<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica Svetacheva

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Ulica Svetacheva    Sob 5 Sty 2013 - 22:13

~*~
Powrót do góry Go down
Anton Krasenkow
Zabójca
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 15/02/2013

PisanieTemat: Re: Ulica Svetacheva    Czw 14 Mar 2013 - 3:04

Wysoki mężczyzna przejrzał się w lustrze krytycznym spojrzeniem. Poprawił koszulę i założył czarną ocieplaną kurtkę z emblematem miasta oraz napisem policja. Wziął pod pachę odblaskową kamizelkę, a także czapkę typową dla policjantów pracujących w drogówce. Spojrzał na zegarek i opuścił obskurne pomieszczenie. Dochodziła dziewiąta, a już wszędzie panował mrok i dotkliwy chłód. Zima jeszcze nie dawała za wygraną chcąc uprzykrzyć życie ludziom ile się dało przed nadejściem wiosny.
„Policjant” szedł zniszczonym korytarzem fabryki poruszając się instynktownie w otoczeniu odrapanych, brudnych i przesączonych stęchlizną murów. Pchnął ciężkie metalowe drzwi i odetchnął świeżym powietrzem. Na zewnątrz było zdecydowanie jaśniej niż w gmachu fabryki. Przy każdym jego kroku śnieg skrzypiał pod wojskowymi butami, a wydychane powietrze zamieniało się w widoczną białą parę. Pokonał zaśnieżony parking i zbliżył się do ciemnogranatowego Opla vectry, przy którym stał mężczyzna ubrany identycznie. Skinął mu głową na powitanie wykazując się minimalną grzecznością. Brunet o posturze niedźwiedzia rzucił na ziemię peta i przydepnął butem gasząc go. Czas wolny dobiegł końca. Anton bez słowa wsiadł do samochodu po stronie pasażera i włączył laptopa. Zaczął grzebać w komputerze aż przed jego oczami pojawiło się okno z mapą satelitarną oraz zaznaczonym punktem, który obecnie nie przemieszczał się. Ich cel kończył pracę o dziesiątej więc mieli wystarczająco dużo czasu by zająć pozycje. Drugi mężczyzna zajął miejsce obok i odpalił samochód wyjeżdżając z terenu fabryki. Włączył przy okazji ogrzewanie, ale radia nie odważył się ruszać. Miał wątpliwy zaszczyt asystowania Krasowi przy „pracy”. Na samo wspomnienie niektórych sytuacji do dzisiaj robiło mu się niedobrze, a zawsze uznawany był za człowieka o stalowych nerwach. Najbardziej raził go kontrast między sympatyczną aparycją zabójcy, a tym co robił. Anton budził powszechny respekt i zaufanie do swoich umiejętności. On jednak oprócz tego czuł też niechęć i strach. Wszyscy w rodzinie byli lojalni, zginęli by za szefa bez cienia wątpliwości byli zdolni do poświęceń dla siebie nawzajem. Krasenkow był inny. Przypominał bardziej maszynę z dobrym oprogramowaniem aniżeli człowieka z krwi i kości. Nie chciał przebywać z nim dłużej niż było to konieczne. Tym bardziej, że podświadomie ulegał perfekcyjnie wykreowanej masce i bezwiednie oddawał mu przywództwo, robiąc to czego oczekiwał. Zacisnął ręce na kierownicy i wyrzucił z głowy męczące go myśli.
Anton dalej zajęty był pracą na komputerze oraz wydawaniem kierowcy instrukcji gdy zostawili za sobą lasy oraz obrzeża miasta. Anton wolał pracować sam, ale nie miał wyboru. Tym razem przydzielono mu partnera. Musiał się przy nim kontrolować. Miał absolutny zakaz bicia czy ruszania chodź by palcem współpracowników. Szef okazał mu tyle zrozumienia, że nie poniósł zbytnich konsekwencji za zamordowanie młodzika, który miał się przy nim dokształcać w zawodzie. Był zbyt dobry w tym co robił by się go pozbywać. Wystarczyły jasne rozkazy, a nie było z nim problemów.
- Skręć w prawo – polecił spokojnym tonem unosząc głowę i patrząc przed siebie na drogę. Wjechali w ulicę niedaleko miejsca zamieszkania Ivanova, który przejeżdżał tą trasą wracając do domu. Wiedział o tym dzięki zamontowanemu GPS-owemu trackerowi w samochodzie klawisza. Obserwował go od dwóch tygodni zbierając o nim informacje. Zazwyczaj gromadził również dane o otoczeniu „obiektu” rodzinie, znajomych, gdzie chodził, czym się zajmował itd. Tym razem jednak dostał szczegółowe wytyczne by skupiać się głównie na obiekcie z pominięciem niejakiego Agranowicza. Istniało ryzyko, że mężczyzna zlokalizuje pluskwę lub zorientuje się iż jest przedmiotem obserwacji. Według „informatora” mężczyzna był paranoicznie wyczulony na otoczenie, a oni nie chcieli wzbudzać niepotrzebnych podejrzeń.
- Zatrzymaj się tutaj – powiedział wskazując miejsce tuż przy zamkniętych o tej porze straganach. Cały plac wypełniony był pozamykanymi budkami lub metalowymi stołami wraz z zadaszeniem. Teraz wszędzie walały się śmieci i panowała przygnębiająca pustka. Ulicą co jakiś czas przejeżdżały samochody więc nie można było uznać ich postoju tutaj za niecodzienny. Roman zatrzymał samochód i spojrzał na ekran komputera. Siedzieli w całkowitej ciszy. Zaznaczony punkt w końcu ruszył z miejsca. Anton zerknął na godzinę piętnaście po dziesiątej. Wrócił do uważnego śledzenia wzrokiem przemieszczającego się punktu. Gdy „obiekt” przejechał większość trasy i znalazł się tuż przed skrętem odezwał się po raz pierwszy tego wieczora.
- Wiesz co robić – powiedział do wspólnika zamykając komputer.
- Jasne – przytaknął Roman i posłał mu szybkie spojrzenie. Anton ubrał odblaskową kamizelkę i wysiadł z pojazdu zabierając ze sobą policyjny lizak, a na głowę założył czapkę. Niczym nie wyróżniał się z pośród tysięcy policjantów. Gdy samochód Ivanova pojawił się w zasięgu jego wzroku wyszedł na drogę wskazując by zjechał na parking. Zachował odpowiednią odległość by mężczyzna nie musiał gwałtownie hamować. Poczekał chwilę aż „obiekt” zatrzyma się. Podszedł do auta klawisza i zapukał w szybę.
- Dobry wieczór, starszy posterunkowy, Siergiej Olesza, kontrola drogowa. Proszę pokazać dokumenty i wysiąść z samochodu – powiedział typowym tonem dla znudzonego długim dniem pracy człowieka. Nie pokazał odznaki skoro był w mundurze, ale jeśli Ivanov sobie tego zażyczy to miał wszystkie dokumenty. Podstawą dobrej zasadzki był realizm. Roman w tym czasie również opuścił samochód i zbliżył się do nich jakby oferując pomoc w „oględzinach” pojazdu.
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Ulica Svetacheva    Czw 14 Mar 2013 - 18:49

Tego zaś dnia Maksimilian rozpoczynał tydzień pracy na popołudniowej zmianie do późnego wieczora. Spotkał się z Urim, którego powiadomił o rozmowie ze swoja siostrą i przekazaniu jej tego co powiedział. Nie odebrała tego dobrze, ale zrozumiała sprawę. Jemu samemu było ciężko jej o tym mówić, bowiem nie mieli w planie pakować się w jakieś kłopoty. Ona trafiła na lepszego partnera, który z zawodu lekarz i jeszcze z czystym kontem. Ale on musiał niestety trafić na kogoś, kto ma jakieś porachunki z gangami. Co prawda to jego sugestia. Maks prawdy nie znał. Nie wiedział w co mógłby być zamierzany Agranowicz. Odpowiedzi na pytania, omijał łukiem.
Ten dzień minął spokojnie, nie licząc paru sytuacji wytwarzanych przez więźniów oraz łamanych zasad przez osy. Kary nałożone, papiery sprawdzone a na koniec dnia pracy zdążył jeszcze napisać raport. Pogadał też z Urim, przebrał się w cywilne ciuchy i opuścił budynek. Wsiadł do swojego volkswagena i opuścił teren parkingu zmierzając do centrum miasta, by zajechać do domu. Jako że miał teraz dwa samochody, przez niespodziewany prezent od Uriego, to wolał tym BMW nie szpanować po mieście. Pojazd stał sobie bezpiecznie w garażu, który znajdował się na podwórku kamienicy po jednym przeznaczony na lokatora.
Mimo późnej pory, ruch na ulicy trwał, lecz bardzo mały. To nie to samo co za dnia czy południa. Wiele osób teraz zapewne wracało do domu po pracy lub do niej zmierzało. Każdego dnia, niezależnie od pory, mijał miejsce gdzie znajdowały się stragany. W pobliżu których znajdował się także parking. Tego późnego wieczora także przejeżdżał ta ulicą, która okazywała się być jedną ze skrótowych w dojechaniu do kamienicy. Ku jego zdziwieniu dostrzegł radiowóz policyjny a także policjanta stojącego mu na drodze i nakazującego zjechać na miejsce parkingowe. Znów jechał za szybko? Zdarza się. W swoim życiu za mandat płacił tylko dwa razy. Czasami mu się zdarzy z powodu na przykład spieszenia do pracy. Jak się baluje po nocach to potem się rano ciężko obudzić na czas.
Zmarszczył brwi i zjechał. Dziwne że o tej porze policja również sprawowała kontrolę w tym miejscu. Zgasił pojazd i zsunął szybę spoglądając na funkcjonariusza, który to przywitał się i nakazał wysiąść oraz pokazać dokumenty. Wysiadł i z tylnej kieszeni wyjął dokumenty posiadając dowód osobisty, prawo jazdy, rejestracji samochodu i przeglądu, w dodatku znajdowała się nawet legitymacja nadzorcy czarnego delfina.
- Jechałem za szybko czy to zwykła kontrola? - Zapytał dla upewnienia, spoglądając na jednego później na drugiego funkcjonariusza, który dołączył do nich.

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Anton Krasenkow
Zabójca
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 15/02/2013

PisanieTemat: Re: Ulica Svetacheva    Sob 16 Mar 2013 - 15:53

- Rutynowa kontrola, proszę otworzyć bagażnik – powiedział dalej grając znudzonego swoją robotą. Pobieżnie przejrzał dokumenty klawisza i podał je koledze po fachu gdy „obiekt” dostosował się do polecenia. Poszedł za nim niby oglądając samochód. Jego wzrok jednak szybko przeniósł się na tył szyi Ivanova. Wit Mok, punkt między trzecim, a czwartym kręgiem szyjnym. Z wyczuciem Antonie, musi być żywy – przypomniał sobie pouczające słowa wuja. Ze śmiercionośną precyzją uderzył w punkt witalny przytrzymując palce kilka sekund. Mocny cios powodował natychmiastową utratę przytomności w skutek silnego wstrząśnienia mózgu oraz szoku nerwów czaszkowych. Gdyby włożył w to więcej siły mógłby uszkodzić mu kręgi lub rdzeń, czego efektem byłby paraliż kończyn lub śmierć. Ćwiczył swoje ręce całe życie by móc zadawać śmiertelne lub obezwładniające ciosy. Nie potrzebował broni, narzędzi czy specjalnego wysiłku by kogoś zabić, wystarczyły ręce. Istniały również inne korzyści. Przy takim wstrząśnieniu mózgu jaki zagwarantował klawiszowi występowała niepamięć wsteczna, czyli amnezja obejmująca chwile przed doznaniem urazu. Mężczyzna nie będzie pamiętał ich twarzy, a być może zaledwie postaci dwójki „policjantów”, nic więcej. Musieli się spieszyć. Ivanov będzie nieprzytomny godzinę być może trochę krócej w zależności od wytrzymałości organizmu.
Anton złapał i przyparł „obiekt” twarzą do samochodu. Wyjął kajdanki z kieszeni kurtki sprawnie skuwając jego nadgarstki na plecach. Dźwignął ponownie bezwładne ciało jakby było szmacianą lalką, a nie dorosłym mężczyzną. Wepchnął klawisza na tylne siedzenie nieoznakowanego „radiowozu” oraz usiadł obok niego. Roman tymczasem usunął nadajnik z volkswagena, zatrzasnął bagażnik i zamknął pojazd chowając kluczyki. Podszedł do ich samochodu, usiadł za kierownicą i odpalił. Przemieszczali się miastem omijając główne i ruchliwe drogi.
Kras nie tracił czasu od razu zabierając się za unieruchamianie „zdobyczy”. Sięgnął po taśmę klejącą i pochylił się sklejając mocno nogi klawiszowi by po przebudzeniu nie próbował się rzucać. Darował sobie zaklejanie ust, tam gdzie zmierzali facet mógł się drzeć ile sił w płucach, a i tak by nic nie zdziałał. Na głowę założył mu czarny materiałowy worek. Zaczął przeszukiwać jego ubranie, zabierając mu broń oraz wszystkie inne przedmioty mogące mu jakoś pomóc w ucieczce czy jakichkolwiek próbach obrony. Oczywiście nie zamierzał mu dać nawet cienia szansy na takie działania, ale nigdy nie należało lekceważyć potencjału przetrwania. Ludzie byli wstanie zrobić wszystko tylko by przeżyć lub przestać cierpieć. Wyższe wartości czy przemyślenia znikały gdy człowiek był katowany, głodzony, gdy odbierano mu możliwości spełniania podstawowych potrzeb. Wszystko znikało. Liczyło się tylko jedno – przeżyć.
Wrzucił wszystkie rzeczy klawisza łącznie z dokumentami do foliowego worka, który zawiązał w supeł i schował do pojemnego plecaka. Laptop oraz elementy policyjnego ubioru podzieliły los przedmiotów porwanego. Znalazł małą latarkę i przyświecił sobie by znaleźć wzmacniacz głosu, który własnoręcznie przerobił na modulator. Założył słuchawki z mikrofonem, a do paska przyczepił nieduży głośnik. Nie wiadomo kiedy zakładnik się obudzi, a nie chciał by mężczyzna zapamiętał jego głos. Włączył urządzenie i zerknął na zegarek. Dziesięć po dwunastej, mieli całkiem dobry czas. Poprawił przy okazji skórzane rękawiczki, które przeważnie nosił na akcje w terenie i złapał plecak przewieszając go sobie przez ramie. Roman zaparkował samochód, a on wysiadł i spojrzał na współpracownika.
- Przenieś go – polecił zmienionym głosem, a sam ruszył w kierunku wejścia. Wyjął klucze i otworzył solidnie wyglądające drzwi, które wymienił jakiś czas temu. Pchnął je by zrobić miejsce Romanowi ciągnącemu klawisza. Już na samym wejściu uderzył w niego znajomy zaduch. W powietrzu unosił się lekki metaliczny zapach krwi po ostatnim gościu katowni. Pomieszczenie nie zdążyło wywietrzeć po ich „zabawach”. Wcisnął przełącznik, a w magazynie zapaliły się rzędy żarówek. Położył plecak na kanapie i założył kominiarkę.
- Jesteś wolny – zwrócił się do współpracownika. Roman cisnął mężczyzną na podłogę, skinął mu głową na pożegnanie i czym prędzej opuścił katownię. Anton podszedł do nowego „lokatora” i złapał go za ramię przeciągając po podłodze. Puścił go na chwilę i złapał hak wiszący tuż nad „basenem”, czyli prostokątnej dziurze wylanej betonem oraz wyłożonej płytkami, głębokiej na dwa metry. Zaczepił hak o kajdanki na nadgarstkach mężczyzny i pchnął go do wody. Podciągnął łańcuch po chwili wyciągając mężczyznę z wody by się nie utopił. Taka pozycja była piekielnie niewygodna ze względu na wykręcone mocno w tył ramiona. Im dłużej Ivanov będzie tak wisiał tym bardziej odczuje skutki.
- Pobudka
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Ulica Svetacheva    Sob 16 Mar 2013 - 17:01

Rutynowa kontrola? O tej porze? Czy oni coś w tej ciemności dostrzegą? W sumie mają latarki więc to dla nich nie problem. Nawet jeżeli Maks włączy światło wewnątrz pojazdu. Ale szczerze to dziwne się dla niego wydawało by teraz prowadzono kontrole pojazdu. Łapanie pijanych kierowców to dałoby się zrozumieć. W pewnym sensie to poczuł też ulgę, że nie przyjdzie mu płacić mandatu. Chyba że za swoje życie.
Skierował swe kroki w stronę tyłu pojazdu, gdzie to otworzył bagażnik. Coś czuł że jest nie tak. Nim jednak się zorientował, został uderzony w tył głowy, w miejscu gdzie doprowadzało do utraty przytomności. Nawet przekląć nie zdążył bo już przed oczami widział ciemność. Oczy same mu się zamknęły a ciało odmówiło posłuszeństwa. Osunął się, lecz złapany został przeniesiony do innego pojazdu. Tego już jednak nie wiedział. Ani co działo z nim dalej. Wszystko co posiadał przy sobie zostało mu zabrane, nawet broń i pewnie też telefon komórkowy.
Zaczął się przebudzać podczas końcowej jazdy na miejsce. Poruszył się powoli stęknąwszy, z powodu odczuwania jeszcze bólu po uderzeniu. Poruszył rękoma czując iż ma na nich "blokadę". Również nogami nie mógł swobodnie poruszać, zaciśnięte ze sobą, sklejone zostały taśmą. Przed sobą nic innego nie widział, jak czarny materiał. Serce mu zabiło mocniej mając nadzieję, że to dziwny sen. W końcu się "obudził" nie tam gdzie by chciał. Już wolałby na ulicy i zostać okradzionym ale nie porwanym. Tej opcji nie chciałby do siebie dopuścić.
Pojazd stanął a jego wywleczono do jakiegoś pomieszczenia i budynku. Sam zapach miejsca uderzył w jego nos i dał do zrozumienia że to nie jest sen ani zabawa. Próbował się jakoś uwolnić, ale kajdanki jak i taśma trzymało go mocno. Słyszał kroki i wymiany kilku słów miedzy nieznajomymi mu ludźmi. "Co się do diabła dzieje?" - zadał sobie pytanie w głowie.
Wtem poczuł znów pociągnięcie i tym razem miał dość milczenia.
- Gdzie ja jestem? Czemu jestem unieruchomiony - Nie wiedział jak ma zadać pytania, bo ledwo co był wstanie skleić zdania przez dziwną sytuację. Odpowiedzią jego chyba było zahaczenie kajdanek o coś i popchnięcie go do wody. Zimna może nie poczuł ale mokro owszem. Przeważnie na swoim ubraniu i kurtka jeszcze jakoś hamowała zetknięcie się wody z ciałem i tym co miał pod nią. Jeżeli materiał na głowie nie został jakoś "umocowany" by zapobiec zsunięciu, mogła być szansa że zleci z jego głowy. Ewentualnie Maks sam będzie próbował się go pozbyć, poprzez kręcenie głową by go z siebie zrzucić i ujrzeć to, co zapewne by nie chciał widzieć. Wyciągniecie spowodowało niemały ból z powodu dość niewygodnej pozycji wykręcenia kończyn. Przemoczony teraz jakby "wisiał" nad wodą.
- Żądam wyjaśnień! Co jest grane? - W tonie jego głosu dało się wyczuć gniew poprzedzony z lękiem. Będąc w takiej pozycji Ivanov czuł się bezbronny. Nie był w stanie w ogóle poruszyć rękoma. Dłonie zacisnął, czując mocny uścisk trzymających go bransolet od kajdanek.


[z/t - akcja przenosi się w inne miejsce]

_________________

Na sobie:
Służbowo: Bokserki i skarpety czarne. Biała koszula rozpięta pod szyją. Mundur nadzorcy jaki noszony jest w Czarnym Delfinie. Marynarkę jednak często ma rozpiętą. Specjalnej czapki także nie nosi zbyt często. Obuwie wojskowe.
Po cywilnemu: Czarny ciepły golf. Spodnie granatowe jeansy. Obuwie zimowe. Kurtka ciemno brązowa z kożuszkiem przy mankietach i kołnierzu. Bez kaptura.
Dodatki: Kolczyki w uszach, srebrny pierścień na małym lewym palcu.  
Przy sobie: W małym ekwipunku zapiętym przy pasie z tyłu: jedna para kajdanek, paralizator, gaz łzawiący, rękawice czarne skórzane. W kaburze przy pasie po lewej stronie broń palna typu beretty (co świadczyć może o jego leworęczności). Po drugiej stronie zwinięty bicz i wsuwana pałka. W kieszeniach paczka papierosów, zapalniczka i inne duperele.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulica Svetacheva    

Powrót do góry Go down
 
Ulica Svetacheva
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SOL - ILECK :: Miasto-
Skocz do: