<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Agranowicza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 15:40

Dom urządzony w stylu rustykalnym. Przytłacza swoją wielkością i masywnością mimo to budzi wrażenie ciepła, swojskości. Ściany zbudowane są z grubo ciosanego kamienia, drewna oraz bielonych ścian. Przy domu położone są pomieszczenia gospodarcze, garaże i nowoczesna siłownia. Do domu przez las prowadzi wysypywana żwirem droga.
Cały dom utrzymany jest ciepłej stonowanej kolorystyce. Dominują w nim brązy oraz jasne dodatki. W większości pomieszczeń znajduje się kominek oraz masywne zabytkowe meble ze zdobieniami. Dom jest duży i przestronny.
W sieni znajduje się miejsce na zostawienie płaszczy oraz butów. Z sieni przechodzi się do holu gdzie po lewej stronie jest toaleta oraz schody prowadzące na wyższe piętro, po prawej kuchnia z jadalnią oraz wyjściem na taras. Obok kuchni jest salon. Na piętrze są dwie sypialnie oraz duża łazienka.

Opis pomieszczeń:

Kuchnia – z dużą ilością szafek z drewna, granitowymi jasnymi blatami oraz nowoczesnymi sprzętami codziennego użytku. W pomieszczeniu znajdują się tylko niezbędne rzeczy, a podłoga tak jak w większości domu wyłożona jest drewnem. Sufit jak w całym domu przecinają grube belki z ciemnego drewna.

Jadalnia – duży zabytkowy stół z roślinnymi zdobieniami, rząd krzeseł jak dla dużej rodziny. Nad stołem zawieszono okrągły żyrandol. Dużą ilość światła zapewniają okna od sufitu prawie że do podłogi.

Taras – zadaszony z wyjściem do ogrodu, filary obrasta winobluszcz tak jak sporą część dachu i ścian. Podłoga z wyłożonych kamiennych bloków, na której ustawiono stół i parę krzeseł z ciemnego drewna.

Salon – głównym jego elementem jest kominek naprzeciwko którego ustawiono dużą kanapę z jasnym obiciem oraz poduszkami o przytłumionej czerwieni. Po bokach ustawiono dwa obszerne fotele, a między nimi podłużny niski stolik. Przy kominku po prawej stronie znajduje się miejsce na drewno by nie trzeba było chodzić po nie na zewnątrz. Po lewej stronie, nieco dalej postawiono zabytkowy kredens na którym stoi wieża stereo oraz nowoczesny gramofon. Wysokie głośniki ulokowano na podłodze. Mebel w środku ma półki z płytami winylowymi oraz CD. Resztę ścian zajmują regały od sufitu aż do podłogi wypełnione książkami.

Sypialnia – z wielkim dwuosobowym łóżkiem, szafka nocna z lampką, szafa na ubrania, kominek oraz drzwi prowadzące do łazienki.

Łazienka – z wanną, umywalką pod którą znajdują się półki na ręczniki i inne rzeczy. Lustro zawieszone tuż nad nią. W kącie prysznic, pralka suszarka i toaleta.

Gabinet – znajduje się na strychu i zupełnie odbiega stylem od reszty domu. Nowocześnie urządzone pomieszczenie z dużą ilością szaf na dokumenty i broń. Biurko ustawione naprzeciwko wejścia, z lampką, wygodnym krzesłem i laptopem „służbowym”. Dzięki dużym pancernym oknom w dachu pomieszczenie było jasne, ale latem niestety szybko się nagrzewało dlatego zamontowano klimatyzację i rolety.

Piwnica – tak jak strych urządzona nowocześnie, dobrze oświetlona z masą metalowych półek i niewielkim stanowiskiem pracy przy metalowym stole. Piwnica pełni funkcje składu broni i jest zabezpieczona drzwiami pancernymi na hasło oraz klucz.
W całym domu rozmieszczona jest broń w różnych schowkach, meblach itd.
Uri zminimalizował wyposażenie całego domu do niezbędnego minimum pozbywając się dekoracyjnych elementów, a nawet fortepianu należącego do jego babki. Dlatego dom może sprawiać wrażenie nieco pustego.

Żeby przybliżyć styl domu:
http://www.wnetrza.webzine.pl/projekty-domow-styl-rustykalny/

Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 17:23

Wyszli z budynku i szybko pokonali trasę na parking. Otworzył terenowe bmw, usiadł za kierownicą i włączył radio na stacji z muzyką klasyczną, ściszył je by go nie rozpraszało i ruszył gdy kolega już się usadowił na miejscu obok. W samochodzie było cholernie zimno, ale nie zamierzał włączać ogrzewania. Był zmęczony, a ciepło tylko usypiało. Wyjechał na główną drogę i wcisnął pedał gazu. Był środek nocy, a ulice opustoszałe więc nie widział powodu by zwalniać. Kierując nie odzywał się skupiając się by dowieść ich w jednym kawałku w jak najszybszym czasie. Nie znosił wlec się i średnio zwracał uwagę na ograniczenia prędkości. W ich okolicy jeszcze nie zamontowali fotoradarów więc jeszcze nie trzeba było się tak pilnować. Wyjechali z miasta, minęli przedmieścia i teraz jedynym obrazem za oknem były gęste strony lasu z obu stron. Zwolnił przed wjazdem na leśną drogę i utrzymywał wolniejsze tempo jadąc przez las. Po dobrych piętnastu minutach z za zakrętu wyłoniła się wysoka siatka obrośnięta gęstym żywopłotem oraz ginącym w nim drutem kolczastym. Uri nacisnął pilota, a brama zaczęła się przesuwać. Gdy przejechał, zamknął ją za sobą. Ruszył dalej drogą, którą wyznaczały nieduże lampki na energie słoneczną. Tliły się ledwo co, ale lepsze to niż nic. Podjechał pod jeden z garaży i wysiadł z samochodu. Usłyszał radosne szczekanie i dopadły go dwa owczarki niemieckie. Uśmiechnął się i pogłaskał je po łbach pieszczotliwie. Szczekały i machały ogonami jak szalone. Lubił psy, były lojalne, posłuszne i reagowały na niego autentyczną radością. Nie to co ludzie. Psy na widok Maksa zjeżyły się i zaczęły warczeć, powoli zbliżając się. Ich wcześniejsza radość zniknęła w mgnieniu oka.
- Spokój – rozkazał psom. Zwierzęta zamilkły, ale nie odrywały spojrzeń od klawisza. Podszedł do nich i pogłaskał je uspakajająco.
- Nauczyłem je atakować obcych, ale przy mnie nic ci nie zrobią – powiedział i zamknął samochód.
- Do budy – zwrócił się w stronę swoich pupili, które niechętnie wykonały polecenie. Zapewne wolały by z nim zostać. Ruszył w stronę domu obejmując przy okazji plecy Maksa. Wszędzie było ciemno i nie trudno byłoby się potknąć osobie, która nie znała terenu. Wszedł po schodach i przy drzwiach wpisał dziewięciocyfrowy kod, a następnie otworzył drzwi kluczem i przepuścił kolegę przodem. Uri zdecydowanie był paranoikiem, który miał wokół domu systemy alarmowe, kamery na podczerwień i wiele innych dupereli antywłamaniowych.
Z ulgą zapalił światło w sieni, ponownie zamknął drzwi, wpisał inny kod i wreszcie zdjął kurtkę oraz wojskowe buty.
- Jesteś głody? Czy wolisz iść spać? – zapytał przechodząc do holu i zatrzymując się przed schodami na piętro.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 18:00

Początkowo Maksimilian zakładał że towarzysz mieszka gdzieś w centrum miasta. Pomylił się znacznie, kiedy droga zaczynała być długa a krajobraz zmieniał się w niemal każdej chwili. Nie odzywał się nic, by nie dekoncentrować Agranowicza na drodze. Nawet nie miał nic do niego, że przekraczał prędkość. Jego sprawa jeżeli przyjdzie mu płacić mandat. Ważne było to, żeby tylko na miejsce dotarli w jednym kawałku. I tak też dojechali. Lecz widząc las, Maksa już brało na senność.
Interesujące było ujrzenie zarośniętego płota i to jeszcze z drutem kolczastym. To jakieś więzienie czy co? - Takie myśli przeszły mu przez głowę. Sądził że Uri mieszka w zwyczajnym domu jak każda samotna osoba lub rodzina, a tu niespodzianka.
Zajechali do garażu, po czym z niego wysiedli. Maks zerknął w stronę kolegi, do którego podbiegły psy. Widać że i on lubi te stworzenia. Ale one nie polubiły Maksa. Już miał wrażenie że został sprowadzony jako kolacja dla nich, ale na szczęście nie.
- Dobrze wiedzieć... Bo już myślałem, że zrobią sobie ze mnie kolację. - Zażartował sobie, po czym odprowadził wzrokiem oddalające się owczarki. Wtem Uri zaprowadził go do głównego wejścia swojego domu. Jak przyjemnie było, gdy tak szedł obok niego. Wręcz bardzo blisko.
Otwieranie drzwi wejściowych według Maksa było przesadą, korzystając z jakiegoś kodu. Ale to już nie jego sprawa. To dom Uriego, nie jego. Gdy znaleźli się już w środku, uwagę skupił na otoczeniu. Na wyglądzie i umeblowaniu. Trzeba przyznać, że gniazdko bardzo przyjemne. Aż się buzia uśmiechała.
- Wolałbym się przespać. Jeśli to nie problem. - Dzięki temu zobaczy sobie jak wygląda sypialnia. To już na bank powinien się porządnie wyspać. Oczywiście, nim wszedł głębiej, zdjął swoje buty i kurtkę pozostawiając tam gdzie kazał Uri. Trochę tak dziwnie się czuł w obcym domu, ale może po tej nocy nie będzie dla niego już taki obcy? W sumie to pierwszy raz tutaj jest.
- Ładnie się urządziłeś. Przyjemnie tutaj. - Rzekł komplementem i pochwałą.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 20:10

- Żaden problem, chodź – zdobył się na zmęczony półuśmiech i zapalił światło by nie zabili się na schodach. Po drodze do sypialni rozpinał swój mundur.
- Dzięki, to dom moich dziadków – powiedział, maskując ręką ziewnięcie. Otworzył drzwi do pokoju i wpuścił Maksa.
- Rozgość się – mruknął i zgasił światło na schodach. Zdjął z siebie mundur i rzucił go na łóżko. Otworzył zabytkową szafę, która mogła by w sobie pomieścić z czwórkę dorosłych mężczyzn. Nie miał aż tylu rzeczy, ale pojemna szafa była wygodna i zastępowała inne meble. Drzwiczki szafy odchyliły się a do niej przykręcone były uchwyty z bronią tj. Glock 17, Mag 98, Mini Uzi oraz lżejsza Micro Uzi obok każdej były zapasowe magazynki. Rozpiął kaburę na udo i powiesił na jednym z wolnych uchwytów, tak samo postąpił z nożem przy pasie. Rozpiął spodnie, które luźno opadły do kostek ukazując kolejną kaburę tyle, że na łydki. Rozpinanie tego wszystkiego to był prawdziwy ból. Spojrzał na Maksa siłując się z zapięciem.
- Łazienka jest tutaj gdybyś chciał skorzystać – powiedział wskazując na drzwi z ciemnego brązu, które stały niedaleko stojaka na drewno do kominka. Uriemu udało się pozbyć kabur większość zostawiając w szafie. Powiesił na wieszakach rzeczy i złożył spodnie. Lubił porządek. Obszedł łóżko podchodząc do stolika nocnego na nim położył jedną broń, a drugą wsadził pod poduszkę gdy kolega nie patrzył. Odsunął kołdrę w kolorze kawy z mlekiem i wsunął się pod nią w samych bokserkach. Skrzywił się lekko miał dość zimna na dzisiejszy dzień. Zabranie Maksa było dobrą decyzją będzie miał przy sobie „grzejnik”.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 20:55

Nie było więc problemu by udać się teraz spać. Lecz Maks nie był pewny czy dostanie swój pokój, czy będzie mu dane spać z Urim w jednym łóżeczku. Myślami nastawiał się na drugą opcję. I tak też było. Kolega zaprosił go do swojego pokoju, więc Maksimilian przekroczył próg i zaczął się rozglądać z zachwytem.
- Bomba. - Rzekł patrząc na wspaniałe łóżko i to z baldachimem! Przez jakiś czas się gapił a nawet podszedł by sprawdzić czy nie śni. To łózko istniało. Nigdy jeszcze nie miał możliwości spania w takim. Zerknął zaraz w stronę Uriego, który otworzył szafę i przebierając się przy okazji, ukazał swoją kolekcję broni.
- Niezła kolekcja. - Ivanov podszedł bliżej i przyjrzał się każdej możliwej broni, lecz nie dotykał. Bo jeszcze mu Agranowicz łapy odstrzeli. Przeniósł więc spojrzenie w stronę drzwi od łazienki. Zatem udał się tam i załatwił swoje potrzeby.
Po paru minutach wrócił odświeżony i rozebrany tylko mając na sobie bokserki. Wziął szybki prysznic, nawet nie pytając Uriego czy może. No ale słowo "rozgość się" uznał że może tu robić wszystko. Włosy miał lekko wilgotne, ale to nie powinno nikomu przeszkadzać, bo jemu na pewno. Wlazł pod kołdrę obok Uriego, przysuwając się do niego bliżej ze swoją podusią. Zamknął oczka i rzekł:
- Dobranoc Uri.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 22:23

- Dobranoc – mruknął. Objął go ramieniem kładąc się na boku i przyciągając go bliżej siebie by się ogrzać. Zlustrował jego twarz i sylwetkę. Nie mógł uwierzyć, że leży we własnym łóżku z nim. Gdyby ktoś mu powiedział, że tak się stanie parę miesięcy temu, pewnie by go wyśmiał i posłał do diabła. Było to tak dziwnie uczucie, że aż uśmiechnął się sam do siebie. Obserwował jak oddech mężczyzny wyrównuje się i staje głęboki. Z logicznego punktu widzenia kompletnie oszalał i zachowywał się jak imbecyl przy Maksie, ale nie przeszkadzało mu to. Postanowił zaakceptować go w swoim życiu i prędzej zdechnie niż pozwoli mu odejść chociaż do tego ostatniego raczej się przed sobą nie przyznawał. Zamknął oczy, a równy spokojny oddech i zapach były ostatnimi co zapamiętał. Zasnął kamiennym snem.
Ostre promienie słońca padły na jego twarz skutecznie go budząc. Jęknął pod nosem z niezadowoleniem i przetarł dłonią podrażnione promieniami oczy. Nie chciał jeszcze wstawać. Przekręcił się na drugi bok i nogą wyczuł coś ciepłego, co się poruszyło. Podniósł się gwałtownie do pozycji siedzącej i omal nie spadł z łóżka. W ostatniej chwili chwycił się ramy łóżka. Już miał sięgnąć po broń gdy uświadomił sobie kto leży tuż obok. Wypuścił powietrze z płuc, które nie wiedzieć kiedy zatrzymał. Odetchnął uspakajając się. Spojrzał z rozbawieniem na rozwalonego mężczyznę, który miał taką szopę na głowie, że nie sposób było się nie zaśmiać. Na policzku odcisnął mu się szew jednej z poduszek. Zobaczenie go w takim stanie wprawiło go w dziwnie dobry humor. Czuł się też wyspany i wypoczęty. Wziął do ręki budzik, w pół do dziesiątej a Maks nadal spał jak suseł. Wstał z łóżka wiedząc, że i tak już nie zaśnie. Cicho przemknął do szafy i wyciągnął z niej czarne dresowe spodnie, tego samego koloru ciepłą bluzę oraz skarpety. Obejrzał się na Ivanova, nie mógł tak po prostu wyjść beż żadnej wiadomości. Poszedł do gabinetu, wziął pierwszą lepszą kartkę i napisał krótką notkę.
„Idę pobiegać wrócę niedługo, dom jest do twojej dyspozycji oprócz strychu i piwnicy! Nie dotykaj mojej broni jeśli łaska”. Zamknął gabinet wpisując kod. Wrócił do sypialni i położył ją na stoliku. Miał jednak nadzieje, że zdąży wrócić za nim Maks wstanie. Wyszedł z pokoju cichaczem i zbiegł na dół, wziął klucze do domu i wyszedł na dwór. Odetchnął pełną piersią. Uwielbiał zapach lasu i dużą przestrzeń ogrodu. Zszedł po schodkach i zawołał psy, które sprintem pokonały dzielący dystans między domem, a garażami. Pogłaskał je i podrapał za uszami.
- Idziemy – powiedział i ruszył szybkim truchtem w stronę wyjazdu. Psy zaczęły biegać blisko niego czasem się na siebie rzucając w zabawie. Zaraz jednak zrównywały się z nim gdy uznały, że jest za daleko. Otworzył furtkę i razem ze zwierzakami pokonywał leśne drogi. Bieganie było najlepszą rozgrzewką na dobry początek dnia, a młode psy mogły się wyszaleć do woli. Miały tylko dwa lata więc potrzebowały dużo ruchu. Po około dwóch godzinach wrócił. Marzył o gorącym prysznicu, ale najpierw musiał nakarmić psy. Wszedł do jednego z pomieszczeń gospodarczych, nasypał im z wielkiego worka chrupek, a potem wymienił wodę na świeżą. Postawił miski przy ich budach i oddalił się do domu. Zdjął kaptur i sportowe buty w sieni. Zastanawiał się czy Maks już wstał czy nadal leżakuje.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 15 Sty 2013 - 23:56

Pod wpływem dużego zmęczenia, Maks zasnął od razu kładąc się tuż blisko Uriego. A że było mu tak wygodnie, to nawet zamierzał się na nim położyć. Sam także był zaskoczony faktem że go zaprosił do siebie, ale musiał przyznać że to bardzo miłe z diabła strony. O tak. Po Urim momentami nie wiadomo czego się spodziewać, więc nie chcąc przechodzić ponownie piekło, wolał się nie wtryniać w sprawy swojego przyjaciela.
Nie poczuł kiedy Uri się gwałtownie podniósł do siadu. Po prostu spał sobie w najlepsze. A podczas snu, co raz bardziej się do niego przysuwał z zamiarem przytulenia i obejmowania. Może mu się udało, kto wie. On śnił nie wiadomo o czym. Pozostawiony sam w łóżku, przesunął się na stronę Uriego zgarniając rękoma poduszkę i przytulając do siebie.
- Uriii... - Uśmiechnął się przy wypowiadaniu owego imienia. Pomacał jedną ręką materac bardziej wyłapując przepaść. Od razu otworzył oczy i usiadł, rozglądając się po całym, dużym łóżku.
- Uri? - Ponowił pytanie z jego imieniem, ale nie zastał go w pokoju. Zostawił go samego w swoim domu. Co za niedobry gospodarz. Westchnął i podrapał się po głowie. Tak jakoś spojrzał na stolik a tam kartka. Wziął ją i przeczytał. No, chociaż pofatygował się z napisaniem informacji. Az się buzia Maksowi uśmiechnęła. Ucałował liścik, złożył ładnie i położył na stoliku. Wstał i przeciągnął się by rozprostować kości. Spojrzał na zegar, który wskazywał tak około jedenastej. Udał się zatem do łazienki, ogarnął ładnie, uczesał nawet. A gdy wrócił do pokoju to ubrał w swoje spodnie i golf. Skarpetki to musiał szukać. I znalazł. Zostawił je w nocy w łazience. Jak dobrze że żaden z psów Uriego mu ich nie wyniósł gdzieś.
Ogarnięty jakoś porządnie, pościelił łóżko, żeby nie było że zostawia po sobie bałagan. Ale musiał przyznać że czuje się bardziej wypoczęty i w końcu wyspał porządnie. Musi zapamiętać drogę do tego miejsca i częściej tu wpadać. A może i zamieszka tu? Fajnie by było. Ale wpraszać się nie będzie.
Zszedł na dół oglądając sobie pomieszczenia do których mu wolno było wejść. Do niektórych niestety nie z powodu zablokowania kodami. Nawet nie wiedział że tutaj są kamery. Najbardziej kuszą zakazane miejsca. Ciekawiło go na strychu posiada Uri oraz w piwnicy, że nie karze tam wchodzić? Cóż, na razie obejdziemy się smakiem.
Trafił do kuchni w końcu i tak. Trzeba zrobić sobie coś do picia. Czajnik widać. A gdzie są kubki? Gdzie on trzyma herbatę albo kawę? Zaczął więc otwierać kolejno każdą szafę i szufladę mając swoją misję znalezienia kubka i czegoś co można do niego wsypać. Na dodatek zgłodniał. Od wczorajszego obiadu chyba nic nie jadł. Tak teraz sobie przypomniał trzymając za brzuch. Intuicja mu podpowiedziała gdzie jest lodówka. Nie było napisane że nie ma jej tykać, a więc podszedł do niej i otworzył. I co my tu mamy...

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 16 Sty 2013 - 11:31

Zajrzał do kuchni i wszedł widząc Maksa
- Ładnie to tak myszkować w nie swojej lodówce? – zapytał lekko złośliwie chociaż nie przeszkadzało mu to mimo iż była to dla niego nowość. Na szczęście zrobił przedwczoraj zakupy więc teraz nie musiał sobie nimi zaprzątać głowy. Sięgnął mu przez ramie i wyjął butelkę wody niegazowanej. Odkręcił pijąc łapczywie, odetchnął i spojrzał na kolegę z rozbawieniem gdy głośno zaburczało mu w brzuchu. Zresztą głód dokuczał również jemu.
- Wezmę prysznic i coś zrobię – mruknął bo z tego co wiedział Maks nie zaliczał się do mistrzów kuchni i mógłby w szybkim tempie zmienić pomieszczenie w pobojowisko. Wyszedł z kuchni, pokonał schody i wparował do łazienki w ekspresowym tempie zdejmując zapocone ubrania. Odkręcił ciepłą wodę z ulgą czując rozluźniające się mięśnie. Stał tak przez dłuższą chwilę, a potem szybko się umył i całkiem nagi skierował się do szafy. Założył ciemne, luźne bokserki, skarpety, dresowe spodnie i ciemnogranatowy sweter. W domu panował nieprzyjemny chłód widocznie w piecu wygasło, a ogrzewanie każdego pomieszczenia kominkiem było by męczarnią. Najwyżej po śniadaniu zajrzy do kotłowni. Wszedł na dół podwijając rękawy. Nie przepadał specjalnie za gotowaniem, ale długo by nie pociągnął na gotowych daniach do odgrzania, a zatrudnienie gosposi nie wchodziło w rachubę. Dom naszpikowany był bronią w dużej mierze nielegalną więc nikomu nie pozwalał tutaj wchodzić. Maks był tutaj pierwszą nie związaną z rodziną osobą. Od dwóch lat skutecznie zniechęcał do odwiedzin swoją ciotkę Zoję, która niestety była na tyle zacięta by podtrzymywać z nim kontakt i dzwonić czy wysyłać e-maile. Jeśli nie odpowiadał dzwoniła z większą częstotliwością. Niezmordowana kobieta, pewnie było to u nich rodzinne. Zaczął krzątać się po kuchni, wyjmując naczynia oraz potrzebne produkty. Pudełko z jajkami postawił na blacie, patelnię na nowoczesnej płycie elektrycznej, a na drewnianej desce boczek, który kroił sprawnie ostrym nożem. Pretekst uczenia się gotowania oczywiście zaowocował całą kolekcją noży od takich z metali nierdzewnej po ceramiczne różniej wielkości i przeznaczeniu. W sumie nie wiedział po co mu taka ilość, ani np. po kiego ma w kuchni nóż rzeźnicki, którym ze spokojem można było kroić kości. Każdy miał jakieś hobby. Inni zbierali znaczki, kolekcjonowali stare samochody, a on zbierał broń wszelakiego rodzaju.
Rozgrzał patelnię i wsypał do niej boczek. Przemieścił się dalej i wrzucił do tostera dwie grzanki.
- Zajmij się tym – polecił Maksowi słysząc skwierczenie mięsa, a sam zaczął buszować w lodówce wyjmując inne rzeczy potrzebne do przygotowania lekkiej sałatki.
- Chcesz kawy czy herbaty? – zapytał w między czasie uwijając się szybko ze składnikami. Posiekał kapustę pekińską, pomidory, ser biały i zerknął na Maksa. Gotowanie razem było oderwane od rzeczywistości, pewnie minie trochę czasu za nim do tego przywyknie. Skupił się na swojej pracy dodając resztę składników i przypraw. Wszystko wylądowało w szklanej misie. Wyjął grzanki i wstawił kolejne. Nalał wody do średniej wielkości garnka i włożył do niej cztery zamrożone kiełbasy. Lubił jeść dużo mięsa, a „królicze” śniadania go nie zadowalały. Postawił je na płycie tuż obok patelni i objął Maksa od tyłu.
- Będzie zjadliwie? Czy tylko lekko chrupiące? – podrażnił się z nim trochę i wsunął rękę po jego golf. Przygryzł lekko ucho przejeżdżając dłońmi po jego brzuchu i bokach. Lubił go nieco po molestować gdy miał ku temu okazje.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 16 Sty 2013 - 15:07

- Zgłodniałem... - Rzekł w odpowiedzi dość niewinnie, ale tego było dużo, więc nie zamierzał przy gospodarzu mu podjadać. Zamknął zaraz lodówkę, kiedy Uri oznajmił iż przygotiuje śniadanie.
- W porządku. Więc poczekam. - Przy tych słowach lodówka została zamknięta. Uri udał się odświeżyć, zaś Maks zaznajomił się z pomieszczeniem. Choć nudziło go to czekanie, przez co miał wrażenie że jego żołądek sam zacznie się zjadać. O ile to było w ogóle możliwe. W gotowaniu Ivanov nie był dobry. Niemal zawsze kupował tylko gotowe dania i je podgrzewał. Albo chodził do restauracji, barów czy na fast-foody. Ewentualnie do kumpli na obiady jeżeli zapraszali. Jakoś widać sobie radził. Zwykłe śniadanie z kanapkami nie problem dla niego przygotować. Ale jeżeli chodzi o coś więcej jak porządne obiady, nie ma do tego wprawy. Chyba że skończy jakiś kurs, albo ktoś go nauczy. Bowiem do tej pory nikt mu w tym nie pomógł.
Tak więc, kiedy Uri pojawił się w kuchni i zaczął krzątać wyjmując potrzebne składniki, Maksimilian stał niedaleko i się przyglądał w milczeniu. Nawet jak funkcjonuje toster. Takiego urządzenia u siebie w mieszkaniu nie miał. Może powinien pomyśleć nad kupnem? O ile ma tyle pieniędzy.
Żeby się nie nudził, Uri dał mu do popilnowania patelnie w której smażył się boczek. To dopiero wyzwanie. No ale póki nie jest sam w kuchni to może nic nie przypali? Stanął więc przy piecyku. Prawą ręką trzymał za uchwyt patelni, zaś w lewej miał łopatkę czy tam łyżkę do mieszania.
- Kawy. - Odpowiedział na krótko zerkając w stronę przyjaciela. Uwagą swoją skupiał na tym boczku obserwując jak zmienia się pod wpływem gorąca emanującego na patelni. W między czasie Uri przygotował sałatkę a nawet wstawił kiełbasę.
- A jakie będą lepsze? - Odpowiedział czując jak Uri się przykleił do jego pleców, wsuwając swoje dłonie pod jego sweter. Chętnie by mu odwzajemnił, ale pozostawienie patelni bez nadzoru chyba nie będzie dobrym wyjściem. Zmrużył lekko oczy czując przygryzienie ucha.
- Nie dostałem dzisiaj od Ciebie buziaka na dzień dobry. - Burknął pod nosem udając lekko obrażonego. Obrócił głowę w jego stronę by z boku ujrzeć jego twarz. Pewnie czekał na to, czy Uri mu da buziaka. Niech to będzie kara za zostawienie do samego w sypialni, o.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 16 Sty 2013 - 16:26

- W założeniu to miała być jajecznica, a nie zwęglone mięso – mruknął i sięgnął po pudełko wbił ich parę. Uniósł brew lekko rozbawiony.
- To straszna zbrodnia – mruknął w jego usta i wpił się w nie z zadowoleniem. Przesunął rękę w górę szczypiąc jego sutek, a biodrami otarł się o tyłek kochanka. Całował go namiętnie przez dłuższą chwilę. Oderwał się od niego niechętnie, ale jak tak dalej pójdzie to prędzej wylądują w łóżku niż coś zjedzą. Złapał za naczynia z jedzeniem zanosząc je do jadalni ponieważ w kuchni nie było miejsca do spożywania posiłków.
- Nie spal – rzucił do kolegi, a sam rozłożył talerze, sztućce i resztę jedzenia. Wrócił się do kuchni po dwie kawy z ekspresu. Gdy wszystko było gotowe usiedli naprzeciwko siebie zaczynając jeść. Zerknął za duże okna widząc wałęsające się po ogrodzie psy. Ich szczekanie było jedynym hałasem jaki tutaj można było słyszeć. Dom położony z dala od ulicy i cywilizacji był idealną samotnią. Mógł tu robić co mu się żywnie podobało. Może potem pójdą na strzelnicę za domem? Gdy skończył odchylił się i oparł wygodnie.
- Co chciałbyś robić? Zaznaczam, że telewizji sobie nie pooglądasz bo go nie mam – powiedział, mógł sobie pozwolić na lenistwo w ten weekend, ale pewnie w poniedziałek oszaleje. Musiał mieć oko na firmę i akcje giełdowe, dzięki temu mógł tak żyć, a Czarny Delfin był tylko środkiem na utrzymanie go przy zdrowych zmysłach. Zebrał naczynia, zaniósł do kuchni i wpakował w zmywarkę. Nie lubił robić chlewu w domu.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 16 Sty 2013 - 17:36

- Ach tak... Jajecznica. - Spojrzał na patelnię, gdzie zaraz wbił jajka przez co Maks wiedział już chyba jak długo musi mieszać i uważać czy by nie przypalić. Mimo tego z wielką chęcią odwzajemnił buziaka aż zmrużył oczy, odczuwając uszczypnięcie w sutki. Żeby podczas przygotowywania śniadania takie rzeczy robić. Przez to stracił koncentrację nad jajecznicą. Uri w moment się odkleił a Maks zaczął na nowo mieszać w tej patelni. Za poleceniem towarzysza, wyłączył gaz i rozdzielił jajecznicę na dwa talerze. A potem zasiedli do stołu w jadalni. Wspaniale było siedzieć wspólnie podczas posiłku. Takie okazje zdarzały się bardzo rzadko. Jedzenie w stołówce czy picie w klubach to szczerze nie to samo co obecna sytuacja.
Najedzeni dopijali sobie kawę kończąc ją powoli. Wtem mogli zająć się rozmową i planowaniem całej reszty dnia aż do wieczora. Nadal jednak Ivanov nie mógł uwierzyć, że jest w domu Uriego. Taki spokój tu panuje. Żadnego ruchu za oknem, jedynie psy szczekały. Nic tylko pozazdrościć.
- A siłownię masz? Od tak pytam, gdybym chciał skorzystać. Telewizja ostatnio bywa nudna. Moglibyśmy się przejść na spacer, pograć w coś... W sumie możemy chyba robić wszystko.
Specjalnie dodał "chyba", bo nie wiedział ile z tego wszystkiego mogą wspólnie porobić a czego wolałby unikać Uri. Jeśli chodzi o granie, pomysłów zapewne znajdzie się dużo. Choćby taki rozbierany poker dla zabawy. Albo inna gra z jakimiś zakładami. Przegrany będzie robił to co chce wygrany. Spacer? W taką pogodę być problemem nie powinien. Szkoda że mają zimę, bo najprawdopodobniej Maksimilian zechciałby zaproponować wspólne pływanie. A jezioro gdzieś niedaleko być powinno. Skoro to las, to tak zakładał. Wstał również od stołu pomagając Agranowiczowi z zanoszeniem naczyń do zmywarki.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Czw 17 Sty 2013 - 14:01

Zastanowił się chwilę.
- Możemy iść na strzelnice, a siłownię bym ci pokazał przy okazji – powiedział. Uri nie był fanem zakładów, a zmuszenie go do pajacowania w wyzwaniu graniczyło z cudem. Granie w karty też odpadało w jego przypadku, nie lubił grać mimo iż nie szło mu najgorzej. Przeszedł obok niego i klepnął go w tyłek mocno.
- Zrobię z ciebie miazgę na strzelnicy – powiedział uśmiechając się do niego drapieżnie i zniknął w holu. Założył buty i kurtkę zapinając ją pod szyją, zabrał plik kluczy. Wyszedł z domu zamykając drzwi na kod gdy Maks pojawił się obok niego i zszedł po schodach.
- Trzymaj się blisko – mruknął. Wątpił by psy zaatakowały kolegę, ale wszystko było możliwe skoro jeszcze go nie znały. W szczególności gdyby uznały, że Maks chce mu zrobić krzywdę. Nie chciał ich jednak zamykać w kojcu co niestety musiał robić gdy przychodzili do pracy ogrodnicy. Wiedział, że psy w zamknięciu stawały się agresywniejsze. Starał się ograniczać czas ich zamknięcia do minimum, ale różnie z tym bywało. Coś za coś. Objął go kierując się do rzędu garaży i innych budynków. Tuż obok nich stały budy, a dalej jeden spory kojec z drewnianym zadaszeniem, ogrodzony wysoką mocną siatką. Otworzył drzwi kluczem i wprowadził go do przestronnego pomieszczenia wypełnionego sprzętem do ćwiczeń, przy ścianach ciągnął się rząd luster, a w kątach na przykręconych wysoko półkach postawiono głośniki.
- Siłownia jak widać – mruknął, było to drugie miejsce gdzie spędzał najwięcej czasu. Dał się rozejrzeć koledze, a potem poszli na strzelnicę, która stała tuż za domem. Została odgrodzona od reszty ogrodu wysokim szczelnym drewnianym płotem, na przy którym posadzono jakąś pnącą roślinę. Furtkę otworzył kluczem, a psy odpędził by nie weszły za nimi. Skierował się do niewielkiego budynku gdzie trzymał broń, potrzebne rzeczy oraz komputer, którym mógł zmieniać programy wyrzutni.
- Wybierz, którą chcesz – powiedział otwierając regały zabezpieczone metalową grubą siatką, za którą zawieszono kolekcję strzelb i innej krótszej broni. Większość miejsca zajmowały strzelby sportowe różniące się od siebie budową. Podzielone do strzelań trap, skeet lub sporting. Było to jego hobby od dziecka i spędzał tutaj długie godziny.
- Chcesz strzelać do rzutek czy tarcz? – zapytał, to była zasadnicza różnica.
Podał mu okulary i słuchawki strzeleckie.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Czw 17 Sty 2013 - 17:08

Skoro Uri nie lubił żadnych gier i zabaw, to będą musieli pomyśleć nad innymi sposobami wspólnego spędzania czasu. Nie było telewizora, więc nic sobie nie pooglądają. Ale Agranowicz powinien posiadać chociaż komputer. Nie problem więc filmy oglądać z monitora. Mało wygodne, ale zawsze coś.
- To Ty masz strzelnicę? Nieźle. - Doprawdy go zaskoczył. Rozumiał iż może mieć kolekcje noży czy też broni z powodów hobbystycznych, ale żeby jeszcze takie miejsca? W dodatku zabezpieczenia zamykania niektórych pomieszczeń i domu przypominały Maksimilianowi jakiś zakład a nie dom. Coś jak bank, więzienie czy inny budynek. No chyba że jest coś o czym Uri mu jeszcze nie powiedział a Maks wiedzieć powinien.
Klepnięty w tyłek obejrzał się za przyjacielem.
- Jeszcze zobaczymy kto z kogo zrobi. - Odgryzł się z uśmiechem i pognał za gospodarzem do holu. Ubrał swoje buty i kurtkę, po czym wyszedł wraz z Urim na zewnątrz.
- Czy Ty aby nie przesadzasz z takim zabezpieczeniem? Mieszkasz prawie na odludzi a zamykasz się za pomocą kodów?
Spytał go w końcu, bowiem ciekawość wygrała a chciał się tego dowiedzieć. O ile oczywiście Uri zechce udzielić odpowiedzi.
Oczywiście Ivanov trzymał się polecenia trzymania dość blisko Uriego, który to objął go do siebie. Zaszli więc wspólnie do siłowni, która o dziwo robiła wrażenie.
- Niezła... - Podekscytował się klawisz niemal każde urządzenie sobie oglądając. A nawet przyglądając w lustrze.
- Skorzystałbym później jeśli to nie problem.
Odczuwał potrzebę skorzystania z siłowni aby jego praca mięśni nie stanęła w miejscu. To prawie działało na Maksa jak nałóg. Jeżeli choć dwa, trzy razy w tygodniu nie odwiedzi siłowni, nie zrobić ćwiczeń, nie jest sobą.
Po obejrzeniu pomieszczenia, wraz z Agranowiczem udali się do strzelnicy. Oto zaś pomieszczenie kolejne do zachwycania. Jak dotąd jeszcze Maks u nikogo prywatnie nie widział. Jak chciał potrenować ćwiczenie, to musiał wynajmować sobie sale albo ćwiczyć w zakładzie więziennym lub wojskowym. W tym drugim problemu nie było, zwłaszcza w miejscu gdzie pracował. Jako były pracownik koledzy załatwiali mu tak zwane "wejściówki".
Stojąc przed wyborem broni, wziął jakąś krótką.
- Tarcz. - Odpowiedział podczas przyglądania się wybranej broni. Zaraz po tym zdjął kurtkę odrzucając na jakieś krzesło jeżeli tu było. A jak nie, to podał Uriemu lub zrzucił na podłogę. Odebrał okulary i słuchawki strzeleckie. Ubrał, ustawił się odpowiednio i czekał aż Uri mu przygotuje odpowiednią odległość. Na początek chyba tak z średniego widoku zaczną. A potem pościągają się kto jak najdalej trafi w najlepsze punkty. I kto okaże się lepszym strzelcem.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Czw 17 Sty 2013 - 23:05

- Tak jest bezpiecznej – mruknął wymijająco mając nadzieje, że kolega nie będzie dopytywał.
- Żaden problem, a jak przytyjesz to Cię z łóżka wyrzucę – uśmiechnął się złośliwie. Lubił ćwiczyć na siłowni więc może dołączy do Maksa.
Ustawił tarcze najpierw na 25 metrów, a później 50. Nie widział jaką dokładnie wziął broń Maks, ale pistolety które tutaj były, miały skuteczny zasięg właśnie do 50 metrów. Potem mogą się zabawić z innymi. Zastanawiał się jak sobie poradzi kochanek z ruchomymi tarczami. Był trochę zawiedzony, że nie wykorzystają wyrzutni, ale nic straconego. Równie dobrze może się tym zająć sam jutro. Zabrał Glocka 17 z magazynkiem na 19 naboi, nie założył słuchawek ochronnych. Lubił huk wystrzału, jakaś nagroda musiała być po takim tygodniu. Psy ujadały wściekle, ale się tym nie przejmował, zawsze tak reagowały. Patrzył na postawę partnera, była bez zarzutu jak zwykle. Dłuższą chwilę poświęcił jego skupionej twarzy, a potem przeniósł spojrzenie na tarcze. Niesamowite jak bardzo różnili się z Maksem, a jakimś cudem umieli się ze sobą dogadywać. Ustawił się na swoim stanowisku strzelając najpierw do pierwszej tarczy, a gdy ta się przesunęła odsłaniając położoną dalej znów nacisnął spust. Gdy skończyli podszedł do nich by ocenić wyniki. Z lekkim niezadowoleniem stwierdził, że był remis. Chociaż z drugiej strony gdyby Maks okazał się gorszy pewnie zmusiłby go do większej ilości ćwiczeń. Jak miałby powierzyć swoje życie człowiekowi, który strzelać nie umie? Wrócił do pomieszczenia, schował broń do kabur i zaczął zamykać na klucz regały z bronią. Gdy wszystko doprowadzili do porządku, zamknęli za sobą drzwi. Wypuścił Maksa poza obszar strzelnicy gdy przypomniał sobie, że zostawił broń, którą chciał wyczyścić w domu.
- Chwila – rzucił do kolegi wracając się.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pią 18 Sty 2013 - 12:11

Maksimilian spodziewał się dokładniejszej odpowiedzi, choćby wyjaśnienie czemu tak się zabezpiecza. A kolega "tak jest bezpieczniej". Więcej go o to nie pytał. Domysły były zaś z powodu posiadania przez Uriego sporej ilości broni. Może zdobywał ją nielegalnie i teraz ten system zabezpieczania ma go przed tym ochronić? Przecież to z drugiej strony może wzbudzać podejrzenia. Nie wnikał w to zaś, tylko podążył do strzelnicy. Wcześniej oglądając siłownię.
Nie był najgorszy. Zremisowali wynik strzelając do tarcz z krótkiej broni i to na zmianę z różnej odległości. Facjata się mu ucieszyła, że choć remisem się ich wynik zakończył. Lepiej tak jakby Maks miał z nim przegrać. Jako przełożony nie może być od niego gorszy. Nie przeżyłby tego przez cały dzień.
Po zakończeniu strzelania, ubrali się i opuścili pomieszczenie, które jak zwykle musi zostać zamknięte na miliony kodów. Wyszli na teren otwarty, lecz Uri musiał się cofnąć, jakoby czegoś zapomniał. No nic. Maks skinął głową i postanowił zaczekać. Włożył ręce do kieszeni kurtki i szedł sobie powoli spacerkiem. Nie byłoby tak źle, gdyby nie inni towarzysze Agranowicza. A mianowicie psy.
Idąc powoli dojrzał w oddali dwa biegające owczarki. Przystanął, bowiem zauważył iż spojrzały w jego stronę a na dodatek zaczęły zmierzać. "Nie panikuj, nie panikuj" - wmawiał sobie w głowie z uwagą patrząc na wilczury. Przyjaźnie nie były nastawione. Uri go ostrzegł iż wytresował by atakowały obcych. A Maks nadal był dla nich obcy. Powoli cofał się nie zamierzając biec. Przeważnie psy zatrzymują się i szczekają jak najęte. Tu jednak było inaczej. Nie tylko zaczęły szczekać, ale i jeden z nich rzucił się na Maksa. W porę mężczyzna osłonił się rękoma, przez co zęby zwierza wbiły się mu w prawe przedramię. Syknął szarpiąc byleby to zwierzę go puściło. Drugą ręką zaczął szukać broni, aż wyjął. Drugi pies zaczął go szarpać za nogawkę aż Maks upadł na ziemię.
- Jasny gwint. - Gadał do siebie wściekły. Jeżeli zabije te psy, to Uri jego. Dlatego też celował w ziemię i strzelił między swoimi nogami. Oba Psy puściły, ale nie zamierzały się cofnąć. Podniósł się do siadu przykładając prawą rękę do swojego brzucha. Spojrzał na ugryzienie, które nie tyle co przedziurawiło mu kurtkę i sweter, ale i skórę. Czuł iż rękaw staje się dziwnie mokry. Pies przegryzł go do krwi, pięknie. Celował w bydlaki jakoby to miało być dla nich ostrzeżenie. Jak jakikolwiek zamierzał się znów zbliżyć, strzelał mu pod nogi. Nie wołał Uriego. Strzały same go tutaj sprowadzą.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Pią 18 Sty 2013 - 23:58

Założył kaburę by nie nosić jej w rękach, właśnie zamykał pomieszczenie gdy usłyszał strzały i agresywne szczekanie. Zawsze psy po jego ćwiczeniach na strzelnicy robiły się nerwowe, tyle że przy nim tylko kręciły się niespokojnie, a nie atakowały. Zerwał się z miejsca, szybko podbiegł do furtki.
- Waruj! – krzyknął na psy i pokonał dzielący ich dystans. Psy położyły się opierając na mostku, ale nie przestały warczeć złowrogo. Spojrzał na nie przelotnie czy kolega nic im nie zrobił, a potem na niego. Strzelanie tylko je podjudzało już miał mu to powiedzieć, ale zobaczył poszarpaną rękę i nogawkę spodni. Myślał, że Ivanov zaczął strzelać za nim się na niego rzuciły. Miał szczęście, że nie rozszarpały mu gardła. Ukucnął przy nim.
- Mocno Cię pogryzły? – zapytał przyglądając się ręce. Zerknął na wciąż warczące psy. Dobrze je wyszkolił być może aż za dobrze. Będzie musiał z nimi popracować by zaakceptowały Maksa. Taka sytuacja nie mogła się powtórzyć. Objął kochanka tak by nie uradzić jego prawej ręki.
- Do budy – rozkazał gniewnie, a zwierzęta podniosły się i pobiegły w stronę garaży. Powinien był przewidzieć, że tak się to skończy zacisnął szczękę prowadząc kolegę do domu. Nawet jeśli mógł iść o własnych siłach i tak nie chciał go puścić. Czuł się odpowiedzialny za to co się stało. Zaprowadził go do salonu i posadził na wygodniej kanapie, a sam szybko poszedł do kuchni po apteczkę. Miał nadzieję, że nie trzeba będzie szyć. Wrócił do niego, postawił pudło z większą ilością leków niż było to potrzebne. Pomógł mu zdjąć kurtkę i delikatnie podwinął rękaw swetra. Nie było tak źle jak z początku zakładał. Owszem pies ugryzł go do krwi, ale nie rozszarpał skóry. Szycie nie było konieczne. Zdezynfekował cztery ślady po kłach wilczura. Posmarował maścią z antybiotykiem by szybciej się goiło, a przedramię obandażował dość luźno bandażem by go nie urażał. Mimo, że skończył nadal nie wypuszczał jego ręki.
- Przepraszam… – mruknął nieco się zacinając. Usłyszenie z ust Agranowicza „przepraszam” było tak częste jak śnieg w Egipcie.
- Chcesz coś przeciwbólowego? – zapytał doszukując się oznak bólu na twarzy Maksa.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sob 19 Sty 2013 - 20:06

Strzały różnie działają na zwierzęta. Inne uciekają, inne pozostają i nic sobie z nich nie robią. Psy Uriego musiały zostać wychowane i przystosowane do nie uciekania podczas strzelania. Bardzo dobrze je wytresował no ale przyjaciela mu pogryzły.
Kiedy zaś Uri się zjawił, Maks odetchnął z niejaką ulgą. Zabezpieczył broń i schował. Po czym próbował się podnieść, a na pewno skorzystał z pomocy Agranowicza.
- Tylko w rękę. - Odpowiedział spojrzawszy na dziury w kurtce. Jeszcze nie przesiąkła krwią, ale to chwila moment. Na pewno rękaw swetra miał mokry od krwi. A jak i to przesiąknie, to wnętrze rękawa kurki także zostanie ubrudzone. Psy zostały przegonione przez właściciela a Ivanov zaprowadzony przez kochanka prosto do domu.
Będąc już w salonie, Maks nim usiadł próbował zdjąć kurkę by za bardzo nie naruszyć rany. W końcu i tak Uri mu pomógł, co było w sumie zaskoczeniem dla Ivanova. Nie opierał się. Jedynie obserwował jak Agranowicz podwija mu rękaw, czyści ranę, smaruje, bandażuje a w tym wszystkim dobre było że dotykał. Początkowo bolało, przez co grymas na twarzy Maksa się pojawiał. Niesamowite. Uri nawet przeprosił! Maks tym razem z dużym zaskoczeniem na niego patrzył. Uśmiechnął się lekko jakby to wydarzenie były zwykłą wpadką i jego nieuwagą.
- Ty jesteś moim lekiem przeciwbólowym. - Rzekł w odpowiedzi. Drugą, zdrową ręką złapał za jego kurtkę, bowiem przez to wszystko mężczyzna jej nie zdjął i przysunął bardziej do siebie, gdzie to w podzięce pocałował go namiętnie w usta. Po czym oderwał się by spojrzeć w oczy i powiedzieć:
- To w ramach podziękowania, za opatrunek.
Odsunął się trochę by pozwolić mu się rozebrać a sam spojrzał na zabandażowane miejsce. Dodałby coś jeszcze ale się powstrzymał. Jedynie w myślach przeleciały mu te słowa "Szkoda że tego pamiętnego dnia taki nie byłeś" a chodziło o dzień ich pierwszego spotkania. Cóż. Starał się to zapomnieć, ale nie było proste. Blizny na udach i plecach ciągle o tym przypominały. Jakby Uri sobie Maksa oznaczył w ten sposób jako jego własność.
Zaraz mu się coś przypomniało, więc spojrzał na przyjaciela z zapytaniem.
- Może to zabrzmi dziwnie, ale szczepisz psy? - Chyba nabrał obaw zarażenia się wścieklizną.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 22 Sty 2013 - 14:28

Przewrócił oczami, ale oddał pocałunek.
- Coś krótkie to podziękowanie – mruknął zdejmując kurtkę i buty. Kaburę położył na stole, a ich rzeczy odniósł na swoje miejsca.
Uri zdawał sobie sprawę, że kolega ma nadal do niego żal za to jak go traktował. On jednak nigdy za to nie przeprosił ponieważ nie czuł się winny za tamte wydarzenia. Wtedy było inaczej. Zrobił to co uważał za odpowiednie. Dbał o własne interesy, a dla niego to już była przeszłość. Nie zamierzał się tłumaczyć, ani usprawiedliwiać.
Wrócił do pomieszczenia i zaczął nakładać do kominka by trochę rozgrzać salon.
- Tak, bez obaw – mruknął podpalając gazety pod grubo ciosanym drewnem. Gdy skończył zamknął przeszklone drzwiczki i wrócił na kanapę. Oparł się na niej wygodnie i przyciągnął go do siebie.
- Jutro popracujemy z psami – powiedział spoglądając na twarz mężczyzny. Zapewne partner nie będzie tym zachwycony, ale po takiej sytuacji było to konieczne. Owczarki musiały się do niego przyzwyczaić, a Maks nauczyć jak z nimi postępować.
Jego wzrok zatrzymał się na ustach mężczyzny. Bez wahania pochylił się do niego i zaczął całować z zaangażowaniem. Włożył rękę pod golf, a palcami przesuwał po długiej bliźnie na jego plecach, której był autorem. Położył drugą rękę na wewnętrznej stronie uda Maksa i ścisnął je by później przenieść ją na krocze, które zaczął masować stymulująco. Nie było mu zbyt wygodnie więc złapał za prawe ramię towarzysza, a drugą ręką nacisnął jego klatkę piersiową by się położył. Sam wygodnie rozłożył się na nim czując przyjemne ciepło bijące od jego ciała, ale także kominka. Uniósł się na chwilę by zdjąć sweter kochanka, który jego zdaniem był zbędny tak jak i reszta ubrań. Zdjął go uważając na bandaż i ponownie przywarł do jego ust, a dłońmi przesunął po bokach ciała. Czuł jak dreszcze podniecenia przechodzą przez niego. Maks działał tak na niego od pierwszej chwili gdy się poznali. Nadal wzbudzał w nim silne pożądanie, także często nie umiał utrzymać rąk przy sobie, a może nie chciał? Uri nie wiedział dokładnie co go tak przyciągało do drugiego mężczyzny, ale przestał sobie tym zaprzątać głowę już jakiś czas temu.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Wto 22 Sty 2013 - 20:49

Za krótkie? W sumie mógłby go tak całować do końca dnia, ale nie byłoby to już przesadą? Owszem oboje się przyciągali że jednemu z trudem się oderwać od drugiego. Jednak kiedyś trzeba, bowiem inne obowiązki także są ważne. No ale w tym przypadku Maks chciał pozwolić swojemu przyjacielowi się rozebrać, by nie zagotował czasem w tej kurtce i butach.
- Tak jak Twoje przeprosiny. - Odpowiedział z obojętnością, jakoby miał nadal złe za ten ich pierwszy dzień spotkania, przez co Uri poharatał mu trochę ciało. Pogodził się z tymi ranami. Mógł ubiegać się o operacje plastyczne w celu wyeliminowania tych blizn, lecz wolał je pozostawić sobie jako pamiątka.
Odetchnął z ulgą na odpowiedź o szczepieniu psów. Pogładził sobie bandaż na przedramieniu, po czym zsunął rękaw. Nic innego na zmianę nie miał, więc będzie musiał w tym swetrze nawet do jutra chodzić. Bowiem z kolejnych słów Uriego wynikało, że będzie go tu trzymał aż do następnego dnia. Miło. Przysunął się do Agranowicza, kiedy ten usiadł tuż obok.
- Wolałbym z królikami. No ale ty ich nie masz. - Skrzywił się, bowiem pracować z psami mu się widziało po tym co dzisiaj mu odwaliły. Lecz jak zacznie się znów Uriemu stawiać, to wsadzi mu pałkę w tyłek. Wolał tego uniknąć. Choć teraz tak na partnera patrząc, nie wydawał się być taki jak pierwszego dnia, co by zechciał torturować i gwałcić jak leci.
Przyjemnie się zrobiło siedząc razem i patrząc w kominek. Zaraz zaś Uri nie wytrzymał czekania i już pocałował Maksa w usta. Bez zastanowienia Ivanov mu odwzajemnił, czując miłe dreszcze po tym jak dłoń partnera zaczęła wędrować po jego plecach. Zmrużył oczy, kiedy druga dłoń powędrowała pomiędzy nogami. Maks nie zdążył zrobić jakiegokolwiek ruchu ze swojej strony, bowiem Uri zaraz przewrócił go do pozycji leżącej, układając się na nim.
Maks uśmiechnął kącikiem ust przypominając sobie poprzednie akcje. I jak mógł przypuszczać, teraz będzie pewnie tak samo. Uri znów będzie dominował. Wiele razy próbował zamienić się z nim miejscami, co kończyło się dla niego z kajdankami na łapach. Dlatego też co jakiś czas rezygnował z rywalizacji o dominację.
Pozwolił zdjąć z siebie sweter, ale za to zajął się bluzą swojego partnera. Sam nie będzie leżał sobie pół nagi. Rozpinając bluzę, w tym samym czasie odwzajemniał pocałunek Uriemu z rozkoszą i namiętnością. Gdy uporał się z jego górną odzieżą, dłońmi wędrował po jego ramionach i torsie, by ponownie poczuć dotyk jego skóry. Wędrował tak, jakby uczył się ponownie rozpoznawać każdy zakamarek brzucha, boczków a na koniec pleców. Niemal przyciskał go do siebie by przylegał bardziej, nie przerywając pocałunku.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 23 Sty 2013 - 20:13

Mruknął mu w usta z zadowoleniem. Maks był bardziej uległy niż ostatnio i pewnie nie chciał skończyć związany na parę godzin. Nie brał pod uwagę sprzeciwów kochanka i sprawnie je zduszał w zarodku. Otarł się o ciało pod sobą, a zębami przygryzł dolną wargę mężczyzny. Przeniósł usta na szyję i zrobił mu pokaźną malinkę, bawiła go późniejsza irytacja kochanka gdy je oglądał. Przesunął się niżej wyznaczając językiem „ścieżki” na jego skórze. Złapał zębami prawy sutek przygryzając go lekko. Po omacku rozpiął jego spodnie i włożył w nie rękę łapiąc za erekcję. Potarł kciukiem o główkę jego męskości i zacisnął na nim palce zaczynając leniwie poruszać dłonią. Drugą ręką próbował zsunąć z niego spodnie i bieliznę. Po paru minutach odkleił się od niego złapał za resztę jego ubrań i pozbył się ich zrzucając je na podłogę. Uśmiechnął się do mężczyzny drapieżnie. Złapał za jego nogi powyżej kolan rozszerzając je i jednym mocnym szarpnięciem przyciągnął go do siebie. Przesunął palcami po jego ustach i włożył w nie.
- Ssij to może Cię nie zaboli – mruknął mu do ucha, które przygryzł. Palcami przesunął po wewnętrznej stronie policzka Ivanova. Jakieś nawilżenie musiało być, a nie zamierzał się po żadne inne pofatygować.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 23 Sty 2013 - 20:54

Tak tak. Te malinki go irytowały, bowiem od razu nie chciały schodzić tylko po jakimś czasie. A pokazywać się z nimi publicznie nie znosił. Więc cud, że większość takich rzeczy robili przeważnie po pracy, bądź w dniach wolnych. Tu akurat są u Uriego w domu, więc tym bardziej partner sobie na to pozwolił. Jednakże nie za wcześnie się do tego posuwa? Do wieczora daleko, a bardziej nastrojowo byłoby właśnie w sypialni Agranowicza. Tak zaś myślał i planował Maks. Uri jak zwykle działa zbyt szybko i niecierpliwie. Z tą jego cierpliwością też różnie bywało.
Nie protestował jak na razie, ale przyjdzie moment, kiedy mu się coś nie spodoba. A można powiedzieć że co jakiś czas tak się zdarzało. Pocałunek odwzajemniał. Przygryzienie wargi mu nie przeszkadzało. Dłońmi musiał powrócić na jego boki, bowiem Uri zaczął się przemieszczać na jego ciele.
W pewnym momencie poczuł jego dłoń na swoim czułym miejscu, odczuwając początek tej przyjemności, kiedy Uri masował. Na przygryzienie sutka jedynie zmrużył mocniej oczy. No ale cóż, od razu zabrał się za zdjęcie mu dolnej części odzieży by sprawić iż leżał już na kanapie nagi. Chwila moment. A on to co? Jedynie zdjął mu bluzę a reszta? O nie ma tak. Maks chciał już coś powiedzieć, przez co otworzył usta a tu Uri wsadził mu swoje palce. Wywrócił oczami po czym złapał za nadgarstek i wyciągnął jego palce ze swoich ust.
- Nie przesadzasz? - Dzieckiem to Maks nie był by ssać palce. Tego akurat nie bardzo lubił robić. Ale komuś wsadzać to tak. Nawet w odbyt.
Jako że Maks miał w sobie nieco więcej siły, podniósł do pozycji siedzącej podpierając parcia kanapy, zsuwając prawie z siebie Uriego, o ile ten mu na to pozwolił. Jeżeli tak, to pchnął go na drugi koniec kanapy za jego placami i dobrał do jego spodni by mu zdjąć wraz z bokserkami. Zaryzykował przejęcie nad nim dominacji. Gdyby czasem Uri próbował powrócić na swoje miejsce, Maks postara się go przytrzymać do pozycji leżącej i zacisnąć mu mocniej kutasa. Może i jest tu gościem, ale oboje od czasu do czasu lubą seks z atrakcjami.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 23 Sty 2013 - 22:25

- Nie wydaje mi się – mruknął i został o dziwo przewalony. Nie protestował na zdjęcie ubrań, ale przygwożdżenie go do kanapy już mu się nie spodobało. Stłumił w sobie jęk gdy Maks zacisnął rękę na jego członku. Wyszarpnął prawą rękę i złapał mocno za włosy partnera, a potem bezceremonialnie zwalił go z kanapy na podłogę pomagając sobie również nogami, mężczyzna nie należał do wagi piórkowej. Cudem kochanek nie przywalił głową w stolik obok. Sprawnie przemieścił się na niego i brutalnie przewrócił go na brzuch, przygniatając do chłodnego podłoża. Wykręcił mu jedną rękę by mu się za bardzo nie rzucał. Pochylił się nad nim i ugryzł go karcąco w ramię.
- Próbowałem być delikatny, a ty jak zwykle swoje – warknął mu do ucha. Przez pracę nie spotykał się z Maksem, a w tym czasie żadnego więźnia też nie ruszył więc nic dziwnego, że był taki niecierpliwy. Źle znosił celibaty, a brak Ivanova tylko pogłębiał tą frustrację seksualną.
Przesunął się przygniatając mu dalej nogi i mocniej wyginając lewą rękę. Nawilżył jego wejście śliną, nakierował swojego penisa i naparł wchodząc w niego bez przygotowania. Westchnął pod nosem, czując jak otaczają jego męskość ciepłe mięsnie. Wysunął się z niego prawie do końca i pchnął brutalnie ponownie się w nim zanurzając. Po paru chwilach objął go w pasie i uniósł jego biodra, samemu się trochę unosząc. Przyśpieszył ruchy, rżąc go brutalnie. Jedną ręką trzymał jego włosy, a drugą zjechał na penisa, zaczynając go pieścić by zminimalizować ból jaki zapewne mu zadawał. Przyległ do jego pleców przesuwając językiem po jego łopatce aż do karku, gdzie przygryzł skórę prawie do krwi. Szarpnął za jego włosy obracając twarz Maksa w swoją stronę. Wpił się w jego usta pożądliwie, a dłonią objął jego jądra masując je stymulująco. Wyplątał dłoń z włosów i przeniósł ją na klatkę piersiową partnera. Potarł jego sutek i uszczypnął. Całował go dłuższą chwilę, a potem odkleił się od niego prostując. Klepnął go mocno w pośladek aż odcisnął się na nim czerwony ślad jego ręki, spodobał mu się ten widok. Zamierzał dzisiaj długo pomęczyć kochanka. W końcu Maks sam mówił, że tęsknił więc nie powinien mieć nic przeciwko.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Sro 23 Sty 2013 - 22:59

Zaskoczył go, ale nie na długo. Uriemu się to nie spodobało jak można było przypuszczać. Przynajmniej jeden cel został osiągnięty, Uri pozbawiony dolnej odzieży. Dalsze ruchy nie do końca się udały, bowiem planowane zostały zakończone powaleniem na podłogę, przez co Maks zmrużył oczy z małego bólu. Wtem po chwili został przewrócony na brzuch z wykręconą lewą ręką za plecami. Westchnął z rezygnacją podpierając się czołem o podłogę, zaś prawą rękę, miał w pobliżu głowy. Próbował się podnieść jakby robił pompki na jednej ręce, lecz nie dało to rady. Uri uwalił się na nim szepcząc do ucha i gryząc w ramię.
- Choć raz mógłbyś pozwolić mi dominować. - Odwarknął marudnie, zmuszony przyjmować te przyjemności ze strony partnera, ale ciągnięcie za jego wspaniałe i milutkie w dotyku włosy było bolesne. Tego akurat nie przyjmował z wielką chęcią.
Dalej Uri już się nie cackał. Po prostu swojego penisa wcisnął mu w tyłek, przy czym Maks zamknął oczy i zacisnął zęby przyjmując ten ból do siebie. Powinien być do tego przyzwyczajony, ale ten każdy pierwszy raz wkładania taki niestety bywa. Podniesiony wyżej musiał klękać i podpierać się o ręce, zakładając że lewą miał już uwolnioną. W tym przypadku poczuł się jak suka co go dosłownie dobijało w tej pozycji. Mrużył co jakiś czas oczy kiedy Uri wbijał się w niego coraz głębiej i brutalniej. Ale nie stękał ani nie jęknął. Przywykł do tego i znosił dobrze. A ciepło rozkoszy i bólu zaczęło się rozchodzić po jego ciele, spowodowane dodatkowa dawką przyjemności przez partnera, który zaopiekował się i jego kutasem. Szarpnięty za włosy odchylił głowę pod kąt, jaki chciał kochanek. Pocałunek mu odwzajemnił, ale przy uszczypnięciu w sutek, przygryzł mu wargę.
Na klepnięcie w tyłek spuścił głowę bardziej ale nie wydał z siebie żadnego dźwięku.
- A to za co? - Przeniósł na niego spojrzenie pytające a nawet karcące. Za co on go teraz bije? Może i dla zabawy, ale teraz Maks niczego nie wywijał co by miało się Uriemu nie spodobać. Jeszcze nic nie zrobił.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Uri Agranowicz
Blok Os
avatar

Liczba postów : 101
Join date : 07/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Czw 24 Sty 2013 - 0:53

- Dominuj sobie nad więźniami – odpowiedział mu chłodnym tonem. Prawdopodobnie wysłałby potem owego „szczęśliwca” do kostnicy. Uri nigdy by tego nie przyznał, ale był zazdrosny o Maksa i coraz częściej przejawiał mordercze zapędy względem kolegów kochanka niż kiedykolwiek wcześniej. Był zaborczym i nie potrafiącym rozmawiać o uczuciach mężczyzną.
- Za marudzenie – rzekł i aż uśmiechnął się na widok zdegustowanej miny partnera. Złapał go za biodra i zmienił kąt pchnięć dźgając intensywnie prostatę. Wbijał się w niego agresywnie, skupiając głównie na swojej wygodzie. Dał się ponieść przyjemności i przestał uważać żeby nie wyrządzić mu krzywdy. Po jakimś czasie wbił się w niego głęboko i doszedł. Pocałował ramię mężczyzny i wyszedł z niego. Po wewnętrznej stronie ud Maksa powoli spłynęła krew zmieszana ze spermą. Nie zamierzał go tak poharatać. Gdyby Ivanov coś powiedział to może opamiętał by się. Zlustrował pobieżnie wzrokiem całe pobojowisko i położył rękę na ramieniu kochanka odwracając go do siebie. Nie odezwał się a zamiast tego zbliżył do niego. Za nim Maks zdołałby zaprotestować wsunął przedramię pod jego kolana, a drugą ręką objął jego plecy. Podniósł się z nim i przekroczył ich rozwalone rzeczy, stwierdzając że sprzątaniem może się zająć później. Wyszedł z salonu i zaczął się wspinać po schodach na górę.
- Chcesz wziąć kąpiel albo prysznic? – zapytał i pchnął ramieniem drzwi sypialni. Maks swoje ważył, ale i tak lubił go nosić.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   Czw 24 Sty 2013 - 13:36

- Ugh... - Jak można było zauważyć, Maks nadal nie ukrywał niezadowolenia, ale darował sobie wszelkie kolejne sprzeciwy i marudzenia. "Dominuj nad więźniami", a potem dochodzą do niego dziwne informacje, że ten którego rżnął, wylądował w szpitalu z powodu jakichś poważniejszych obrażeń. Po przesłuchaniu, część z nich mówiła iż sprawcą był Agranowicz. Tak, ta jego zazdrość sięgała na całe więzienie, a tu mu mówi by sobie rżnął więźniów. Nie podejmował takiego tematu. Ale musiał Uriego pilnować, nawet będąc jego cieniem. Nie raz musiał powstrzymywać go od zamordowania kogoś. Bowiem Maks nie chciałby kolegi widzieć za kratkami z masą zabić podczas pracy na karku. Fakt, czasem i on był zazdrosny o jego zapędy do więźniów, lecz przemilczał to i uznawał iż to część grafiku pracy. Wtedy był w stanie nie okazywać zbyt wiele emocji, w tym zazdrości.
Klaps za marudzenie. Nieźle. Spuścił głowę westchnięciem. Wstałby już z tej dobijającej pozycji, ale czując nadal Uriego w sobie, nie mógł. Zmrużył bardziej oczy i zacisnął zęby czując jego pchnięcia lecz tym razem pod innym kątem. Bardziej czułym i bolesnym, bowiem Uri nie hamował się w ogóle. Zawsze lubił był brutalny a i Maks na to nie narzekał.
Ugiął się w łokciach, kiedy doszło do finału. I chyba przez przypadek poplamił mu podłogę. Nie tyle co z jego tyłka pociekło trochę spermy zmieszanej z krwią, to i z jego penisa także trochę poleciało. Oddychał ciężej powoli dochodząc do siebie. Chciał już się podnieść aby wstać na nogi, lecz w tym momencie poczuł dłoń Uriego na ramieniu. Spojrzał na niego pytająco, a potem już z szokiem.
- Co Ty... - Nie dokończył, bowiem Uri wziął go po prostu na ręce. Trzeba przyznać że jest dość silny by taki kawał chłopa dźwigać aż na piętro. Maks mógł poczuć się jak "księżniczka".
- Nie wierzę... Ty mnie na rękach niesiesz. - No musiał to powiedzieć. A wzroku nie odrywał od jego twarzy.
Gdy znaleźli się w pomieszczeniu zwanego sypialnią, padło pytanie o wybór kąpieli bądź prysznica. Ale w tym momencie już Maks poprosił go o postawienie na podłogę.
- Jest mi w sumie obojętnie... Ale jak masz ochotę na powtórkę, to możemy to zrobić pod prysznicem. - Zaproponował takie rozwiązanie. Nie problem aby wspólnie się odświeżyli.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Agranowicza   

Powrót do góry Go down
 
Dom Agranowicza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SOL - ILECK :: Obrzeża-
Skocz do: