokojnie palił swojego papierosa czekając na odpowiedź, trzymał rękę na jego karku w razie gdyby chciał się wyrwać. Ciało Ivanowa już pokrywało się siniakami i czerwonymi krwiakami tam gdzie uderzył mocniej. Mundurowy pociągał go fizycznie i z przyjemnością patrzył na reakcje jakie wywoływał.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 23:12

Nie mając innego wyboru, wysłuchał Uriego co miał do powiedzenia. Nawet próbował się podnieść, ale nie dało to rady. Pałka w dupie, Uri go trzymał. Nic z tego. Miał w tej sytuacji tylko dwa wyjścia. Zgodzić się i podpisać albo nie podpisać i cierpieć dalej. Dlaczego ten człowiek nie podjął z nim normalnej rozmowy tylko od razu przeszedł do czynów?
- Każdego tak traktujesz?... Pierw zadajesz ból... A potem przedstawiasz warunki umowy? Wstydź się.
Próbował się poprawić ale to tylko dodawało mu kolejnej fali bólu. Westchnął z rezygnacją i zmęczenia. Zamknął oczy na moment, po czym otworzył ponownie.
- Jaką mam gwarancję, że jeśli to podpiszę, nie wpakuję się w jakieś śmierdzące gówno?... Nawet nie wiem skąd się urwałeś by mnie tak traktować.
Jedynie najbrutalniejsi tak się zachowują. Uri mógł nawet sfałszować świetnie dokumenty, że niby gdzieś pracował a ma tutaj coś do zrobienia by najszybciej dostać tutaj pracę. Albo prowadził podwójne życie. Przez to co tu się stało, Maks miał różne opinie co do tego człowieka. Lecz nie chciał, by ten zaczął puszczać plotkę. Choć, uwierzy mu ktoś?
Nacieszając chwilową ulgą, czekał na odpowiedź niby praktykanta.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Wto 15 Sty 2013 - 23:39

- Nie wpakujesz ręczę za to. Akt nie czytujesz zbyt dokładnie co? – zapytał, miał czyste teczki. Wszystkie brudy po prostu były nie udokumentowane. Uczono go mordować, przesłuchiwać i łamać ludzi. Kazano wyzbyć mu się uczuć i wstydu. Musiał mierzyć się z okropnymi rzeczami, a metody jakie wybierał miały mu zapewnić przeżycie. Zamknięcie go w więzieniu nie było by takie łatwe jak Ivanov myślał. Miał udziały w jednym z rosyjskich koncernów, który został stworzony przez jego dziadka, a jego ciotka z wykształcenia adwokat prędzej dała by się pokroić niż pozwolić zgnić mu za kratami. Poprzednia praca również udowodniła by jego honorową postawę wobec państwa oraz poświęcenie itd. Nie powiedział tylko klawiszowi, że jego władza nad nim będzie jedynie formalnością, nie da sobą rządzić i albo facet się z tym pogodzi albo on przypomni sobie inne „dobre argumenty”.
- W ramach przypieczętowania umowy nastawię ci bark, a jak mnie zaatakujesz to ci go złamię tak, że nawet operacyjnie go nie złożą więc bądź grzeczny – powiedział i rozkuł jego prawy nadgarstek. Złapał z jego lewą rękę wyprostował ją i uderzył z wyczuciem nastawiając go sportem. Podsunął mu papier i podał długopis stojąc za nim umyślnie docisnął udem pałkę by przypomnieć mu co go czeka jeśli będzie coś kombinował.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Sro 16 Sty 2013 - 0:12

- Czytuję.. - Niech już nie myśl że Ivanov zlewa sobie robotę. Studiował akta Agranowicza i nie doszukał się niczego niezgodnego z prawem. Uri jednak ma o tyle dobrze że zna swoją rodzinę i ma niektórych członków postawionych w ważnych stanowiskach. Nawet sam postarał się o wysoką i dobrą opinię w poprzedniej pracy. Maksimilian niestety nie ma tak dobrze. Nie znał swojej rodziny. Nie wiedział czy posiadał jakieś kuzynostwo, wujostwo. Miał sześć lat jak stracił rodziców. Nie zdążyli mu powiedzieć o dalszych krewnych. Nawet nie pamiętał czy mieli jakieś rodzeństwo czy nie. Wie tylko że ma siostrę. Bowiem z nią się wychowywał. W pracy natomiast źle nie miał, ale nie wzbił się wyżej niż do rangi kapitana. Także gdyby Maks wiedział o rodzinie Uriego więcej, mógłby mieć obecnie wątpliwości co do straszenia go więzieniem.
I kolejny warunek. Maks westchnął ale nie odpowiedział. Uri za to uwolnił mu ręce, dzięki czemu Ivanov podparł się o biurko prawą ręką. Lewa została nastawiona w barku. Syknął z bólu, ale poczuł zaraz w tym miejscu ulgę. Przynajmniej nie bolało jak wcześniej. Podniósł się, na tyle ile Agranowicz mu pozwolił, by wyprostować a prawą dłonią zaraz pomasował lewy bark. Zaraz dostał długopis w łapę i podsunięty papier.
Spojrzał na dokument czytając jego treść. Musi wiedzieć co ma podpisywać. Inaczej tego nie zrobi. A pchnięcie dało mu przypomnienie o obecności Uriego za jego plecami. Szczęście że w nogach powracało mu czucie. Inaczej padłby zaraz na podłogę. Gdy skończył czytać, złożył podpis. Odłożył przedmiot a kartę podał mu przez ramię, drugą ręka podpierając się o biurko.
- Zadowolony? - Rzucił z obojętnością, ale też wyczerpaniem. Wszystko do bolało a sporo czasu minie aż dojdzie do siebie. W takim stanie nie jest zdolny teraz do pracy. I chyba weźmie kilka dni wolnego, chorobowego. Uri dostał to co chciał. Ale kosztem zdrowia swojego nowego towarzysza. Zapewne Agranowicz postara się o to aby Maks nie mówił nikomu o zajście w tym pomieszczeniu.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Sro 16 Sty 2013 - 11:11

Zabrał dokument i schował do wewnętrznej kieszeni na zamek. Uśmiechnął się pod nosem, a na pytanie nie odpowiedział. Złapał jego wcześniej wybitą rękę i ponownie jebnął nim w biurko.
- Nie radzę ci nikomu wspominać o tym co się tutaj wydarzyło chyba, że chciałbyś dokładki. Kolejny raz już nie będzie taki przyjemny. Rozumiemy się? – zamruczał mu do ucha i zgasił żarzącego się peta blisko odbytu przełożonego. Przekręcił w nim pałkę chwilę go nią podrażniał i w końcu wyjął. Aż szkoda było go puszczać chętnie przerżnął by go ponownie, ale nie chciał się ubrudzić jodyną. Da mu trochę oddechu, a potem znowu się do niego dobierze. Klawisz spodobał mu się i postanowił wziąć go w obroty. Mógłby znaleźć sobie do pieprzenia jakiegoś potulnego chłopca, ale molestowanie własnego szefa było zdecydowanie zabawniejsze i bardziej ekscytujące. Ivanov prawdopodobnie będzie rzucał się tak ja teraz, ale w końcu przywyknie bo nie da mu innego wyboru. Przejechał jeszcze raz ręką po jego ciele i odsunął się niechętnie. Zaczął sprzątać pobojowisko jakie zrobił, ale jednocześnie zachowywał czujność kto wie czy mężczyzna nie zaatakuje go w zemście? Nie było by to mądre z jego strony.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Sro 16 Sty 2013 - 14:49

Owego uśmiechu Maks nie widział, bowiem stał do niego tyłem i nawet nie odwrócił głowy. Za to w odpowiedzi został znów złapany za rękę i pchnięty na blat biurka. Jedynie prawą ręką się jakoś o niego podpierał.
- Więc co mam powiedzieć? Że sam się ciąłem? - Odpowiedział z gniewem aż w końcu zamknął oczy gdy pałka została mu przekręcana w tyłu, aż w końcu wyjęta. Niby ulga, że nic tam już nie ma, to jednak wszystko go bolało. A raczej szczypało. W niektórych miejscach krew nawet nie przestała strumykiem spływać po jego ciele.
W końcu być może zostawiono go w spokoju. Podniósł się w miarę do pionu. Chciał zrobić krok, ale niestety jego nogi nadal były skute kajdankami. Z rezygnacją westchnął i musiał się pochylić bo swoich spodni. Wyjął z nich kluczyki i sam się uwolnił. Z bólem ale jednak. Naciągnął spodnie pomimo fakty iż od tyłu były przedarte. Przynajmniej zakrył jakoś swoją męskość. Co więcej, biurko ze strony bocznej o którą opierał się Ivanov było ubrudzone od jego spermy. W końcu Uri go rżnął wraz z pałką do w którymś momencie puścił. Skierował się koślawo do swojego biurka. Podparł się ręką o blat i teraz co? Szczęście że miał zapasowe ubrania. Bo przecież w pociętych nie będzie chodził. Zerknął na swoje uda z jednej i drugiej strony, jakoby sprawdzał głębokość ran. Przydałoby się pierw opatrzyć wszystkie rany a potem ubrać. Pech jednak chciał, że ta apteczka znajdowała się po stronie Agranowicza. Los się dzisiaj na niego uwziął.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Sro 16 Sty 2013 - 16:45

- Nie musisz nic mówić, chyba nie zamierzasz paradować na golasa? –mruknął prześmiewczym tonem. Ogarnął szybko ślady zabawy, a resztki ubrania przełożonego podpalił i wrzucił do zlewu patrząc jak zajmuje się ogniem.
- Już ci nie będzie potrzebne – mruknął patrząc jak klawisz ogrania się powoli i lekko krzywi pod wpływem ukłuć bólu. Pewnie zostaną mu blizny od tych nacięć, będzie miał facet pamiątkę. Apteczki nie zamierzał mu podawać. Był taki dzielny wcześniej to teraz też sobie poradzi. Podszedł do szafy, zdjął górę munduru i na koszulę z kaburami założył sportową marynarkę.
- Zapomniał bym, gdzie moje maniery – powiedział. Podszedł do niego, złapał brutalnie za jego włosy i odchylił głowę by mieć łatwiejszy dostęp do jego ust. Wymusił na nim agresywny pocałunek, a ręką ścisnął mocno jego krwawiące udo oraz przygryzł język mundurowego.
- Do następnego razu – mruknął i klepnął go w tyłek urażając świeżą ranę. Odsunął się poza jego zasięg by nie mógł go zaatakować. Chociaż w takim stanie było by to dość trudne.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   Sro 16 Sty 2013 - 23:40

- Niech Cię szlag... - Już miał ochotę mu za te słowa przywalić, ale po zrobieniu kroku zrezygnował. Ból ciągle mu dokuczał. Na razie zdecydował się odpuścić, ale jak dojdzie do siebie i znajdzie odpowiedni ku temu moment, zemści się na tym człowieku. Nie pozostawało mu nic innego jak spróbować się ogarnąć oraz patrząc na spala w umywalce jego resztki koszuli. Spodnie miał na sobie, dzięki czemu jakoś zakrył swoją męskość. Jednak musiał je z tyłu trzymać by spadły. Wtem zajął się wyjmowaniem swoich rzeczy z kieszeni kładąc na swoje biurku. Spojrzał wściekle na Uriego, który wspomniał o manierach. Nawet nie trzeba było się pytać co mu po głowie znów chodzi. Podszedł po prostu do Maksa, złapał za włosy i wymusił pocałunek. Ten z kolei puścił spodnie i próbował odepchnąć od siebie Agranowicza. Niby poskutkowało, ale podrażnił rany kolegi i jeszcze ugryzł go w język. Uri przy tym odskoczył a Ivanov zapominając się iż spodnie mu spadły, ruszył w jego kierunku aż upadł na podłogę. Jak to musiało komicznie wyglądać. Uri przez to zmył się z pomieszczenia pozostawiając klawisza samego sobie. Maks ze wściekłości uderzył pięścią w podłogę. A przeklinał ile się dało, lecz w myślach. Zdjął spodnie i wstał w końcu. Wziął apteczkę i opatrzył sobie rany mu widoczne i na tyle daleko gdzie sięgnął. Jego biedne jajka aż piekły od przypalenia nożem. Na tyłku nawet usiąść nie mógł. Jako że mają łazienkę w pokoju, udał się tam by przemyć zakrwawione miejsca. Tego dnia wycierpiał się chyba za całe swoje wieki.
Pocięte miejsca na udach obłożył gazą i zabandażował. Tu rany były zbyt głębokie. Gorzej miał w plecami. Tutaj niestety będzie musiał udać się do lekarza. Ale tam będą mu zadawali dość niewygodne pytania. Jedyny ratunek pozostawała mu siostra. Westchnął ubierając się w cywilne ciuchy. Dziękować boku że to zima. Ubierze kurtkę to śladów nie będzie widać. Gorzej byłoby latem. Ubrany wyszedł. Do nikogo się nie odzywał. Nawet kolegów zbył milczeniem. Każdy przez to zastanawiał się co mu jest. Czyżby ten dzień zepsuł mu nowy praktykant? Tak zaś zaczęli myśleć. Ciężko było mu udawać że nic się nie stało.
Pojechał do siostry i tam został przez kilka dni. Do końca tygodnia wziął wolne. Dzięki temu miał spokój od Uriego, ale na niego spadły jego obowiązki...



Koniec

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: 7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem   

Powrót do góry Go down
 
7 stycznia 2010r. - Praktykant z piekła rodem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Planeta Nexero - Piekło i Niebo
» Cytat Stycznia
» "Gdy Piekło pozostaje samo" - rozgrywka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka :: Historie-
Skocz do: