<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Morozowów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 0:16

- Śmierć? - zapytał szczezrze rozbawiony i zaczął sie śmiać. W końcu o żadnej śmierci nie było mowy. Sadysta był zawsze ostrożny, pamiętał o wytrzymałości ludzkiego ciała. I wiedział co sprawi ból, a nie zabije. Siewerin podszedł do niego i poprawił hak w jego plecach, sprawdzając pod jakim kątem jest wbity. Wiedział, że jeżeli przebije płuco, będzie musiał go ratować. To samo jeżeli zadzior rzeźnicki dotknąłby czubem serca. To mogloby go zabić. Lekko przekrzywił go w jego ciele i zastanowił się. podszedł do ściany i wziął z haka wcześniej odwieszoną linę. Szybko przywiązał jego nogi do kółek w podłodze, tak by wisiał w szerokim, rozciągającym pachwiny rozkroku. Wziął do ręki skalpel. Ostry jak to chirurgiczne narzędzie był w stanie naruszyć nawet kości. Siewerin uśmiechniety spojrzal na Saszę.
- Sekcja zwłok. Zazwyczaj robi się ją po śmierci pacjenta, ale obejdzie sie i bez tego. Nacinamy powłokę wierzchnią w kształcie igreka.
Zupelnie jakby czytał instrukcję wykonania. Jego oczy błyszczały wesoło, kiedy podszedł do Saszy i biorąc nożyczki do ręki rozciął koszulę juniora i zerwał ją z niego całkiem, tak, że wisiała jedynie na haku z tyłu. Rozpiął mu spodnie i sciągnął je do połowy ud. potem dotknął zimnymi rękoma miejsca pod złączeniem jego obojczyków i przytknął skalpel. Spojrzał mu w oczy, chcąc zobaczyć jak reaguje i gdy wyłapał jego wściekły wzrok, powoli zaczął naciskać narzędzie. Mocno wbił je pod skórę i skupiając się na dźwięku rozcinanej skóry powoli nacisnął skalpel w dół, głęboko rozcinając warstwę skóry i przyczepów mięśni. Bardzo powoli i dokładnie znaczył na jego torsie linię prostą, ciągnącą sie prawie od zagłębienia w jego szyi, aż po niskie podbrzusze prawie przy jego fiucie. Kiedy skończył spojrzał mu znowu w oczy i zrobił w ten sam sposob nacięcia wzdłuż obojczyków, aż do mostka. Nie czekając na to, aż Sasza nieco ochłonie wziął do ręki rozwieracz do ran wielkości do 20 cmi wsunął go tuż pod jego mostkiem, po czym zaczął rozkręcać, powoli.
- Jak sie czujesz, Aleksandriej? Masz tą niebywałą okazję podziwiać sekcję na żywym pacjencie. - zadrwił, rozkręcając urządzenie na maksa i wsuwając w jego ciało dłoń by dotknąć gołych mięśni.
Powrót do góry Go down
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 0:45

Domyślił się,że tak odpowie. Ale nie mógł znieść jego śmiechu. Czuł jak pulsowała krew na jego plecach, żebro wysyłało fale bólu, a serce waliło jak szalone. kiedy go rozebrał, Sasza zadygotał lekko z zimna. Patrzył w oczy kata, nie ojca a kata właśnie, czując jak przytyka skalpel do jego ciala. Istotnie jego wzrok wyrażał wściekłość. Kiedy skalpel zaczął sie wciskać w jego skórę, Morozow zacisnął mocno zęby. Robiło mu sie na przemian gorąco i zimno, oblał go pot, a w końcu zaczął sie trząść mocno i sapnął kilka razy. Ale nic więcej. Musiał być nieugięty i dzielny. Ból to pojęcie względne. Ból to pojęcie względne... Ból to pojęcie...
Przestraszył się, że ręka Siewerina omsknie się na mostku i starszy wbije mu skalpel w serce. Jednak tak się nie stało. Szczęście w nieszczęściu. Struga krwi ściekała mu coraz gęściej po brzuchu kiedy skończył go nacinać. Sasza był dumny z siebie, że nawet nie pisnął. A ból jaki odczuwał był okropny. Gorszy był tylko ból połamanego żebra. Zaciskał dłonie w pięści, mając nadzieję, że zaraz to wszystko się skończy, ale najwyraźniej Siewerin miał inne plany.
Rozszerzył rozwieraczem ranę i kiedy był w połowie, junior nie wytrzymał i zaczął drzeć mordę głośniej niż wcześniej. Nie mógł przestać, krzyczał i krzyczał, nawet wtedy, gdy ten przestał rozciągać ranę pod mostkiem i dotknął żywego mięsa. Po policzkach Saszy płynęły obficie łzy, kiedy spojrzał w dół, zmieszały się z krwią. Jak kiedyś. I Morozow przez to wspomnienie napiął się cały. Nie chciał, zeby to sie skończyło w taki sposób. Tak jak wtedy, gdy ojciec nieomal go zabił. Bo to by oznaczało, że nie ruszy sie stąd przez najbliższe kilka tygodni. A ojciec będzie brał jego i Matta kiedy będzie chciał.
Jego spojrzenie było mgliste, znów zrobiło mu sie przerażająco zimno i tym razem tak zostalo. Zamarzał z zimna. Dziwił się, że łzy nie zamarzają na jego policzkach.
- Wyjmij... - wyszeptał słabo. - Proszę... Przepraszam...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 1:48

Słuchał krzyków Saszy w niemym zachwycie. Niczym artysta podziwia swoje dzieło po ukończeniu, czy muzyk odgrywa całą symfonię na nowo, on wsłuchiwał sie w barwę głosu juniora, podszytego strachem i bólem. Ręce miał pewne, dlatego nie zrobił mu krzywdy większej niż chciał. Patrzył jak Sasza płacze, jak jego krew spływa na posadzkę, kapiąc pojedyńczymi kroplami i mieszając się z łzami. Jego spojrzenie zrobiło się zamglone a z ust wydobyły się ciche prośby. O dziwo starszy spełnił je i wyciągnął zakrwawioną rękę z jego rany. Wszędzie było pełno jego krwi. Senior zastanawiał sie przez chwilę czy nie przegnie jak teraz go zerżnie, ale stwierdził, że nie. W końcu Aleksandriej był silny jak niedźwiedź.
Okrążył go i pogładził spięte pośladki, zsuwając dłoń między nie i podrażniając ranę zadaną nożyczkami.
- O co jeszcze prosisz? - spytał w zamyśleniu i popuścił nieco linę z hakiem, tak, że junior musiał się pochylić do przodu i automatycznie wypiąć w jego kierunku. Strzelił go mocno w pośladek i zaczął spuszczać swoje spodnie, do kolan. Złapał go za sutek i podążył ręką bliżej rany, żeby zebrać trochę kapiącej na ziemię krwi i zwilżyc nią jego wejście. A potem bez ostrzeżenia złapał go za biodra i wszedł w niego gwałtownie. Wepchnął się w niego aż na jego prostatę i dźgnął go mocno w nią. I nie czekając aż sie "uleży" zaczął go mocno rżnąć.
To lubił, jego ciasną dupę chętnie wypiętą w jego kierunku. Położył rece na jego wąskich biodrach i wbijał sie w niego aż po jaja. Szybko doszedł do takiego stanu, że Aleksandriej zrobił się w środku wilgotny i wdzięcznie przyjmował jego męskość w swoim tyłku.
- Aleksandriej... - zamruczał mu do ucha, kładąc się na jego plecach i naciągając polamane żebra. - Jesteś taki seksowny... Aleksandriej...
Powtarzał jego imię zbliżając się do szczytu, by w momencie eksplozji rozkoszy wsunąć dłoń na jego ranę i złapać za rozwieracz, wyrywając go gwałtownie z ciała Saszy. Spuścił sie w jego tyłek i poklepał go po pośladku, prostując się i jeżdżac po bokach rękoma. Postał chwilę, nie ruszając się i wsłuchując w jego oddech. Po chwili jednak cofnął się szarpnięciem i wyszedł z niego. Podciągnął sobie spodnie i rozwiązał jego nogi. Szybko go złapał i wyjął hak z jego pleców, dosć szybko. Wstrzyknął mu penicylinę i rozkuł kładąc na stole. Długo walczył z jego ranami, zszywając go na żywca i nastawiając złamane żebro. W końcu jednak naprawił wszystko co zepsuł, odkaził rany spirytusem i obandażował jego tors.
Zanim jednak wziął go na górę, postanowił wyłożyć mu kilka zasad, które zapomniał.
- W moim domu mozecie robić wszystko co chcecie. Jednak nie próbujcie uciekać, nie próbujcie się na mnie zasadzać, bo w końcu stracę cierpliwość i was podkabluję. I chuj, mi nic nie zrobią, za to wy...Wolałbyś nie wiedzieć. Tak więc grzecznie nadstawiać dupę jak o to proszę, wszystko przynosić mi na tacy. Dzisiaj odstąpię wam łóżko, ale jutro śpisz sam na kanapie.
Wziął go na ręce i poszedł z nim na górę. Położył go w łóżku i spojrzał na Matthew ostro.
- Miłej nocy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 6:24

Dla Matta bezczynne siedzenie w miejscu było wręcz nienormalne. Ciągle coś robił, musiał coś robić by nie zejść do piwnicy i nie czuć tej bezsilności dlatego biegał po całym domu Morozowa, patrząc to na zdjęcia, to na jakieś braki w tynku. Dorabiał sobie scenariusze, a jako ćpun widział je w jeszcze ciemnym kolorze... Z resztą w czasie gdy Sasza przeżywał tortury, ten zmył naczynia, zrobił kąpiel dla Siewa, a gdyby miał składniki to pewnie zrobiłby obiad, ale w końcu wrócił do sypialni seniora. Usiadł na łóżku i zaczął wyczekiwać na mężczyzn. Na jednego i drugiego, a kiedy zobaczył ich w drzwiach.. Już wiedział, że będą musieli spieprzać w ten śnieg. Jednak wolał zdechnąć bezpańsko tam, niżeli z cierpienia tu. Widok Saszy go ocucił, czy raczej wywrócił całe jego wnętrze dlatego w chwili gdy tylko ten znalazł się na łóżku, blondyn położył mu głowę na swoich udach, by nieco odciążyć jego układ oddechowy. Widział, że cierpi, widział to doskonale i chciało mu się płakać, więc nawet tamto spojrzenie seniora w tej chwili nie zrobiło na nim żadnego wrażenia, najważniejszy teraz był Sasza i tylko on. Dlatego młody nie rzucił się na Siewa z chociażby lampą, którą miał przy ręce.
- Panie Morozow... Ja... Zrobiłem panu kąpiel, woda powinna być już letnia. - powiedział całkiem głośno, opierając czoło o skroń Saszy. Płakał, płakał szczerymi łzami, gładząc ostrożnie po policzku swojego ukochanego po czym jeszcze ostrożniej ucałował go w usta. Musiał się nim zająć, czy raczej będzie musiał się zająć całą rodzinką Morozowów, która ładnie wygląda tylko na zdjęciach, bo blondas wierzył, że Siewerin teraz zajmie się nim skoro Sasza nie będzie mógł się przed nim bronić. A wtedy chyba zbytniej zabawy nie ma...
- Sasza, będzie dobrze... Ja wiem, że będzie dobrze... Uciekniemy jak wyzdrowiejesz. Nawet jeśli nas zamknie to wyjdziemy dachem, oknem.. Przez mysią norę, Sasza, ja nie pozwolę by on cię jeszcze raz skrzywdził. Jesteś moim ukochanym, nie dam ci płakać, nie dam ci cierpieć... nigdy więcej.. Nigdy, przenigdy... Mój ty najdroższy. Strasznie Cię mocno kocham, wiesz ? - pochylał się nad nim, patrząc na jego twarz z coraz większą bezradnością.
Powrót do góry Go down
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 15:01

Jego prośba o dziwo została spełniona. Aż zatrząsł się cały czując jak zmusza go do pochylenia się i wypięcia. Wiedzial, po prostu wiedział, że tak łatwo go nie puści. Musiał jeszcze mieć chorą przyjemność, bo krzyk Saszy go pobudził. Pluł sobie w brodę, że pozwolił sobie na wycie, ale w tamtej chwili po prostu odczucia zastąpiły myśli. Drgnął na uderzenie, ale stłumił w sobie chęć rozpoczęcia szarpaniny. Zdziwił się trochę, kiedy ten tak niepodobnie do siebie zwilżył krwią jego tyłek, ale wiedział już i tak, że Siewerin nie potrafi normalnie się kochać. Było w nim tyle miłości co w psie człowieka.
Saszy wyrwał się jęk i zrobiło mu się ciemno przed oczami, kiedy ten dobrał sie do niego. Po prostu nie miał już siły. Czuł jak razem z krwią wycieka jego chęć walki i życia. Ocucił go dopiero jego głos i uczucie szarpiącego bólu. Miał mokrą twarz od zimnego potu i łez. Trząsł się z chłodu, pół nagi i upokorzony. Odpłynął myślami do Matta, starając sie wyprzec ból. Zastanawiał się, co ten teraz robi. Miał nadzieję, że nie martwi się. Bo martwienie sie miało być mu dane potem. Sasza wiedział, że na pewno strasznie go zaboli jak zobaczy Morozowa, swojego ukochanego w takim stanie. I kiedy postanowił być dla niego dzielny i nie pisnąć słowa o tym jak sie czuje, z jego ust dobył się słaby krzyk, a łzy popłynęły na nowo. Jego oddech był płytki, prawie niesłyszalny. Zacisnął zeby gdy ten wyszedł z niego i rozluźnił je dopiero, gdy już było po wszystkim.
- Tak, ojcze. - powiedział omdlewając z bólu i wyczerpania. Ocknął się dopiero, kiedy Matt zaczął do niego mówić. Przełknął ślinę i przypomniał sobie swoje postanowienie. Miał być silny i wytrwały. Dla niego. Tylko dla niego.
- Nie płaczę. - powiedział bardzo słabo, niemal bezgłośnie. - Nic mi nie jest. To powierzchowne. Zagoi się.
Morozow sam nie wierzył w to co mówi. Jego głos był cichy i nie chciał być bardziej pewny. Znów zacisnął zęby i uniósł się lekko, układając na boku. Strasznie go wszystko bolało i nie mógł nawet otworzyć oczu, żeby spojrzeć w Mattowe ślepia.
- Matthew, kocham cię.. Jestem taki zmęczony... Wybacz mi, błagam... Wybacz, że wciągnąłem cię w to piekło...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 18:43

Jasnowłosy pochylał się nad twarzą ukochanego, gładząc jego policzek tak czule jak tylko mógł. Był załamany, po prostu nie wierzył w to co widział, bo Jego Sasza był zawsze bohaterem, który ze wszystkiego wychodził cało. Nieważne ilu ludzi było na spacerniaku.. Wystarczyło, przecież by tylko jeden podszedł do Matta i już czterech leżało, Sasza się szczerzył dumnie... a teraz co ? Teraz był zmuszony patrzeć na swoją miłość, musiał obserwować cierpienie Saszy, które szarpało jego serce na kawałki.
- Oczywiście, że nie... To ja płacze. - powiedział cicho wycierając jego własne łzy z policzków po czym znowu się pochylił bardziej by wsłuchać się w jego cichy, słaby głos. - I tak, na pewno szybko z tego wyjdziesz... Jutro będziesz zdrów jak ryba, gwarantuję ci to. Zobaczysz, jutro będzie lepiej.. Twój ojciec wróci do Delfina, ja cię wykuruję... Będzie cudownie.. - sam nie wierzył w swoje słowa.Był cholernym pesymistą-realistą... A poza tym widział, że Siew nie atakował go by go zabić... Chciał by ten cierpiał i Matt teraz patrzył na lekko bordowy bandaż, ale nie chciał już go zmieniać, bo nie chciał uszkodzić świeżych szwów. Był w czarnej dupie...
- Śpij kochanie... I spokojnie, przeżyjemy to piekło, obaj damy sobie radę. I tak jestem z Ciebie dumny, mój ty bohaterze. - powoli podniósł się do siadu, poprawił Saszy poduszkę, okrył go kołdrą i jeszcze raz ucałował go w usta po czym położył się twarzą do niego. Spokojnie dłonią odszukał jego dłoń, splótł ich palce razem i opierając czoło o jego skroń, zamknął oczy oddalając się do najbezpieczniejszej strefy... Swoich snów, gdzie byli bezpieczni... Spełniali swoje marzenia, a co ważniejsze w tym śnie nie było mowy o zakładzie, ani o nadzorcach... Jednakże jak to z bajkami bywa.. Muszą się skończyć w pewnym momencie, tak więc i sen blondyna się urwał. Leniwie, spokojnie podniósł się do siadu, przetarł oczy i spojrzał na śpiącego Saszę z leniwym uśmiechem. Marzył o takim poranku, bo po raz pierwszy nie został obudzony waleniem pałką w kratę, ani nie spał na twardej pryczy, na której ledwo się mieścił z ukochanym.. A teraz mógł podziwiać jego niewinną twarz i właściwie w tej chwili chciało mu się śpiewać, ale nie wydał z siebie żadnego odgłosu. Po cichu zsunął się z łóżka, wziął z ziemi spodnie i wyszedł z sypialni. Zamknął za sobą ostrożnie drzwi, podszedł do okna naciągając je na tyłek po czym nucąc sobie pod nosem jakąś piosenkę zszedł po schodach do kuchni z pełnym przeświadczeniem, że Siewa nie ma już w domu...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 19:43


- No, ładnie. - skwitował.
Wyszedł z pokoju, do łazienki nie chcąc słuchać ich umizgów. Był nieco zmęczony. Uśmiechnął się pod nosem włażąc nagi do wanny i zamykając oczy w błogości. Nie zastanawiał się nad niczym, ba, po prostu zatopił sie w odczuciu rozluźnianych mięśni. Potem wyjął papierosa i zapalił.
Po kąpieli poszedł spać na kanapie w duchu przeklinajac się za to, że wziął się za pomaganie tej dwójce. Mimo tego co zrobił i co chciał zrobić, nigdy nie miewal koszmarów. Mówią: Złego diabli nie biorą . I tak było.
Obudził się kilka razy na papierosa i o szóstej rano wstał na dobre. Nie spieszył się nigdzie, zmianę miał na 12, mógł pojechać dopiero o 10. Miał jeszcze cztery godziny. Spokojnie zrobił sobie kawy i śniadanie - jajecznicę na bekonie z grzankami. I właśnie czytał gazetę popijając drugą kawę, gdy usłyszał skrzypnięcie drzwi. Opuścił gazetę i spojrzał na Matta.
- Priviet, koteczku. - powiedział jakby to oni byli parą, nie junior i Rammsteiner. - Jak tam leci? Dobrze spaliście?
Jego glos był całkowicie neutralny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 19:57

Aż go zmroziło gdy usłyszał głos Sewerina za plecami i właściwie mało brakowało mu żeby nie spadł z tych schodów na pysk. W ostatniej chwili złapał się balustrady po czym bardzo powoli odwrócił głowę w stronę seniora, witając się nim niemo po czym wszedł spokojnie do kuchni nastawiając wodę w czajniku na herbatę. Odechciało mu się jeść, potrzebował tylko zrobić sobie herbaty, a potem wracając.. Drugą dla Saszy z porządną dawką leków przeciwbólowych i pewnie będzie jeszcze musiał znaleźć coś dla siebie, bo tylko diabeł wiedział co siedzi w głowie starszego Morozowa. W końcu Matt nie był zdolny przewidzieć co mu ten zrobi. W końcu równie dobrze może być dla niego gorszy niż dla Saszy i tego się obawiał.
- Tak... Znaczy.. Ja dobrze spałem, Sasza jeszcze śpi. - jego głos akurat to spokojnych nie należał. Drżał, bo strach był silniejszy od innych uczuć. Przerażenie wzięło nad nim górę, dlatego z uporem piromana patrzył się na palnik pod czajnikiem.
- A pan.. Panie Morozow? Wyspany? - mimo wszystko, spróbował być miły... Jednakże najtrudniejsze było to, że blondyn zdawał sobie sprawę, że to pewnie była ich jedyna wspólna noc... Bo w końcu Siew powiedział jeszcze w piwnicy, ze teraz Sasza będzie sypiał sam na kanapie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 21:07

Uniósł brew, słuchając chłopaka. Jego drżący głos był irytujący, ale grzeczny. Dopił kawę i wyjął papierosa, zamykajac gazetę i wpatrując się w niego tak samo uporczywie jak on próbował nie patrzec na niego.
- Tak, ostatnio dobrze sypiam. - powiedział już bardziej swoim tonem. Zakładał on nieco ostrzejszą barwę głosu, z cudną nutą drwiny. - Nawet biorąc pod uwagę to, że ledwo się mieszczę na kanapie.
Uuu, zabrzmiało to trochę groźnie. Siewerin wstał powoli i zgasił papierosa w popielniczce. Milcząc podszedł do Matta i złapał go za podbródek, tak by ten spojrzał w górę na jego twarz.
- Powiedz mi. Co Sasza mówił ci o mnie?
Ciekaw był, czego nasłuchał się blondyn, ze tak na niego reagował. Zsunął ręką po jego zdrowym boku i przyciągnął go za szlufkę od spodni. Patrzył mu przy tym w oczy, czekając na słowa, obelgi jakie padną za pośrednictwem Matta z ust Saszy. W końcu wsunął dłoń w jego spodnie na tyłek, delikatnie acz stanowczo wsuwając w niego palce i podciągając go na nich do góry, by pocałować w usta. Poranny seks, taaak.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Pon 14 Sty 2013 - 21:23

Patrzył się to w czajnik, to w śnieg sypiący za oknem, ale w końcu chcąc czy nie chcąc był zmuszony spojrzeć na Siewerina.
- Ja z Saszą mogliśmy spać na dole... Nie musiałeś oddawać nam łóżka. - rzucił krótko po czym złapał mężczyznę za dłoń i odciągnął ją od swojej twarzy, zaciskając z palców pętle wokół jego nadgarstka. - Nic mi nie mówił o Tobie, jesteś psycholem, a psycholom trzeba ustępować, bo zrobią krzywdę. - pamiętał doskonale słowa Saszy, że miał unikać piwnicy i nie protestować, dlatego pozwolił mężczyźnie się dotykać, a sam nawet nie myślał o tym by wydać z siebie jakikolwiek jęk. Nie chciał mu dać tej pieprzonej satysfakcji, a słysząc dźwięk gwizdka, od razu zakręcił palnik po czym spojrzał prosto w oczy starszego Rosjanina i... Nagle przestał widzieć i czuć świat wokół siebie. Siewerin już przegiął, ale blondyn tylko pociągnął go lekko za mankiet koszuli chcąc by ten wyjął swoje palce z jego wnętrza, ale z pocałunkiem było już gorzej. Bał się go ugryźć, bał się zrobić mu najmniejszą krzywdę dlatego mimowolnie przesunął obie dłonie na jego ramiona i odsunął twarz od jego by spojrzeć jeszcze raz w oczy oprawcy.
- Chciałbym mieć umowę z Tobą... Rób zemną co tam sobie wymarzysz, ale mnie nie zabij... I w zamian chce tylko by Sasza był na ten czas nietykalny... On nie da rady się podnieść... On zdechnie. - brało go na torsje gdy myślał o swoich słowach, Siew go obrzydzał i tyle ! Był starym prykiem, ojcem Saszy, a więc przyszłym ojcem Matta...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Wto 15 Sty 2013 - 0:22

- Czyżby? - poddał w wątpliwość jego słowa i spojrzał na odciągniętą od jego twarzy dłoń. - Czyżby? - powtórzył z naciskiem, w odpowiedzi na jego kolejne słowa. - Sądziłem, że klnie na mnie jak szewc. A co do bycia psycholem... Uważaj na słowa. I odkąd jesteśmy na ty?
Uśmiechnął się do niego, mocno wsuwając w niego palce, nie cofając ich . Pozwolił się odsunąć, ale spojrzał w jego oczy pogardliwie się uśmiechając.
- Gdybym chciał cię zabić już bym to zrobił. - powiedział rozbawiony i brutalnie dźgnął go w prostatę. - Mówią, ze jesteś masochistą. Nate wygadał się, że zszywał ci tyłek po spotkaniu z Aleksandriejem. Nie powinno ci więc przeszkadzać to co zamierzam.
Obrócił go wysuwając z niego palce i przyciskając go biodrami do siebie, tak by poczuł jego podniecenie usytuowane metr niżej niż głowa, które prężyło się w jego bokserkach.
- Aleksandriej jest silny i nie zdziwie sie jak przybiegnie tu, by cię ratować. Ale nie będzie miał od czego.
Otarł się o niego mocno, wsuwając ręce pod jego ramiona i koszulkę, łapiąc za sutki i wykręcając je lekko. Ugryzł go przy tym w szyję, zostawiając na niej ślad. A potem zsunął rękoma po jego ciele i zsunął jego spodnie. Zsunął też własne i złapał go za dłoń przytykajac nadgarstek do rozpalonego żelaza palnika. Przytrzymał go tak chwilę i puścił, po czym mocno dociskając jego głowę do szyby wbił się w niego i od razu zaczął silnie pieprzyć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Wto 15 Sty 2013 - 14:17

-Przepraszam, panie Morozow. - powiedział cicho, z wyraźną niechęcią, bo Siew go najzwyczajniej w świecie przerażał i obrzydzał, bo niszczył osobę, bez której Matt świata nie chciał oglądać. Tutaj mieli być bezpieczni, a było jeszcze gorzej... Bez ucieczki. I właściwie tylko slowa Saszy powstrzymywały blondyna od użycia jakiejkolwiek samoobrony. Miał go słuchać, miał mu się nie stawiać, ale jak miał to niby zrobić skoro senior go po prostu prowokował do działania?
- A chwalił się.. panu tym, że Sasza mnie prawie zabił ? /b] - to była jego miłość, on mu wszystko przebaczał, nawet to, że prawie odebrał mu życie. - [b]I nie.. Nie przybiegnie. Nie jest chyba aż tak... głupi.
Głos mu powoli się urywał, drżał. Oddech, wraz z sercem przyśpieszył, bo nie był w stanie utrzymać fiuta w bezruchu w takich chwilach. Było mu po prostu dobrze, niesamowicie dobrze. I nawet to przypalenie nie było aż takie bolesne, bo podniecenie zmieniło ból w czystą rozkosz... Dlatego w końcu nie wytrzymał i jęknął cicho, zaciskając uda. I jeszcze gdy poczuł przy tyłku to napięcie w spodniach starszego... Nie wytrzymał. Pochylił się z głośnym westchnięciem do przodu, zacisnął palce w pięści i przyłożył je do lodowatej szyby równocześnie odlatując z myślami do celi, którą dzielił z Saszą... Albo pod natryski, albo do izolatki na parterze...
- Sasza... - wyszeptał cicho, wyobrażając sobie, że to jego kochany tak go pieprzy, tak go napastuje dlatego samoistnie sam zaczął poruszać biodrami, skupiając się w myślach na twarzy tego jedynego. Siewa w ogóle wymazał z tych obrazów rozkoszy, bo w końcu czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 12:42

- Nie - mruknął tuż nad jego uchem, wbijając sie w jego dupę niemiłosiernie mocno. Nie miał litości dla jego prostaty, rżąc go w nią z całej siły. - Szczerze mówiąc... Niewiele mówił, kiedy go zerżnąłem. Raczej trzymał język za zębami.
Zaśmiał się mocno przypierając go do blatu, nie dając miejsca na oddech i ucieczkę. Równocześnie coraz mocniej naciskał jego łeb do szyby. Lekko szarpał go przy tym za włosy, by za chwilę mocno uderzyć otwartą dłonią w jego pośladek. I znów szarpnięcie za włosy, kolejne uderzenie. Jego ręka powędrowała do jego ust. Wsunął w nie palce i szarpnął za policzek, rozwierając szczękę.
- Jeszcze raz, kurwa gówniarzu, a wybije ci ząbki o kant stołu. Będziesz mógł robić mi loda w opór.
Mocno obrócił jego głowę, prawie skręcając mu kark i spojrzał na jego twarz.
- Jak mam na imię? No dalej. Bo ci skręcę kark i zabiore sie za Aleksandrieja.
Odsunął sie nieco, puszczając go, jakby chciał wyjść z niego, z kuchni i pójść po Saszę.
- Chyba, że wolisz bym to jego pieprzył aż zdechnie. A gwarantuję ci że szybko nie padnie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 16:55

Drżał przez dotyk tego starego zboczeńca, który jeszcze mu sie otwarcie chwalił ile to dup zerżnął w ten sam sposób, a co było w tym wszystkim najgorsze? Najgorsze było to, że blondynowi stanął, a w podbrzuszu zbierały się motyle, które zazwyczaj miały swoje gody gdy to Sasza był tym za nim... To było żałosne szczególnie, że Matt nie mógł utrzymać się w zupełnej ciszy. Jęczał chociaż cicho, a w chwilach gdy dostawał klapsa... Ton jęku się podnosił. I właściwie już miał po raz kolejny przeprosić za swoje zachowanie gdy poczuł w swoich ustach palec mężczyzny, który od razu zaczął grzecznie ssać.
- Siewerin... Morozow.. - odpowiedział na jego pytanie nieco wystraszony, a w chwili gdy ten tylko nieco się odsunął.. Blondyn złapał go za nadgarstek i wypiął się mocniej. Sasza dość dużo wczoraj wycierpiał, a ten będąc jego partnerem czuł się zobowiązany do ratowania swojego słońca.
- Nie... Pieprz mnie dalej.... Siewerin... - jego imię dosłownie wymruczał, a całe to zdanie było niemalże przesycone podnieceniem i pragnieniem dalszych rozrywek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 18:50

Uśmiechnął się pod nosem słysząc swoje imię i nazwisko. Wprost nie mógł się napatrzeć na jego ciało, dlatego szybko przylgnął do niego i wznowił pracę bioder. Rozdarł przy tym jego koszulkę i spojrzał na tatuaż na plecach.
- Uroczy. To przez blizny? Widać wyraźnie pod tułowiem smoka. - spytał wrednie. Był wrednym dziadem ale spostrzegawczym. Zsunął ręką po jego biodrze i złapał go mocno za chuja.
- Twardy, szczeniaku. Masz szczęście.
Znów złapał go mocno za dupę i rżnął z całej siły, czując jak ściana jego prostaty robi się wilgotna od podniecenia chłopaka.
- Lubisz ostro, co? Zabawmy się.
Wbił dłoń w jego dupę, mocno napierając na ścianę jego wnętrza. A potem nie czekając wbił i drugą, zaciskając je w pięści. Rżnął go przy tym z całej siły, pochylił się i zaśmiał do ucha, przyciskając go do szafek i szyby. Jego biodra były uwięzione pomiędzy nim a blatem kuchennym. Na zimnej szybie zebrał się oddech blondyna. Rozsunął dłonie w jego tyłku brutalnie przerywając ścianę prostaty.
- Rozprawiczony. - podsumował wesoło i ugryzł go w kark do krwi. - Ładnie pachniesz. Podnieceniem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 19:21

Chłopak momentalnie się spiął słysząc wzmiankę o bliznach pod tatuażem. Nikt ich wcześniej nie wiedział i nikt nigdy nie zwrócił na nie uwagi.. W końcu każdy normalny człowiek skupiał się na elementach tatuażu, a nie na skórze i znamionach na niej.
- Nie.. Nie ostro.. - zdążył wyszeptać i... Zawył z bólu, zginając się w pół. W tamtej chwili, serce blondyna po prostu stanęło w miejscu, czas się po prostu zatrzymał, a wskazówki ruszyły dopiero gdy między udami przepłynęła pierwsza pojedyncza strużka krwi, a za nią kolejne. Pękła mu prostata... Miał w sobie dwie szerokie, męskie pięści i chuja, a Siew przecież jeszcze nie skończył z młodym, bo chyba nie doszedł, a na pewno nie wyszedł bo dalej go rżnął jak pojebany, a Matt trzymał się ledwo na nogach. Było mu słabo, był blady, ledwo opierał się na blacie... Nie miał po prostu siły na nic, ale cóż... Jeszcze rozchylił swoje uda i zagryzł dolną wargę przerażony wizją jak Sasza na niego spojrzy gdy wstanie.
- Dochodzę... - wyszeptał cicho gdy ten znowu go zaczął pukać i nagle... Dzieciak dostał spazmu, wygiął się w tył równocześnie wbijając paznokcie w drewniany blat i jęknął przeciągle, uwalniając z podbrzusza całe ciśnienie.
- Dzisiaj.. Dzisiaj mogę spać jeszcze z Saszą... ? - musiał się w końcu o to spytać, bo jeśli Sasza miał spać na kanapie, to blondyn był ciekaw gdzie on trafi i miał nadzieje tylko, że nie trafi do piwnicy..
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 19:59

Rżnął go jeszcze chwilę, żeby samemu dojść z całej siły waląc jego głową o okno, tak, że mało sie nie potłukło. Wypuścił z ulgą powietrze spuszczając sie w jego wnętrzu i cofając dłonie. Z chlopaka lało się jak z wiadra po deszczu.
- Smutne. Nie. - powiedzial sucho i strzelił go jeszcze w tyłek wychodząc z jego dupy. Szarpnął sie przy tym do tyłu i potem zapinając spodnie z rozbawieniem patrzył na kałużę krwi pod jego nogami.
- Posprzątasz. - powiedział ostro i spojrzał na zegar. Bylo wpół do dziesiątej. - I w piwnicy też. Mykaj do roboty, smarkaczu.
Sam usiadł spokojnie przy stole, by zapalić papierosa i patrzeć na niego obojętnie. W duchu zaśmiał się z naiwności dzieciaka. Jego tylek byl przecież tak rozciągnięty, że rżnięcie go w ciągu najbliższego tygodnia bylo zwyczajnie niepraktyczne. Mógł mu co najwyżej obciągnąć, a tym Siewerin się nie zadowoli. A junior był wprost idealny. Wyobrażał sobie, jaką władzę będzie miał nad pochlastanym Aleksandriejem i już sama ta wizja doprowadzała go do obłędu.
- Po drodze zrobię zakupy. - powiedział w końcu, gdy na zegarze dochodzila dziesiąta. - Zmien mu opatrunki i doprowadx sie do porządku, wracam o 20. Jeżeli coś wypadnie to zadzwonię. - powiedzial rzeczowym tonem i wyszedł z domu. Odpalając silnik samochodu i wyjeżdżając drogą do lasu, myślal już tylko o tym, żeby doprowadzić ich do obłędu.

/zt/
Powrót do góry Go down
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 20:41

Obudziło go wycie w uszach. Przez chwilę zastanawiał się gdzie jest i dlaczego wszystko go boli, ale wszystkie odpowiedzi uderzyły go jak piorun z jasnego nieba. Ucieczka z więzienia. Samochód Siewerina. Szarpanina w piwnicy i... Skrzywił się dotykając swojego torsu i odkrył się, powoli przekręcajac na bok. Zakrztusił się z bólu i cicho jęknął, ale natychmiast obudzony, narzucił sobie rygorytyczną zasadę: Nie użalaj się nad sobą. Usiadl na łóżku i rozejrzal się po pokoju. Matt musiał wstać dawno temu, bo pościel po jego stronie była zimna. Morozow zastanawiał się czy jego ojciec już wyszedł, ale po ciszy na dole doszedł do wniosku że tak. Słyszał tylko pojedyńcze kroki. Odetchnął i zmusił swoje cialo do posłuszeństwa, wstając chwiejnie. Szybko zakręciło mu się w glowie, ale nie bylo to tak dużym problemem jak to, że szwy ciągneły niemiłosiernie. W dodatku, poczuł jak wylewa sie z niego nasienie seniora i mało nie puścił pawia z obrzydzenia. Ze skrzywioną miną, opierając się o ściany poszedl do lazienki na tym samym piętrze. Obmył się lekko zimną wodą. Chciał pozbyć się chociaż trochę zapachu swojego ojca. Spojrzał na siebie w lustrze i zamarł. Dawno nie widzial siebie w takim stanie. Wyglądał marnie jak na trupa. Jak ledwie żywy. Skorę miał poszarzałą, siną pod oczami. Rozcięta warga odcinala się na tle tego koloru czerwienią. Ciało w bandażach przesiąkniętych krwią, plamy siniaków na całej powierzchni ramion. Włosy miał matowe, a oczy lekko zamglone ze zmęczenia. Odwrócił wzrok i wyszedł z łazienki, po czym powoli zszedł na dół, zobaczyć kto się krząta po parterze.
- Matthew? - zawołał i odchrząknął, bo jego głos brzmiał jak zza grobu. Ostatnie czego chciał, to żeby blondyn się o niego martwił, a i tak pewnie już to robił. Zauważył w korytarzu brak butów i kurtki Siewerina i uśmiechnął sie do siebie złośliwie. Kota nie ma, myszy harcują. Powoli ruszył w kierunku kuchni opierając się o ścianę i zajrzal do środka.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Sro 16 Sty 2013 - 21:00

Kiedy tylko Siew odsunął się od jasnowłosego, ten zrobił krok na kałużą krwi i osunął się na ziemie, na której po prostu usiadł by uspokoić swój organizm. I właściwie dla samej równowagi podciągnął kolana pod brodę, ukrył między nimi swój nos i tak się trząsł trząsł z obrzydzenia, z wstydu i przerażenia przez dobre kilka minut i dopiero gdy Siew wyszedł, Matt podniósł się z ziemi, zgarnął wiszącą na krześle koszule i zaczął przeszukiwać parter w poszukiwaniu mąki na otarcia oraz mopa. To pierwsze jednak znalazł dość szybko, więc z skrzywieniem na mordzie zaklepał bielą swój rowek, naciągnął spodnie i na miękkich nogach zaczął zmywać podłogę z swojej własnej krwi. Robił to co prawda dość niechętnie, ale cóż... Nie robił tego dla siebie, tylko dla dobra ukochanego i swojego, więc nie marudził. Aczkolwiek w chwili gdy usłyszał głos Saszy, aż zawył w środku.
- Misiek, wracaj do łóżka.. Muszę ci zmienić opatrunki. - powiedział zapobiegawczo przemywając jeszcze raz kuchenne kafelki po czym wylał do zlewu miskę brudnej wody by Sasza nie domyślił się, że Siew zrobił mu tak wielką krzywdę, a poza tym to o się stało naruszyło nieco normalne myślenie blondyna... Który i tak nie wierzył w to, że da radę posprzątać w piwnicy, ale cóż... Będzie musiał tam zejść za jakiś czas, ale póki co ważny był Sasza, do którego zaraz przyszedł z pełną apteczką.
- Siadaj..
Powrót do góry Go down
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Czw 17 Sty 2013 - 20:57

- Co robiłeś? - spojrzał na mopa. A potem na wiadro w jego rękach i na twarz. - Coś się stało?
Od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Niewiele mogło sie ukryć przed Morozowem. Był bardzo spostrzegawczy. Podszedł do niego chwiejnie i mało się nie poślizgnął na mokrej podłodze. Podparł się na stole, ale i tak upadł na kolano. I zobaczył jego nadgarstek. Złapał go za niego i podsunął mu pod nos.
- Skąd masz to oparzenie? - spytał podejrzliwie. - Siewerin? Od kiedy nie śpisz?
Jednostronne gradobicie pytań to chyba odpowiednia nazwa dla tego, co zaszło między Saszą a Mattem w tej chwili. Sasza przestraszył się. W końcu,kiedy on spał moglo zdarzyć się wszystko. W końcu nie wytrzymał i odwrócił wzrok od jego oczu, zatrzymując go na mące stojącej samopas na stole.
- Matt, on zrobił ci krzywdę, prawda?
Czul jak wzbiera w nim złość. Zacisnął ręce w pięści i spojrzał na koszulę którą miał na sobie. Nie była jego. Byla o wiele za duża. Coś musiało sie stać i Morozow układał najgorsze scenariusze. Usiadł powoli na krześle krzywiąc się lekko. Już zdążył zapomnieć jak mocno boli go tyłek. To wszystko skumulowało się w jedno i Sasza był gotowy wybuchnąć. Jednak byl tak zmęczony, że chwilowo nie miał motywacji by zrobić cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Czw 17 Sty 2013 - 21:48

Jasnowłosy odłożył mopa i wiadro na bok, przeczesując swoje jasne włosy. Bał się spojrzeć Saszy w oczy, bo wiedział, że się domyśli, ale jednak wbrew sobie zerknął na młodszego Morozowa gdy ten zszedł na dół... I jeszcze miał ochotę go opieprzyć, bo się nie słuchał i jeszcze go poprawiał.
- Misiek, uspokój się... Nie śpię od jakieś dwóch godzin i to jest zwykle oparzenie. Czajnik się zagotował i Siew mnie po prostu zaskoczył.. I cóż, oparłem nadgarstek o czajnik. - - szybko odnalazł najprawdopodobniejszą wersje zdarzeń, a widząc te rozbiegane spojrzenie Saszy, westchnął głośno i zaraz dokończył zbieg zdarzeń by uspokoić kochanka. - I nic mi nie zrobił... Znaczy... Dziabnąłby mnie tylko w szyję, ale to chyba nie jest złe.. A poza tym to dał koszulę, kazał mi sprzątnąć tu i w piwnicy no i... chciałem zrobić ci naleśniki na śniadanie, ale mleka nie było. A teraz naprawdę usiądź, bo muszę ci zmienić te cholerne opatrunki. - w międzyczasie rzecz jasna pokazał ukochanemu ślad po zębach Siewerina jako ślad po jego jedynym geście plus dodatkowo sięgnął apteczkę, z którą po chwili zbliżył się do chłopaka, równocześnie łapiąc go za rękę po czym ostrożnie zaczął zdejmować z niego bandaże.
- Twój ojciec będzie po południu... wtedy ma przyjść z zakupami, zrobię obiad i zobaczysz wszystko będzie dobrze. - zdjął z jego ciała rolkę bandażu i aż jęknął, widząc po raz pierwszy rany jakie zadał mu Siew. Aż mu się zakręciło w glowie, ale jednak chłopak momentalnie się ocknął. Wziął kilkanaście wacików, spirytus wlał do miski i w niej moczył każdy z kolei by następnie odkazić ranę.
Powrót do góry Go down
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Nie 20 Sty 2013 - 12:37

Jakoś nie mógł uwierzyć w wersję wydarzeń, którą przedstawiał mu ukochany. Wiedział, że coś sie stało i ta niewiedza co, zżerała go od środka. I zmartwienie. Cholernie martwił się o Matta. Rozpiął nieco spodnie, bo podłużna rana siegała podbrzusza i skrzywił się, lekko rozkładając się na krześle i poddając zabiegom Matta. Krzywił się lekko, ale bynajmniej nie z bólu czy czego tam jeszcze. Zauważył krew na spodniach Matthew.
- Wiesz? Jesteśmy cholernie podobni do siebie. - wypalil nagle lekko uszczypliwym tonem i podniósł się do pozycji siedzącej. - Zrobiłbym dokładnie to samo co ty. Skłamałbym. Pieprzyłbym o czajniku, naleśnikach, wstawił kilka niepotrzebnych szczegółów. Wszystko, żeby ukryć gwałt.
Patrzyl na niego wkurzony, ale jego wzrok zmiękł po chwili. Położył rękę na twarzy Matthew i obrócil ją ku sobie, żeby go lekko pocałowac w czoło.
- Masz krew na spodniach. Co ci zrobił? - jeszcze raz go pocalował czule tym razem w usta i wstał, ryzykując zerwanie szwów. Spomiędzy nich, pod mostkiem juz zaczęła lecieć krew, ale Morozow nawet tego nie zauważył. Objął go i podniósł powoli.
- Mogę ci pomóc. Jeżeli to cos poważnego... To najwyżej zadzwonię do niego i każę mu sprowadzić lekarza. On zna takich, którzy nie wygadają się kogo leczyli.
Martwił sie i to było widać, kiedy wstał i odwrócił sie do niego tylem ukazując sine od krwiaka pod żebrami plecy. Potarł czoło i spojrzał na lodówkę, siegając po telefon.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Nie 20 Sty 2013 - 13:13

Jasnowłosy spokojnie zajmował się ranami o Saszy, nie myślał o tym co zaszło między nim, a ojcem ukochanego. Nie chciał nawet wspominać tego w najgorszych koszmarach dlatego w chwili gdy Sasza sie odezwał, zbladł. Jego twarz przybrała koloru świeżej kredy dlatego czym prędzej opuścił głowę by skupić się mocniej na ranie, którą skrupulatnie oczyszczał, aż w końcu zaczął ją bandażować świeżymi bandażami. Nie chciał na niego patrzeć w tej chwili, ale gdy ten cmoknął go w czoło.. Matt pękł. Westchnął głośno.
- Sasza, nie było żadnego gwałtu. - mruknął wymijająco zerkając na swoje spodnie. - Krew jest wczorajsza, szwy mi pękły, pamiętasz ? I naprawde nic mi nie jest. - wyrwał mu się znowu stając na podłodze po czym jęknął głośno, widząc wyciekającą krew z ran ciemnowłosego dlatego szybko zaczął ją tamować, usadawiając z powrotem Saszę na krześle. W końcu mył podłogę, która teraz znowu nosiła na sobie ślad krwi, ale tym razem tego drugiego. Z resztą.. Jeszcze czekało go oczyszczenie piwnicy.
- Powaliło cie do końca? - warknął momentalnie gdy Sasza tylko dotknął telefonu. - Nie potrzebuję lekarza, sam sobie jestem lekarzem... I tak, tak dobrze myślisz. Nie chce by Siew potem żądał zapłaty, a poza tym... Jaką możemy mieć pewność, że nic nie powie ?! Kurwa... - miał dość, miał wszystkiego dość dlatego pocałowal Saszę w czoło, błagając go by nie wybierał numeru swojego ojca. - Z resztą... Muszę posprzątać piwnicę. - dodał jeszcze cichutko po czym odsunął się od ukochanego by ostrożnie zająć się pękniętymi szwami, które wyjął, założył nowe i zaczął go opatrywać. Najgorszy był ten krwiak, który wymagał rozcięcia i założenia szwów mięśniowych, ale blondyn po samym przyglądaniu uznał, że Siew mimo wszystko dobrze go opatrzył.
Powrót do góry Go down
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Nie 20 Sty 2013 - 15:43

Im bardziej się opierał, tym bardziej Sasza upewniał się w tym, że Siewerin zrobil mu poważną krzywdę. Szczególnie kiedy Matt zrobił sie blady jak ściana.
- Pamiętam, ale to nie tłumaczy podłogi i mąki. - powiedział i pozornie było to zdanie z dupy, ale Morozow szybko łączył fakty. Pochylił się do Matta.
- Powiedz mi, co mam zrobić? Co mam zrobić, zeby zostawił cie w spokoju? Wiesz jak to jest przecież, kiedy ktoś kładzie łapy na Twojej własności. - westchnął. - Wyrwiemy się z tego i to zaraz. Znam kogoś kto mi pomoże, a ja pomogę tobie. Dobrze?
Odłożyl telefon na stół i objął go lekko, uspokajająco głaszcząc po plecach.
- Zaufasz mi? I zostaw tę cholerną umieralnie. Jak będzie trzeba to ja posprzątam. Tobie nie wolno tam schodzić. - powiedział ostro i wstał, żeby napić się mleka, które stało w szafce. Otworzyl je i spojrzał na Matta.
- Kurwa, trzeba było mnie obudzic, kochanie...
Westchnięcie. Napił się i odstawił mleko do lodówki, chowając mąkę na półkę w szafce. Zgarnął ze stołu telefon i schował go do spodni.
- Chodź, obejrzymy wiadomości, skarbie.
Złapał go za rękę i pociągnął do salonu, gdzie usiadł na kanapie i włączył telewizor jak gdyby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   Nie 20 Sty 2013 - 19:37

Jasnowłosy słuchał Saszy, ale zrezygnował z jakichkolwiek już wyjaśnień. Został zgwałcony i już... Ale jak mógł się do tego otwarcie przyznać ? Przecież to nie było w jego stylu, z resztą.. Matt nigdy nie skarżył się, że było źle. Nawet w więzieniu zdawał się być bez trosk. Nieważne czy jedzenie mu nie pasowało, czy szczur w celi był, czy też był zaczepiany przez strażników.. Nigdy, ale to nigdy nie marudził, więc jak mógł powiedzieć Saszy, że teraz nie będzie w stanie się z nim kochać, bo jest zbyt rozepchany ?
- Sasza, nic nie możesz zrobić... Musimy razem przeczekać najgorsze mrozy, a potem wszystko będzie dobrze... Uciekniemy... Musimy tylko jakoś dojechać do Moskwy. Tam mam wujka, który nas przewiezie i zamknie sprawe z naszą ucieczką... - był akurat pewny swych słów, bo wujek zawsze robił w kryminalnych sprawach i zazwyczaj dzięki jego podpisom zawieszano wszelakie poszukiwania...
- Kotek... Ufam Tobie... - mruknął jeszcze. - I muszę tam zejść... Siewerin mi kazał, a nie chce być potem miał jakiekolwiek kłopoty. Najwyżej.. Zejdź zemną, chce byś był blisko. - i przysunął się do niego by umocnić swoje słowa. Przy Saszy był zdecydowanie inny, był słabszy, oddawał się całkowicie pod jego opiekę i czuł się z tym dobrze, bo powierzał mu całego siebie podczas każdej "akcji" wyjętej z filmu, na który po chwili trafili w telewizji. Z resztą.. Zdecydowanie wolał oglądać teraz jakąś kreskówkę, w której kot po dostaniu z deski dalej żyje i nie krwawi niżeli słyszeć, że jest się poszukiwanym w całym kraju, ale cóż.. Dobrze byłoby wiedzieć czy ktoś zajrzał do izolatek, w których rzekomo są dlatego chłopak ostrożnie usiadł na kolanach Saszy i wtulił twarz w szyję ukochanego.
- Muszę posprzątać tam...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Morozowów   

Powrót do góry Go down
 
Dom Morozowów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Wolna :: Archiwum X-
Skocz do: