<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Agranowicza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sob 26 Sty 2013 - 23:58

Komentarze Maksa zbył milczeniem i postawił go na podłodze. Robił to na co miał ochotę i nie czuł potrzeby tłumaczenia po co? Czemu? Itd. Wszedł do łazienki, czując jak robi mu się gęsia skórka od zimna. W salonie było przyjemnie ciepło, nie to co na górze. Odkręcił letnią wodę i spojrzał na partnera.
- Zamierzasz przyjść tutaj w tym stuleciu czy następnym? – zapytał uśmiechając się kątem ust. Gdy kochanek do niego dołączył przyciągnął go do siebie i wpił się w jego usta, całując go leniwie. Przesuwał dłońmi po jego ciele zmywając z niego ślady seksu. Odgarnął włosy Maksa, które drażniły jego twarz i włożył nogę między uda partnera pocierając nią jego krocze. Badał dłońmi mięśnie oraz każdą bliznę na ciele. Znał to wszystko na pamięć, ale nadal było mu mało i ciągle był zachłanny. Gdy woda zrobiła się całkiem zimna wypchnął kochanka z kabiny i sięgnął po ręcznik, który zarzucił na mężczyznę. Znów go pocałował, obejmując jakoś dotarli do sypialni. Nie miał ochoty wypuszczać go z rąk. Ułożył się z nim na łóżku, pieszcząc go mniej natarczywie niż wcześniej.
Uri zmienił się pod wpływem Maksa. Może nie były to jakieś wielkie zmiany, które zauważało się od razu. Przy nim się rozluźniał i nawet był bardziej skłonny do żartowania niż wcześniej. Brał pod uwagę zdanie partnera, nie zawsze co prawda, ale mimo wszystko opinie mężczyzny były dla niego ważne.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Nie 27 Sty 2013 - 0:11

Na słowa Uriego się uśmiechnął i dołączył zaraz do niego w łazience pod prysznicem. Z chęcią odwzajemnił pocałunek, również badając jego ciało, co mogło wyglądać, jakoby jeden drugiego mył po wcześniejszym sekszeniu się w salonie. Nawet zimna woda nie przeszkadzała Ivanovi w tym co robili. W końcu mają dużo czasu dla siebie.
Kiedy Uri stwierdził że starczy, wyszli więc o otrzymawszy ręcznik, Maks zaczął się wycierać, ale w drodze do pokoju. Tam z kolei został ulokowany na łóżku a tuż obok niego Agranowicz. W dodatku zaczął pieścić jego ciało zupełnie inaczej niż wcześniej. I to się Maksowi podobało. Że Uri liczył z nawet z jego potrzebami i zdaniem.
Mężczyzna uniósł się trochę i pocałował Uriego namiętnie w usta, dłonią wędrując po jego ciele, po torsie gdzie zahaczał o sutki, szczypiąc je raz by dodać mu odrobinkę małego bólu. Nie przejmował się wilgotnością swoich włosów, które mogły poniekąd moczyć trochę pościel. Tak samo jak z bandażem, który przesiąkł wodą. Przez to wszystko zapomnieli o jego ranie na przedramieniu. Sam Maks nawet bólu nie odczuwał. Jak powiedział wcześniej - Uri jest jego lekarstwem.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 30 Sty 2013 - 18:45

Oddawał pocałunek i zamruczał mu w usta na uszczypnięcia. Fala gorąca przetoczyła się przez jego ciało. Uwielbiał zapach kochanka, jego twarde mięśnie, dźwięki jakie z siebie wydawał, a nawet uśmiech który czasem działał mu na nerwy. Przez tego mężczyznę postradał już dawno zdrowy rozsądek i nie miał nic przeciwko temu. Teraz trzymając go w ramionach czuł się najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Nic go nie obchodziło. Przeszłość, przyszłość wszystko rozmazywało się a liczyła tylko chwila obecna. Więzienie, firma, ludzie mogli iść do diabła.
Położył rękę na jego torsie przyszpilając go do pościeli, pocałował szczękę, ślad po wcześniejszym ugryzieniu i obojczyk. Schodził ustami stopniowo niżej. Nie zamierzał się śpieszyć. Szorstkimi dłońmi badał jego ciało masując je rozluźniająco. Objął ustami jego sutek ssąc go lekko, a drugi uszczypnął mocno dla kontrastu. Pomasował uda partnera i podrażnił zębami skórę na brzuchu. Wyznaczał językiem ścieżkę w dół aż do podbrzusza gdzie zrobił mu sporą malinkę. Rozszerzył jego nogi by ułożyć się między nimi wygodnie. Ugryzł wewnętrzną stronę uda zostawiając ślad zębów. Liznął główkę jego penisa i przesunął językiem leniwie po całej długości aż do jąder. „Torturował” go chwilę w ten sposób, aż wziął w usta jego męskość. Zassał się na żołędziu i przesunął językiem po wędzidełku. Obniżył głowę powoli biorąc go głębiej, palcami objął jego jądra masując je stymulująco. Zaczął poruszać głową zaciskając usta na trzonie, uważając na zęby by go nie zranić. Po jakimś czasie takich pieszczot wyjął jego chuja z ust, pocałował główkę i podniósł się sięgając z szafki żel. Nie chciał go bardziej poranić, pewnie Maks i tak będzie miał małe problemy z chodzeniem albo siedzeniem jeśli już. Rozsmarował zimny żel na jego wejściu i swoich palcach. Nacisnął na odbyt przeciskając palce do jego wnętrza. Nachylił się do jego krocza i polizał jądra, podrażnił je delikatnie zębami oraz zacisnął rękę na jego erekcji. Otarł się nabrzmiałym fiutem o miękką pościel. Pieszczenie kochanka podniecało go i najchętniej już by go wziął. Jednak męczenie go było równie satysfakcjonujące. Lubił spoglądać na niego wyczytując emocje z jego twarzy. Poruszył palcami pocierając wnętrze odbytu, wsadził je głębiej natrafiając na prostatę, którą zaczął uciskać i pocierać stymulująco. Wziął ponownie do ust jego męskość i zamruczał nisko. Obciągając mu, jednocześnie pieprzył go palcami koszmarnie powoli rozciągając.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 30 Sty 2013 - 23:08

Kto by pomyślał, że taki człowiek jak Maksimilian będzie miał wpływ na Uriego. Że zmieni część charakteru tego człowieka i sprawi, że będzie dla niego ważną i dość bliską osobą. Sam Maks nie spodziewałby się takiego wielkiego zaufania, "porywając" do domu partnera położonego dość daleko od miasta. Ale musiał przyznać, że jest pod wrażeniem. Że Uri zrobił w końcu ten duży krok.
Przyszpilony do pościeli, leżał spokojnie gapiąc się na Uriego a potem na sufit. To co mu kochanek robił było trudne do opisania jego umysłu wyobraźni. To co odczuwał było wręcz przyjemne. Momentami jedynie przymykał oczy na uszczypnięcia czy przygryzienia. Ale kiedy Agranowicz dobrał do jego męskości, liżąc i zaciągając ustami to aż mruknął z podniecenia. To było coś co bardzo uwielbiał w tym aspekcie seksualnym. Oddech znów stał się nierówny a serce biło mocniej. Dłonie zacisnął na pościeli to rozluźniał. Ulga nastąpiła gdy Uri przerwał udając po żel. Wzrokiem podążył za nim, podnosząc po chwili do siadu. Nie wtrącał się w to co robił, obserwował jedynie nie zamierzając mu przerywać. Drażnienie wnętrza wprawiło go w podniecenie, większe pożądanie a także lekkie dreszcze. Oddech przyspieszał z każdymi wznawianymi czynnościami partnera. Patrzył na niego z pod opadających na oczy włosów, przygryzając dolną wargę.
- Tak dobrze... Nie przerywaj... - Szeptał, jakoby chciał zachęcać Uriego do dalszych czynów. Dłoń prawą położył na jego głowie masując mu skórę, chwilami nawet drapiąc.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 5 Lut 2013 - 12:34

Wyjął z niego palce i przestał go pieścić ustami, gdy już nie mógł wytrzymać z pożądania. Przysunął go do siebie za biodra, uniósł je i wszedł w niego mocnym ruchem. Nakrył go swoim ciałem opierając się na przedramionach po obu stronach jego głowy. Pocałował go ze stłumionym westchnieniem wysuwając się z niego by ponownie się w niego wbić. Poruszał się intensywnie czując jak krople polu spływają mu po plecach, a serce bije mocniej w piersi. Uniósł się na jednej ręce, a drugą zsunął w dół brzucha Maksa łapiąc za jego penisa. Zaczął go pieścić zdecydowanymi ruchami, jednocześnie wbił się w niego mocniej podrażniając prostatę w jego wnętrzu. Po paru ruchach wyprostował się złapał go pod kolanami podrywając jego nogi wyżej. Utrzymując go w tej pozycji przyśpieszył do brutalnych pchnięć, a ręce zacisnął na jego udach robiąc mu prawdopodobnie siniaki. Gdy był blisko zgiął go bardziej i nachylił się do jego ust. Pocałował go namiętnie i jęknął mu w usta, gdy doszedł w jego wnętrzu. Opadł na niego wgniatając go w łóżko. Uspakajał oddech nie ruszając się z niego dłuższą chwilę. Zebrał w sobie siły, wyszedł z niego i położył się obok z zadowolonym westchnieniem.
- Chodź tu do mnie – mruknął pociągając go na siebie i przedłużając chwilę by jeszcze nie wstawać. Objął go luźno ramionami odpoczywając. Przeczesał mu wilgotne włosy palcami i spojrzał na jego twarz.
- Musimy porozmawiać – mruknął mając na myśli poważną rozmowę, a nie przekomarzanie, jakie zazwyczaj uskuteczniali. Nie miał ochoty wstawać, ale i tak już zgłodniał a poza tym wiedział, że takich spraw nie należy odkładać na później. Podniósł się pocałował go przelotnie w usta i wyplątał z jego objęć.
- Wybierz sobie coś z mojej szafy – powiedział, bo w tamtych poszarpanych ubraniach Maks wyglądał jak siedem nieszczęść. Zawiesił na nim dłuższe spojrzenie lustrując jego ciało cale w malinkach, ugryzieniach i świeżo wykwitających siniakach. Lepiej żeby kochanek na razie nie przeglądał się jednak w lustrze, bo z pewnością zadowolony nie będzie. W końcu odkleił od niego spojrzenie i szybko się ogarnął.
- Przyjdź potem do kuchni – rzucił przez ramie i wyszedł z pokoju. Zszedł po schodach i posprzątał bałagan w salonie, jaki wcześniej zrobili. Wrzucił brudne rzeczy do kosza na pranie i udał się do swojego gabinetu. Wpisał kody przed wejściem i zamknął za sobą drzwi, gdy był już w środku. Usiadł przy biurku i otworzył jedną z szuflad na klucz wyjmując ciemną torbę foliową. Zajrzał do niej sprawdzając czy wszystko jest. Miał nadzieję, że Maks poważnie potraktuje jego słowa i nie będzie robił problemów. Być może przesadzał, ale uczucie niepokoju nie opuszczało go nigdy, a teraz, gdy dwóch więźniów uciekło z więzienia tylko się nasiliło. Zoję i dzieciaki zabezpieczył już w ten sposób dawno, nawet osobiście sprawdzał jej ochronę, dokładnie prześwietlał ich życiorysy oraz profile psychologiczne. Wszystko by mieć pewność, by móc spać w miarę spokojnie. Niesamowite jak obecność Ivanova pomagała mu, przesypiał całe godziny ani razu się nie budząc. Był przy nim spokojniejszy. Nawet ten dom, z którym nie wiązał zbyt szczęśliwych wspomnień stałby się dla niego czymś więcej i chętniej by tu wracał ze świadomością, że czeka na niego Maks. Zakochał się w nim nie wiadomo, kiedy. Tak bardzo się przed tym bronił, a i tak to nic nie dało. Nigdy też nie powiedział otwarcie, co do niego czuje. Miał nadzieje, że Maks sam się tego domyślał, bo on nie znosił tego typu wyznań. Wątpiłby mu to przeszło przez gardło tak po prostu. Zamknął szafkę i wyszedł ze strychu powtarzając procedury. Gdyby się pomylił od razu włączyłby się alarm, a wszystkie drzwi automatycznie by się zamknęły. Dom był jak forteca i pułapka w jednym.
Poszedł do kuchni i zaczął przygotowywać obiado-kolację, a torbę postawił na jednym z blatów. W miedzy czasie zatopił się w swoich rozmyslaniach, a potrawy przygotowywał automatycznie za bardzo sie na tym nie skupiając. Jedzenie gotowało się a on popijał herbatę czekając na kochanka, chciał najpierw porozmawiać. Zapatrzył się za okno nieobecnym wzrokiem.

Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 5 Lut 2013 - 13:27

Obserwował poczynania Uriego czując jak i w nim rośnie rozkoszna przyjemność, nie stawiał się tym razem a pozwolił Uriemu dokończyć to co zaczął. Zaspokojony Uri był momentami bardzo milusi i opiekuńczy. Może nie dla wszystkich, ale choćby dla Maksimiliana owszem. W prawdzie to oboje się uzupełniali swoimi charakterami.
Gdy Agranowicz przyciągnął go do siebie i wbił w dane miejsce, Maks położył na pościeli a nad nim zawisł kochanek. Objął jego plecy dłońmi, odwzajemniał pocałunek i jęczał gdy poruszał się w nim drażniąc wnętrze. Zamknął oczy czując falę przyjemności, kiedy partner doszedł z nim nie wychodząc i nie złażąc z jego ciała. Również musiał się uspokoić, obejmując jego ciało, na plecach pozostawiając mu ślady podrapań. Leżeli tak przez dłuższą chwilę, aż Uri nie zszedł i nie zaprosił do siebie Maksa. Ivanov podniósł się i przytulił do ciała partnera. Cała ta przyjemność przerwana została słowami Uriego.
- O czym? - Zapytał, ale odpowiedzi nie otrzymał. Agranowicz pocałował go a potem zszedł, przez co Maks musiał mu to ułatwić, schodząc z niego i siadając obok. Skinął głową w zgodzie na jego słowa, bo przecież nie będzie mu po domu na golasa biegał. Tak jakoś niezręcznie mu było jak tak Uri na niego patrzył, niczym Adama z raju. W końcu Maks został sam w pokoju. Westchnął i zaczął zastanawiać o czym to Uri chce z nim pogadać. Przy wypowiadaniu tych słów, musiało chodzić o coś poważniejszego. Wstał w końcu i podszedł do szafy szukając czegoś co by na niego pasowało. Znalazł jakieś spodnie jeansowe oraz zwykły granatowy sweter. Jakieś bokserki też wyczaił. Wrócił jeszcze do łazienki by doprowadzić do porządku swoją fryzurę, czyli rozczesać włosy. Wtedy zaś zszedł na dół do salonu w poszukiwaniu swoich spodni. Jeżeli Uri wyjął z nich wszystkie jego dokumenty, to Maks odnajdując je w salonie, schował do kieszeni. Wtem ruszył do kuchni, gdzie Uri grzebał się już w przygotowywaniu zapewne obiadu.
- O czym chciałeś porozmawiać? - Ponowił pytanie jakie wcześniej zadał. Stanął przy nim opierając się o blat tyłkiem, krzyżując ręce na klacie.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 5 Lut 2013 - 15:08


Odstawił naczynie słysząc kochanka i odwrócił się przodem do niego. Złapał za torbę foliową i wysypał na blat mniejsze paczki z dokumentami. Każda z nich zawierała sfałszowane dokumenty, akty urodzeń, dowody tożsamości, prawa jazdy, paszporty. Były dobrze wykonane, a no nie szczędził na nie pieniędzy. W trzech z nich znajdywały się telefony komórkowe, po dwa startery, kluczyki do dwóch samochodów oraz dwa urządzenia z nawigacją GPS. W dwóch pozostałych torebkach okrytych czarnym materiałem były paralizatory w formie pistoletu oraz broń z tłumikiem.
- Przez wzgląd na wydarzenia w więzieniu pozwoliłem sobie to zgromadzić – powiedział oddzielając torebki z nalepionymi nazwiskami całej rodziny Maksa jak i jego samego.
- Tylko czekać aż podobna akcja się powtórzy… - mruknął i spojrzał na kochanka.
- Słuchaj mnie uważnie, bo nie będę się powtarzał. Jeśli zrobi się niebezpiecznie lub powiem Ci, że masz wyjechać zrobisz to, nie będziesz zadawał pytań tylko natychmiast wyjedziesz za granicę. W GPSie są wyznaczone trasy najpierw do innych samochodów gdzie są potrzebne rzeczy, a potem na lotnisko. Wystarczy, że będziesz miał to ze sobą – wskazał na torebki – pieniądze oraz namiary na bezpieczne miejsce za granicą są w samochodzie. Gdy się z nimi zapoznasz spal i zniszcz wszystko, co mogłoby kogoś do was doprowadzić, rozumiesz? –zapytał patrząc na niego poważnie. Podsunął mu torebki.

- Tu są dokumenty dla Adama, Sfoyi i dzieciaków, przekaż im je i wyjaśnij sytuacje. Musisz mi obiecać, że bez względu na wszystko wyjedziesz, gdy Ci powiem – utkwił w nim twarde spojrzenie i położył dłoń na jego ramieniu ściskając je. Wolał żeby Maks nie pytał skąd je ma, bo oczywistym było, że paprał się w nielegalnych interesach, ale dopiero teraz przedstawił kochankowi tak oczywiste dowody to potwierdzające. Znał wielu ludzi, a na przestępstwa niektórych przymykał oczy i krył ich w zamian z pewne usługi. Umiejętności oraz nawyki, jakie posiadł przy Ivanie wykorzystywał do dzisiaj i musiał przyznać, że to były wartościowe lekcje życia. Nie dopuszczał do siebie myśli, że mógłby Maksa kiedyś stracić. Los jednak potrafi czasem zgotować „niemiłe niespodzianki”. Chciał po prostu mieć pewność, że zrobił wszystko by go ochronić.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 5 Lut 2013 - 17:14

Widząc co Uri wysypał na blacie, aż go zatkało. Paszporty, dowody, inne dokumenty, pieniądze, nawigacje, kluczyki i tak dalej. Każdy komplet był podpisany. Niektóre posiadały tych rzeczy więcej inne mniej. To zaczynało się Maksowi nie podobać. Z niemałym szokiem patrzył na to wszystko. Jakby narastała w nim obawa, że może szykować się coś nieprzyjemnego. A mogło to mieć związek z Urim. Jeżeli ktoś go straszy, on w ten sposób chce uchronić bliskie mu osoby. Na Maksie musi mu bardzo zależeć, skoro nawet zadbał o jego rodzinę.
Wysłuchał go gapiąc się na wypisane swoje nazwisko oraz imię przy dokumentach, które zawierały więcej bajerów niż na przykład jego siostry czy szwagra. Zaraz jednak odwrócił od tego wszystkiego wzrok. Nie mógł tego przełknąć. Mimo iż lubił pracować jako wojskowy, jako nadzorca, to tylko na zasadzie oddzielającej sprawy jego prywatnego życia. Nie chciał nikogo narażać. Zakochując się w tym człowieku, musiał wpaść w coś co mu się mogło po nocach nie śnić.
Wątpił by chodziło o sytuacje w więzieniu. O ucieczce dwóch więźniów oraz zawieszenia dyrektora w jego obowiązkach. Miał dziwne przeczucie, że może chodzić tu o coś więcej. Oczywiście, wziął to na poważnie. Odechciało mu się żartować a także uśmiechać.
- Co się tak na prawdę dzieje? - Spojrzał na niego zadając pytania.
- Wpakowałeś się w coś głębszego?
Jak na razie zachowywał spokój. I miał nadzieję, że Uri mu wyjaśni dokładnie o co chodzi. Inaczej mu nie odpuści i będzie męczył pytaniami aż go ten nie zaknebluje, uśpi czy cokolwiek innego. Po prostu zaczął się obawiać o niego. Nawet zostałby tu by mu pomóc, każąc swojej rodzinie wyjechać. Z drugiej strony, jakby się zastanowić logicznie, bez powodu Uri się tutaj tak nie zamknął. Te wszystkie zamki na kody, kolekcje broni, psy agresywnie wytresowane a teraz te dokumenty. Jak sobie to przypomniał, oparł czoło o dłoń coś w stylu "facepalma". Uri mu chyba nie czas na zastanowienie się i albo mu teraz obieca albo nie.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 6 Lut 2013 - 0:38

Zdusił w sobie westchnienie. Maks nie byłby sobą gdyby nie pytał. Zbliżył się do niego ze spokojem i spojrzał mu w oczy.
- Nic się nie dzieje, ale może. To nasze zabezpieczenie na wszelki wypadek. Obiecaj mi, że zrobisz, co mówię – powiedział z lekkim naciskiem. Nie chciał go zmuszać, ale z pewnością nie odpuści dopóki kochanek się nie zgodzi. Jednak z jego zaciętej miny wywnioskował, że bez żadnych wyjaśnień się nie wywinie.
- Mam wielu wrogów, a oni mogą sobie o mnie kiedyś przypomnieć – powiedział sarkastycznie, bo wiedział, że ludzie, z którymi miał styczność nigdy nie zapomną. Były chwile, gdy żałował, że związał się z Maksem. Powinien był go odepchnąć, wyrzucić ze swojego życia, ale nie mógł. Wbrew rozsądkowi trzymał go kurczowo przy sobie i nie chciał wypuszczać.
Dotknął jego twarzy przesuwając kciukiem po jego dolnej wardze.
- Musisz mi po prostu zaufać, im mniej wiesz tym lepiej dla Ciebie – mruknął i oparł się na jego torsie. Wsunął dłoń we włosy i pocałował go jednak bez zwyczajowej żarliwości. Wolał czynami ukazywać swoje uczucia. Słowa pozostają tylko słowami, puste zapewnienia, obietnice, których nie jest się wstanie dotrzymać. Czyny, gesty były prawdziwsze, przynajmniej on tak usprawiedliwiał swoje opory względem problemów z wyrażaniem emocji czy uczuć.
- Gdyby coś się działo, cokolwiek powiesz mi o tym – powiedział bardziej twierdząco, ale i tak oczekiwał od niego jakiegoś potwierdzenia. Wiedział, że jego paranoiczne środki bezpieczeństwa mogły przerazić mężczyznę, ale prawda była taka, że to dzięki temu jeszcze stąpał po tym świecie. Zależało mu by nie narażać Maksa. Może i czasami był wobec niego brutalny, przykry żeby nie powiedzieć okrutny, ale nigdy by go nie zdradził tak jak Ivana.
Woda w garnku zabulgotała podejrzanie, więc oderwał się wybitnie niechętnie od kochanka i zajął gotowaniem. Dodał parę przypraw i spojrzał ponownie na klawisza.
- Porozmawiaj z siostrą jak najszybciej dobra? Nie odkładaj tego na później – powiedział i pomasował kark.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 6 Lut 2013 - 11:54

Uniósł zaniepokojony ale też i poważny wzrok na Uriego, udzielającego odpowiedzi na zadane pytania. Niby nic się nie dzieje, ale może. Więc nieuniknione, że w niedalekiej przyszłości, będzie zmuszony do wykorzystania przygotowanych środków ostrożności. Już zaczął się w duchu modlić, by nic takiego nie miało miejsca. Może i o siebie się nie martwił, ale bardziej o siostrę i jej rodzinę. Wywrócenie im życia do góry nogami może nieźle odbić się na nich samych. Wolałby nie wyobrażać sobie jak dzieciaki by zareagowały.
Pamiętając gdzie wcześniej pracował Uri, pamiętając jego reakcje w towarzystwie Iwana i innych więźniów w Delfinie, przebywając w jego domu mocno zabezpieczonym, na jedno wychodziło. Uri musi siedzieć w czymś grubszym. Nawet nie pytał go jak załatwił te wszystkie dokumenty, bo przecież nie głupie się domyśleć. Miał inne wyjście? Jedynie by zaufać partnerowi. Nawet stwierdził za niego, że cokolwiek by się stało ma go powiadomić.
- Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie i nie będę musiał z tego korzystać. - Odparł będąc wtulonym w ciało mężczyzny, kiedy ten go objął dając pocałunek.
Gotująca się woda w garnku dała o sobie znać. Uri powrócił do przyrządzania a Maks zamilkł spoglądając znów na te dokumenty, biorąc w dłoń ze swoim nazwiskiem. Ciekawe jakie mu Uri wymyślił, lecz wolał teraz nie sprawdzać.
- Widocznie nie mam wyboru jak Ci zaufać. Lecz nie ukrywam, że mi się to cholernie nie podoba. Rozumiem więc że mam to zabrać do siebie i schować w bezpiecznym miejscu?
Wyraził jasno swoje niezadowolenie sytuacją ale też i nie odmówił. Skoro tak wysoko Uri ceni sobie bezpieczeństwo swojego partnera, to zaufa mu. Obieca zrobić co mu powiedział, lecz nie jest pewne czy tak postąpi. Być może w najgorszym scenariuszy każe siostrze zabrać swoją rodzinę i wyjechać a on sam zostanie by pomóc Uriemu. Z góry już wiedział, że Sofya się pierw wkurzy a potem zacznie przejmować sytuacją.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pon 11 Lut 2013 - 15:55

Spojrzał na Maksa i wyłączył kuchenkę.
- Dokumenty Sofoyi i reszty lepiej żeby były u niej w domu, a Twoje schowaj u siebie. Lepiej żeby mieli do nich bezpośredni dostęp gdyby coś poszło nie tak – powiedział milknąc na chwilę.
- Wiem, że Ci się to nie podoba, ale lepiej być gotowym na każda ewentualność niż… - urwał w połowie nie chcąc dodawać wątku o śmierci, kochanek już teraz wydawał się być zaniepokojony i lekko rozgniewany. Wolał nie dolewać oliwy do ognia. Zamiast tego podał mu talerze a sam się zajął obiadem. Sprawnie się ze wszystkim uporał i postawił jedzenie na stole. Usiadł obok Maksa i zerknął na jego rękę.
- Zrobić Ci nowy opatrunek? – zapytał zastygając na chwilę jakby w gotowości by iść po apteczkę. Zerknął też za okno patrząc na wściekle ujadające psy, które właśnie dorwały kota. Potrząsały zajadle jego ciałem wyrywając go sobie nawzajem. Spojrzał na to z lekkim zainteresowaniem. Rzadko widywał je w środku lasu tym bardziej na swoim terenie, cóż futrzak nie miał szczęścia. Będzie potem musiał uprzątnąć ten bajzel, bo psy raczej go nie zjedzą. Jeszcze by się pochorowały a nie wiadomo, jakie choroby przenosiły bezpańskie zwierzęta. Przy okazji mogliby tez zając się dzisiaj oswajaniem psów z Maksem a raczej zrobić pierwszą lekcję, bo wiedział, że to zajmie jakiś czas. Oderwał oczy od krwawych scen i zwrócił spojrzenie na kochanka.
- Smacznego – powiedział w akompaniamencie ostatnich kocich miauknięć i głośnego warczenia owczarków. Zjadł trochę pieczeni jak gdyby nigdy nic i znów się odezwał.
- Może zajmiemy się psami dzisiaj, co? Jutro podwiózłbym Cię do Sofii to byś mógł z nią porozmawiać, mnie w końcu nie znosi wiec lepiej żebyś załatwił to sam – zaproponował.



Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pon 11 Lut 2013 - 16:35

Po słowach Uriego zapadła cisza. Maks jedynie mógł się domyślać zakończenia zdania partnera. Zdecydowanie nie podobało mu się to wszystko, wyjścia jednak nie miał jak zgodzić się na przechowanie owych dokumentów. Odebrał talerze i postawił je na stole. Również zajął się ułożenie sztućców. Usiadł przy stole, kiedy wszystko zostało podane i Uri do niego dołączył.
- Jak zjemy. - Opatrunek co prawda był przemoczony i lekko szczypał ranę, ale Maks zignorował owy ból mając myśli gdzie indziej. Wszystko to spowodowane tym co powiedział mu Uri. Z trudem jednak zdołał cokolwiek zjeść. Apetyt stracił, więc nic dziwnego że zjadł tym razem mniej niż zazwyczaj. Niemal połowę swojej porcji. Oczywiście odpowiedział Uriemu owe "smacznego".
- Zgoda. - Zgodził się na ową propozycję. Sofya do Uriego nic nie miała. Akceptowała go jako kochanka swojego brata, ale nie tolerowała jego ostrych posunięć. Jeżeli dowie się o tej akcji z dokumentami, kto wie czy nie zmieni ona zdania. Chciała mieć spokojne życie, a nie jak w jakimś filmie akcji.
Gdy skończyli jeść, Maks zebrał naczynia i włożył do zlewu zajmując się zaraz ich myciem. Stwierdził że choć tyle mu może tu pomóc, skoro w gotowaniu był zdecydowanie kiepski. Po tym zaś Maks zgodził się na zmianę opatrunku, dokumenty zebrał i schował do pożyczonej od Uriego torby. Jak przyjdzie jechać do domu, wtedy ją zabierze. Skoro tyle z tego, to mogli przejść do tresury z psami.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pon 11 Lut 2013 - 18:15

Obserwował go ukradkiem podczas posiłku. Miał nadzieje, że wcześniejsze rewelacje za mocno nie odbiją się na mężczyźnie. Widocznie się mylił skoro ten ledwo wduszał w siebie jedzenie i był taki przygaszony. Nic jednak nie powiedział. Pocieszanie go i karmienie uspakajającymi kłamstwami było nie w jego stylu, a poza tym chciał żeby kochanek zachował czujność i ostrożność, trochę strachu w tym pomagało.
Po obiedzie zajął się jego opatrunkiem powtarzając wcześniejsze czynności. Ubrał się w kurtkę, a swoją, w której chodził zazwyczaj dał Maksowi. Zabrał psie przysmaki i trzymając się blisko partnera wyszedł na dwór. Krytycznie spojrzał na stopnie uwalone krwią rozszarpanego kota i pozostałości po jego ciele, które psy przyniosły by się pochwalić zdobyczą. Nie był to piękny widok. Zwierzaki za to zadowolone machały ogonami, a pyski miały nadal mokre od krwi. Być może to nie był najlepszy moment. Nie chciał żeby Maks na wstępie się do nich uprzedzał. Zszedł po schodach i pochwalił psy oraz dał im smakołyk. Utwierdzał ich, że dobrze postępują, w końcu o to mu chodziło. Teraz tylko trzeba było im wpoić by nie atakowały Maksa.
- Waruj – rozkazał owczarkom, które natychmiast wykonały polecenie, a on skinął na Maksa by podszedł i ukucnął przy nim. Psy patrzyły na nich czujnie i zaczęły warczeć cicho, gdy klawisz zbliżył się. Uri wziął go za rękę.
- Spokój – mruknął na zwierzęta, które ucichły trochę, ale nadal były raczej wrogo nastawione. Skierował rękę kochanka do psa i położył ją na jego łbie, nie odrywał też swojej ręki by owczarek był spokojniejszy. Psy były pobudzone po wcześniejszej akcji, więc łatwiej było o wypadek niż wcześniej.
- Ma na imię Set i jest trochę spokojniejszy od Lino – powiedział do Maksa i pogłaskał psa razem z ręką Ivanova. Pies zawarczał głośno, ale nawet na chwilę nie odrywał się od ziemi.
- Set, nie wolno, spokój – natychmiast go skarcił. Nie mógł tolerować nawet warczenia, jeśli chciał mieć pewność, że mężczyzna będzie bezpieczny zawsze w ich obecności. Pies zamachał nerwowo ogonem i zjeżył się ale umilkł. Podrapał go za uszami i mówił do nich uspakajająco. Drugi pies patrzył na wszystko nieufnie i był zauważalnie bardziej nerwowy niż ten pierwszy. Set powoli przestawał warczeć i trochę się rozluźnił. Uri oderwał, więc rękę od psa pozwalając by Maks sam go dotykał. Dał mu smakołyk za dobre zachowanie i pochwalił.
- Z Lino będzie trudniej, ale w końcu się nauczy – powiedział do kochanka z lekkim uśmiechem, zawsze łagodniał w kontaktach z psami.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pon 11 Lut 2013 - 22:09

Gdyby to chodziło o zupełnie kogoś innego niż jego samego i rodziny, nie przejmowałby się taką sprawą. Tu z kolei wszystko co powiedział mu Uri, miało z nim powiązanie. Jemu to jakoś nie przeszkadzało, ale czy zdawał sobie sprawę z tego jak te dokumenty mogą powywracać życie czyjejś rodziny do góry nogami? Maks starał się o tym nie myśleć, skupiając na obiedzie, co i tak marnie mu szło. Uri zapewne dostrzegł, że nie zjadł zbyt wiele.
Po obiedzie Agranowicz zrobił Maksowi nowy opatrunek tak samo jak poprzednio. Mając świeży bandaż było o wiele wygodniej niż ten wilgotny. Wtedy to także dostał od partnera kurtkę, nie wiedząc po co, skoro jego była jeszcze w dobrym stanie. Jedynie miała cztery dziurki po kłach co można byłoby jakoś zaszyć?
Wyszli oboje na zewnątrz a sam widok martwego ciała kota, zmusił Maksa do przeniesienia spojrzenia w inną stronę. Nie tolerował takiego traktowania zwierząt. Uriego to może satysfakcjonowało, ale nie Maksa. Stanął na schodach obserwując Uriego dającego swym psom smakołyk. Na jego znak podszedł bliżej i ukucnął. Trochę się obawiał że mu rękę odgryzą, gdy Uri ujął jego dłoń kierując na jednego z psów w celu dotykania, głaskania i przekonania do siebie. Set. Tak wabił się jeden z nich będący spokojniejszym. Milczał przez ten czas skupiając się na uzyskaniu jakiegoś spokoju i związku z psem, co by go więcej nie atakował. Najwidoczniej się udało, kiedy Maks mógł już sam go pieścić a nawet dawać smakołyk. Zabrał po chwili rękę i spojrzał na drugiego, wyglądającego na bardziej agresywniejszego.
- Sam rozważałem kupno sobie psa. - Wtrącił, skoro tak już siedzą przy nich a Uri lubił poruszać ten temat. Nawet rasę miał wybraną, ale nie mógł jeszcze nigdzie w okolicy znaleźć szczeniąt w hodowlach możliwych do zakupu.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pon 18 Lut 2013 - 20:51

Rozmawiali z Maksem przez dłuższą chwilę, omawiając różne rasy i wymieniając się mało znaczącymi informacjami czy też przekomarzając. Z drugim psem dłużej się pomęczyli. Potem Uri pozwolił odejść zwierzakom, a sam wydzielił im porcje na kolacje. Owczarki grzecznie czekały siedząc i zamiatając ogonami po bruku. Postawił miski i dopiero gdy się odsunął zwierzęta do nich dopadły. Wrócił do partnera z wiadrem, mokrą szmatą, rękawicami i łopatą.
- Jeden raz nie wystarczy, ale jak z Tobą dłużej pobędą to więcej taka sytuacja się nie powtórzy – powiedział wracając myślami do poranionej ręki. Szybko otrząsnął się ze wspomnień i skierował wzrok na poszarpanego kota. Ukucnął i podniósł małe zwłoki wkładając je do wiadra.
- Trzeba go zakopać – mruknął i starł krew ze schodów mokrą ścierą. Podniósł się i spojrzał na towarzysza.
- Przy okazji będziemy mieli spacer – powiedział do niego bez otaczającej go zazwyczaj chłodnej ściany, o którą rozbijały się pozytywne intencje innych ludzi. Ruszyli w stronę wyjścia z posesji.
- O której mam Cię podwieźć jutro do siostry? – zapytał wpisując kod otwierający furtkę. Przepuścił go pierwszego i zatrzasnął ją za sobą ponownie. Poszli dość wąską leśną dróżką tam gdzie zazwyczaj biegał. Nie musieli się obawiać, że trafią na jakiś ludzi większość lasu należała do niego, a on nie tolerował obcych na swoim terenie i szybko pozbywał się ewentualnych turystów pragnących odpocząć nad niedużym jeziorkiem położonym niedaleko jego domu.

Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pon 18 Lut 2013 - 22:15

Akurat złożyło się, że temat psów najdłużej im zszedł i stał kolejnym wspólnym tematem. Wymieniali sobie rasy jakie są odpowiednie do szkoleń, do obrony, ataku czy na pokazy. Opowiadając sobie nawet jakieś historie usłyszane bądź z dzieciństwa lub poprzednich lat doświadczone. Niestety Maks za wiele powiedzieć na ten temat nie mógł. Nawet nie wiedzieć, czy w jego rodzinie od którejś strony posiadali zwierzęta. Jego siostra chciała mieć kota, on psa. A że mieszkają teraz osobno, nie ma problemu by sobie takowe zwierzęta przygarnęli.
- Jakbym miał zostać sam na sam z nimi, to nie wiem ile ze mnie pozostanie.
Zażartował w odpowiedzi, lecz wiadomym było, że taka tresura będzie się odbywała w obecności Uriego tak długo, aż psy nie zaakceptują Maksa.
Pomógł Uriemu ze sprzątnięciem rozszarpanego biednego kota, biorąc część sprzętu czy też zmywając podłogę. A potem udali na wspomniany spacer przez co znów musieli przejść przez zakodowane bramy.
- Najlepiej przed południem. Zostanę u niej na obiedzie a potem pojadę do pracy po swój samochód. - Jakoś nie specjalnie chciało mu się odpowiadać na to pytanie, kiedy musiał myślami wracać do tych fałszywych dokumentów. Nic na to jednak nie poradzi. Związał się z facetem mającym jakieś powiązania z nie wiadomo kim albo obawiającym się ataku ze strony wrogów, chciał po prostu w ten sposób chronić bliskie mu osoby.
- Teraz mnie nie dziwi Twój system zabezpieczania i odludne mieszkanie. Niby to z powodu bezpieczeństwa, ale też wygląda jakbyś się ukrywał. - Dodał swoje przypuszczenia, resztę spaceru na wyznaczone miejsce milcząc. Urazić go nie chciał, ale przez to co mu powiedział, zaczynał się bardziej o niego niepokoić. Myślał że wie o nim wystarczająco dużo, lecz jak się okazało, Uri ma jeszcze jakieś sekrety.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pią 22 Lut 2013 - 17:27

Zerknął na kochanka, ciekawe były jego przypuszczenia, ale nie do końca prawdziwe.
- Ten dom należał do moich dziadków, a ja objąłem go po ich śmierci. Podoba mi się tutaj i nie brałem pod uwagę przenoszenia się – powiedział spokojnie. Dom miał wiele zalet nie tylko dlatego że wszędzie panowała cisza, ale również było tutaj bezpieczniej. Położenie w środku lasu rzecz jasna miało swoje wady jak dojazdy zimą przez zasypane leśne drogi gdy człowiek nie wiedział czy utknie czy też uda mu się jakoś przejechać. Zszedł ze ścieżki przeszedł trochę i postawił wiadro. Wbił szpadel w ziemię i zaczął wykopywać niewielki dół dla kota, a raczej coś co kiedyś nim było. Podniósł i przechylił wiadro umieszczając zwierzaka w dole, który zasypał ziemią i ubił butem.
- Nie ukrywam się – powiedział biorąc szpadel i wracając z Maksem na ścieżkę.
- Lubię to miejsce – mruknął gdy dotarli nad staw. Wbił w ziemię szpadel i zdjął upaprane rękawice wrzucając je do wiadra. Przyjrzał się twarzy Ivanova i zmarszczył brwi.
- Gryzie Cię coś jeszcze oprócz domysłów, że jestem terrorystą? – zapytał z sarkazmem i zarzucił rękę na jego ramiona przyciągając bardziej do siebie. W rzeczywistości nie chciał by Maks się za bardzo tym wszystkim zamartwiał. Powoli zaczynało się ściemniać, a w lesie tym szybciej zapanowywał mrok.
- Będzie dobrze, ale musisz na siebie uważać – mruknął chcąc go jakoś uspokoić. Być może również siebie samego? Ścisnął go mocniej w ramionach, wdychając świeży zapach lasu oraz kochanka. Zostali nad jeziorem jeszcze dłuższą chwilę aż wokół zapanowała niemalże całkowita ciemność.
- Chodźmy – mruknął i pocałował jego szyję w końcu się od niego odrywając.



Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pią 22 Lut 2013 - 18:52

- Wraz z tym całym systemem zabezpieczeń? - Zapytał zdziwiony w odpowiedzi gestem dłoni robiąc jakieś zaokrąglenie, jakby chciał tym pokazać zbiór czegoś. Normalnie by go zaskoczyło porządnie, że dziadkowie Uriego już w swoich czasach bazowali na takiej technologii. Jednak logicznie na to patrząc, to pewnie Uri sam zadbał o takie bezpieczeństwo owego domu.
- W ogóle to przyjemne miejsce. Z dala od hałasu miejskiego.
Zgodził się z tym że jest tutaj bardzo przyjemnie. Też lubił spokój, ale nie wiedziałby czy wytrzyma siedzenie w takim odludziu. Przywykł do mieszkania w mieście, gdzie to miał prawie blisko wszędzie i nie musiał za często posługiwać się samochodem. Paliwo kosztowało. A on ze swoją pensją musiał być oszczędny. Co innego Uri. Ten to widocznie miał sporo kasy za nie wiadomo w sumie co. Pewnie prowadził jakieś inne interesy albo dorabiał sobie od tak. Pewnie Maks nad tym także pomyśli.
Westchnął na pytanie Uriego, kiedy resztki kota zostały pochowane. Ukrywać swoich odczuć nie ma chyba sensu, skoro postanowili sobie ufać i mówić o wszystkim.
- Żal mi tego kota. - Burknął pod nosem, ale zaraz dodał coś więcej. - Poza tym, odkąd mi dałeś te dokumenty mam dziwne przeczucia. Może to przez ten chwilowy niepokój tym co mi w domu powiedziałeś. Przejdzie mi.
Uśmiechnął się lekko pozwalając się objąć. Zostali chwilę nad jeziorem a potem w zgodzie na stwierdzenie Uriego, wrócili do domu. Póki Maks był przy swoim partnerze, psy nic mu nie zrobiły. Weszli do środka, rozebrali się i zdecydowali przygotować kolację. Jednak pomysłu na wieczór nie miał.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 26 Lut 2013 - 16:59

Uri nawet nie skomentował pytania Ivanova o systemie zabezpieczeń, tak wydało mu się ono głupawe. Gołym okiem było widać, że to nowy sprzęt z czujnikami, automatycznymi blokadami zamków przy pomyłce kodu, kamerami wokół posesji oraz wiele innych elementów mających monitorować i zapewnić bezpieczeństwo. Nawet pięć lat temu nie były na takim poziomie zaawansowania jak dziś, a on nie zamierzał na nich poprzestawać. Z uwagą śledził nowinki technologiczne, nie zawsze z tych legalnych źródeł.

Gdy byli już w domu poszedł do kuchni przygotować kolację. W milczeniu zajmował się gotowaniem. Czasami potrafił się nie odzywać wcale i nie przeszkadzała mu cisza, albo słuchał Maksa, który częściej miał coś do powiedzenia niż on sam. Nałożył do miski warzywa z ryżem, a w oddzielnym naczyniu były smażone filety z ryby. W sumie przygotował coś na szybko i nawet nie zapytał Maksa czy w ogóle lubi takie jedzenie. Nie jadali razem zbyt często by mógł wiedzieć dokładnie co Ivanov lubił, a czego nie.

Po kolacji posprzątali i przenieśli się o salonu. Szybko uwinął się z rozpalaniem w kominku. Dom miał solidne ściany i utrzymywał długo ciepło, ale już teraz panował wszędzie nieprzyjemny chód. Zamknął przeszklone drzwiczki i wstał obracając się do partnera.
- Zaraz wracam – powiedział wychodząc z salonu i kierując się szybkim krokiem do gabinetu po dokumenty. Nie mógł się powstrzymać by do nich nie zajrzeć i nie zrobić chociaż trochę każdego dnia. Był pracoholikiem. Zaczynał się irytować gdy musiał dłuższy czas siedzieć i nic nie robić. Przy Maksie potrafił na jakiś czas zapomnieć o pracy jednak to nie trwało zbyt długo. Nawyki były jak druga natura. Uri nie wykazywał chęci by z nimi walczyć czy coś w sobie zmieniać. Wpisał kod przez wejściem i zamknął za sobą drzwi, a metalowe zasuwy kliknęły cicho przy tym. Podszedł do jednej z szaf wyciągając laptopa postawił go na biurku i otworzył jedną z niższych szuflad wybrał grubą zieloną teczkę, zgarnął z blatu też nieduży piórnik z długopisami i jednym kolorowym mazakiem. Z tym wszystkim zszedł na dół do salonu i położył na blacie stolika.
- Przyniosłem Ci komputer może jakiś film zobacz sobie czy co tam chcesz ja muszę zerknąć na dokumenty – powiedział i podał mu komputer, a sam usiadł obok niego z teczką. Otworzył ją i wziął długopis zaczynając studiować tekst i nanosić ewentualne poprawki lub komentarze na marginesach.
Po śmierci dwóch członków rodziny Aristow, Zoja wcisnęła mu ich udziały, co oczywiście wywołało falę sprzeciwów, a nawet domaganie się „sprawiedliwości” drogą sądową ze strony reszty rodziny. Kobieta jednak sprawnie się z nimi uporała, a jednemu z kuzynów odebrała wszelkie prawa do firmy oraz dziedziczenia. Najwidoczniej pamiętliwość była u nich cechą rodzinną. Może i cała sytuacja była dla niego korzystna, ale wraz z większą ilością pieniędzy przybyło również pracy. Ciotka prawdopodobnie nadal żywiła nadzieję, że daruje sobie pracę w Delfinie i całkowicie poświęci się współpracy.
Po ponad dwóch godzinach ślęczenia nad dokumentami na chwilę oderwał się od nich i spojrzał na partnera.
- Chcesz się czegoś napić na rozluźnienie? – zapytał ciekawy czy Maks ma już lepszy humor niż wcześniej i przestał się niepokoić. Alkohol pomógł by mu się zrelaksować i zasnąć spokojnie. On jednak bardzo rzadko stosował takie metody nasenne mimo, że miał problemy z wysypianiem się.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 26 Lut 2013 - 17:28

Że Uri nie odpowiedział mu na pytanie, sam sobie zatem odpowiedział, że cały system Agranowicz sam zainstalował. Zmienił więc temat i chyba najwięcej gadał o filmach, sporcie czy też ich wspólnej pracy w delfinie przedstawiając poważne lub zabawne fakty. Dzięki temu sam sobie ulżył i nie myślał o tej porąbanej sytuacji z fałszywymi dokumentami. Ale jak Sofya się o tym dowie, wolał nie myśleć jaka będzie z jej strony reakcja. Wszystko okaże się dnia następnego.
Tak więc towarzyszył Uriemu w kuchni w przygotowywaniu kolacji i pomógł, gdzie i w czym tylko mógł. Czy zrobieniu czegoś do picia ciepłego, czy nakryciu stołu. Nie miał nic przeciwko temu co on przygotował. Warzywa z ryżem było jak strzał w dziesiątkę, to jedno z dań jakie Maks uwielbiał. Rybami też nie pogardził. Więc dla niego kolacja była wyśmienita. Intuicja bardzo dobrze podpowiedziała Uriemu, co ma przygotować. Wychwalał jego kuchnię aż do przesady.
Będąc w salonie, siedział na kanapie i przeglądał gazetę jaka nawinęła się mu pod ręką na stoliczku. W tym czasie Uri zajmował się kominkiem i udał do gabinetu po swoje papiery i laptopa. Maks widząc go z powrotem uniósł brew w zdziwieniu. Pokręcił głową i odpalił tego laptopa. Wybrał jakiś kryminalny film akcji i ściągnął na dysk albo załadował w trybie online.
- Sam nie będę oglądał. - Po tych słowach zamknął mu teczkę i zabrał wszyskie papiery. Odstawił je na sąsiednim stole czy komodzie z dala od ich kącika i wrócił na miejsce.
- Jutro sobie będziesz bazgrał. - Miał gdzieś czy Uriemu się to podobało czy nie i co zrobił w ciągu tych dwóch godzin. Czy wrócił do papierów czy obejrzał z Maksem film. Ivanov wiedział że Uri to pracoholik, dlatego też i tego wieczora nie chciał by ślęczał nad dokumentami a rozluźnił się. Jutro Maksa nie będzie to sobie na spokojnie przejrzy te dokumenty nawet całą resztę dnia. I nikt mu nie będzie przeszkadzał.
Na pytanie o napój, rzekł "tak" skinąwszy również głową. Jedna szklaneczka czy dwie mu nie zaszkodzą. Uchlać się zaś nie planował i tak.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Nie 3 Mar 2013 - 12:00

- Jeszcze nie skończyłem – powiedział trochę zaskoczony i niezadowolony jednocześnie. Nie poszedł jednak po teczkę tylko został na kanapie. Maks miał rację równie dobrze może się tym zająć jutro skoro partnera odwozi do siostry przed obiadem. Będzie miał dużo czasu żeby nad tym wszystkim posiedzieć. Przez ten czas i tak zdążył zrobić całkiem sporo.
- Jaki film wybrałeś? Mam nadzieje, że nie jakiś badziew – mruknął wstając z kanapy.
- Chcesz whisky? Wina? Wódki? – zapytał i po otrzymaniu informacji poszedł do kuchni. Wziął butelkę trunku i dwie szklanki, które były pod ręką. Wrócił do salonu i postawił na stoliku naczynia oraz rozlał do nich alkoholu prawie, że do pełna. Wziął je i jedną podał Maksowi, a z drugiej się napił opierając wygodnie na kanapie. Objął lewą ręką towarzysza spoglądając w ekran laptopa, na którym rozpoczynał się film. Uri przewracał oczami na sceny, które wydawały mu się banalne i kompletnie bezsensowne. Film jednak nie był aż tak beznadziejny jak podejrzewał. Scenariusz ciekawy, intryga z zaskakującym zakończeniem i dobra dynamiczna akcja. Przez czas trwania filmu zdążył opróżnić dwie szklanki alkoholu oraz dolewać Maksowi jeśli miał ochotę na więcej. Po filmie zamknęli komputer i posprzątali. Uri wziął pod pachę dokumenty oraz zerknął na zegar zawieszony niedaleko kredensu. Było późno, czas mijał im zaskakująco szybko. Zebrali się i udali w stronę sypialni. Agranowicz zaniósł rzeczy do gabinetu bezceremonialnie zamykając drzwi Maksowi przed nosem. Uważał, że są sprawy, o których partner nie musi wiedzieć. Ostatnią rzeczą jakiej chciał to grzebanie w jego dokumentach. Nie znosił gdy ktoś ruszał jego rzeczy i na razie ta niechęć obejmowała gabinet jak i skład broni. Obecność mężczyzny w tym domu była dla niego nowością, ale nie przeszkadzała mu. Istniały jednak granice jego tolerancji i musi minąć więcej czasu żeby Maksowi udało się je sforsować. Ivanov był pierwszą osobą, którą dopuścił do siebie tak blisko. Znał go z prawdziwego imienia i nazwiska, znał pobieżnie jego przeszłość i rodzinę. W Delfinie ani poza nim nikt nie wiedział, że jest powiązany z koncernem Aristow. Starał się to trzymać w tajemnicy i stał zawsze w cieniu, nie udzielając się publicznie w sprawach dotyczących firmy. Uczestniczył w zebraniach tylko gdy jego obecność była konieczna. Nie chciał by go z nimi kojarzono i bezpośrednio wiązano. Tak było bezpieczniej. Schował teczkę i laptopa tam gdzie było ich miejsce i wyszedł z gabinetu.
- Idziemy spać? – zapytał Ivanova obejmując go w pasie i przyciągając do namiętnego pocałunku. Byli sami więc mógł go dotykać ile chciał, a Maks nie miał powodu do odpędzania go od siebie. Zresztą nigdy specjalnie nie brał sobie tego do serca. Przenieśli się do sypialni i przygotowali do snu. Uri przyległ do pleców kochanka, pocałował jego kark i objął go w pasie zadowolony. Sen zmorzył go szybciej niż się spodziewał.

***

Następnego dnia

Niedziela wyglądała łudząco podobnie do poprzedniego dnia. Uri rozpoczął go jak zwykle rozgrzewką i bieganiem po lesie. Przygotował późne śniadanie bo spali z Maksem dłużej. Siedzieli właśnie przy śniadaniu w miłej atmosferze, którą Uri zamierzał popsuć kolejnym upomnieniem. Dopił swoją kawę i spojrzał na partnera poważnie.
- Powiedz siostrze też jak zacierać ślady. Zakaż jej używać kart kredytowych, tylko gotówka, niech postępuje według instrukcji i nosi przy sobie telefon, który przygotowałem ma być włączony zawsze. Na karcie sim jest zapisany numer mojego i Twojego zapasowego telefonu. Po otrzymaniu ostrzeżenia ma go zniszczyć i robić to co omawialiśmy wczoraj – powiedział, a wcześniejszy mogący uchodzić za przyjazny wyraz twarzy zniknął na rzecz beznamiętnej maski.
- Podwiozę Cię tylko, nie będę zostawał – dodał po chwili jakby w obawie, że Maks zapragnie jego wsparcia w takiej rozmowie. Wątpił by siostra Maksa dobrze zareagowała gdy będzie obok. Posprzątał po śniadaniu by zająć czymś ręce i nie robić chlewu w domu. Zabrał z szuflady paczkę papierosów.
- Chcesz zapalić? – zapytał kierując się na taras. Otworzył przeszklone drzwi i wyszedł na chłodne rześkie powietrze. Usiadł na jednym z czterech drewnianych krzeseł i włożył sobie papierosa do ust. Paczkę położył na stole do dyspozycji kolegi. Podpalił sobie i zaciągnął się dymem. Spojrzał na mężczyznę doszukując się oznak zdenerwowania. Maks umiał zachowywać zimną krew, ale czy to również odnosiło się do rodziny? Nie łatwo jest zachować dystans jeśli sprawy dotyczą bliskich, a pod uwagę trzeba brać wszystkie scenariusze. Gdy człowiek traci spokój już jest na przegranej pozycji. Nerwy rodzą błędy, złe decyzje, strach i niemoc.
- Zrozumie – mruknął w pewnym momencie z przekonaniem w głosie. Chciał uspokoić jego ewentualne obawy, które mógł dusić w sobie. Maks musiał w to wierzyć jeśli wszystko miało się udać. Psy dotrzymywały im towarzystwa, ale trzymały zauważalny dystans w stosunku do Ivanova. Jednak robiły postępy bo musiał je upominać tylko raz by nie warczały. Trochę je pogłaskał i się uspokoiły kładąc na posadzce. Rozmawiali jakiś czas, a potem wrócili do domu. Zabrał z blatu torbę foliową i kluczyki do samochodu. Poczekał chwilę na Maksa dając mu czas na sprawdzenie czy wszystko zabrał.
- Gotowy? – zapytał otwierając drzwi i przepuszczając go przodem. Wsiedli do samochodu i ruszyli w stronę miasta mijając las oraz niezamieszkane tereny. Po godzinie jazdy Uri zaparkował pod miejscem zamieszkania siostry Maksa i sięgnął na tylne siedzenie po dokumenty. Podał je partnerowi i pochylił się do niego całując go mocno na pożegnanie.
- Odezwij się potem – powiedział i pomasował jego udo. Odsunął się od niego niechętnie jak zawsze.
- Widzimy się w poniedziałek – uśmiechnął się do niego lekko zanim wysiadł.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Nie 3 Mar 2013 - 14:43

Maksimiliana nie interesowało czy ten skończył, zaczął czy był w trakcie. Miał te papiery zostawić i obejrzeć z nim film jaki wybrał. Nie po to przecież gościa zaprosił do domu by dać mu zabawki a sam będzie odwalał jakąś robotę. Ivanov wiedział że jego partner ma drugą pracę i siedzi w papierach swojej rodziny Aritow w sensie, pomagając ciotce. No ale ludzie, ile można pracować? Sam Maks by tego nie zniósł i prędzej na widok tylu papierów zawału dostał. Już Uri widział jak on ślimaczy w porach zimowych bo nic mu się nie chce a potem ma zaległości.
- Zobaczysz. - Na temat filmu nic więcej nie zdradzał. A i tak było widać, że podczas oglądania, nie zasnął ani nie marudził, tylko z uwagą patrzył. Maks wiedział co szukać. A jako napój wybrał:
- Whisky.- W przeciwieństwie do Uriego nie pił zbyt szybko. Raz tylko mógł mu dolać. Maksowi wiedział kiedy może przesadzić a kiedy nie. Być może uwagi szwagra tak na niego wpłynęły, że alkohol niszczy organizm, przy czym zaczął się hamować z piciem.
Siedzieli na kanapie, Maks obejmowany przez Uriego, oglądali film do końca nie patrząc na zegar ile czasu to minęło. Ale fakt faktem, późno się zrobiło a jedyne światło oświetlające pomieszczenie, wydobywało się właśnie z kominka.
Po filmie pomógł uprzątnąć Uriemu salon, tym razem nie tykając jego laptopa ani papierów. Jednak gdy udali na górę i mijali gabinet, zdziwił się tym nagłym zamknięciem mu drzwi przed nosem, że tylko uniósł brew i polazł dalej. Nie będzie na chama się dobijać. Udał do łazienki, gdzie to odświeżył i ewentualnie przebrał, w sypialni już czekając na powrót Uriego.
Gdy ten pojawił się w pomieszczeniu i zadał pytanie, Maks bez wahania mu odpowiedział zgodnie:
- Tak. Przecież nie będziemy śpiewać do rana. - Zaśmiał się pod nosem, choć pocałunek partnerowi odwzajemnił. Wtem gdy u Agranowicz był gotowy wejść do łóżka, wtulili się do siebie i zasnęli do samiutkiego rana.

***

Dzień rozpoczął się podobnie do poprzedniego. Teraz jednak Maks był już mniej więcej uświadomiony o porannym wstawaniu Uriego na bieganie, to on do jego powrotu wykonał sobie w sypialni podstawowe ćwiczenia, jak pompki, przysiady, skłony, brzuszki itp. Do siłowni się nie fatygował. Odświeżył i ubrał w otrzymane ubrania, a swoje jedynie złożył i schował do reklamówki. Nie będzie mu przecież swoich szmat zostawiać. Sprawdził jeszcze czy nie miał żadnych wiadomości i na szczęście nie było. Zaś przy wspólnym śniadaniu, Uri znów pociągnął ten temat...
- Może jeszcze mam nauczyć ją strzelać z broni palnej, jak czyścić i wymieniać magazynek? - Dodał już nieco złośliwie. Bo drążenie na nowo tego tematu od teraz zaczynało go powoli denerwować. Jednak panował nad sobą. Wiedział że Uri robi to dla jego dobra i bezpieczeństwa. A nawet nie tylko jego ale też i rodziny.
- Sofya nie korzysta z kart kredytowych ani innych. Tylko Adam. Więc jemu mogę to powiedzieć.
Maks nie wyglądał już na takiego jak wczoraj, zmartwionego całą zmianą swojego życia przez otrzymanie fałszywych dokumentów. Z obojętnością do tego teraz pochodził i zdecydowaniem. Co ma się stać to się stanie. Nie będzie nad tym rozczulał całymi dniami i nocami. Jest przecież twardym facetem. Tak im zaś dobiegło do końca śniadanie, a na stwierdzenie o podwiezieniu, tylko skinął głową w zgodzie.
Po posprzątaniu udał z Agranowiczem na taras, gdzie wspólnie sobie zapalili i posiedzieli. Jednak jego stwierdzenie było dziwne.
- Mówisz tak, jakbyś ją znał. - Pokręcił głową i wypalił do końca swojego papierosa. Od czasu do czasu spoglądając na towarzyszące im psy.
Nim zaś opuścili zdecydowanie budynek, obejrzał jeszcze swoją ranę i zabandażował ponownie. Sprawdził czy wszystko wziął. Wsiadł do pojazdu i odjechał z Urim na wskazany przez niego adres.
- Zgoda. - Rzekł kiedy stanęli pod bramą porządnie wyglądającego domu jednorodzinnego, bardzo zadbanego z ogrodem. Odwzajemnił mu pocałunek, odebrał dokumenty i wysiadł. Odczekał aż Uri odjedzie, po czym westchnął i podszedł do furtki...


[z/t oboje]

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   

Powrót do góry Go down
 
Dom Agranowicza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SOL - ILECK :: Obrzeża-
Skocz do: