<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Nathaniela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Gabinet Nathaniela   Sob 5 Sty 2013 - 19:00

Niezbyt duży gabinet, ale dość spory by pomieścić kozetkę, biurko z krzesłem i całkiem sporą szafę z lekami zamkniętą na masywną kłódkę. Na półkach znajduje się między innymi prozak, morfina i leki uspokajające podawane w różnych dawkach zależnie od więźnia. Oczywiście na ścianie wisi tablica do badania wzroku pisana w cyrylicy i jakiś podarty plakat przedstawiający działanie krokodyla.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Czw 14 Lut 2013 - 18:55

Cóż, z poczucia obowiązku Nikolaj pojawił się przed gabinetem lekarza specjalisty. Wypadałoby się zameldować w tym miejscu, spytać o parę rzeczy i zerknąć na akta co niektórych. Poza tym, wbrew emocjonalnego chłodu od czasu do czasu lubił z kimś porozmawiać, chociaż zdecydowanie bardziej wolał słuchać mimo tego, że z zewnątrz z reguły wyglądał na znudzonego.
Nie był pewien, czy ktokolwiek znajduje się w środku, jednakże jeśli już tu przyszedł, to raczej nie wycofa się z tak błahego powodu jak obawa pukania w puste drzwi. Miał osobowość schizoidalną, a objawem tego raczej nie była nadmierna płochliwość dotycząca każdej drobnostki dotyczącej z zachowaniem, które co niektórzy mogli uznać za dziwne. Z resztą, co w tym dziwnego, że zapuka do drzwi, a tam nikogo nie będzie? Niepotrzebna dywagacja.
Wyrywając się z zamyślenia mężczyzna uniósł dłoń zawiniętą w pięść i zastukał trzy razy energicznie o drzwi. Na chwilę obecną wypadało okazać choć odrobinę kultury, a nagłe wtargnięcie do gabinetu raczej mogło być uznane za towarzyskie faux pas. W szczególności, gdyby w owym momencie pan Nathaniel miał jakiś gości. Tak więc Sorokin postanowił chociaż na początku być w miarę uprzejmym...no dobrze, po prostu postara się powstrzymać od wszelkiego rodzaju sarkastycznych uwag i tym podobnych rzeczy. To chyba postęp jak na niego, czyż nie?
W każdym bądź razie na chwilę obecną po prostu czekał, chcąc zobaczyć, czy ktoś jest w środku, czy też nie. Jak było wspomniane, na razie nie planował naruszać niczyjej przestrzeni osobistej, nawet w drobnych (nieco złośliwych) żartach. Pomińmy fakt, że postanowienie i próba zrobienia osoby ciepłej oraz miłej runie od razu. Chłód i beznamiętność emanujące z jego spojrzenia rzadko kiedy ustępowały jakiemuś innemu wyrazowi. Ale, ale...przystopujmy nieco, bo zaczynamy się powtarzać w co poniektórych opisach.

/Wybacz, że tak krótko/
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Czw 14 Lut 2013 - 19:12

/ Nie ma problemu/

Gabinet blondyna jak zawsze utrzymany w idealnym porządku wręcz zachęcał do odwiedzin. Ściany pomalowane na bardzo jasny odcień błękitu przywodziły na myśl poranek, a ciepły kolor drewnianych mebli tym bardziej emanował spokojem i ukojeniem. Mało kto w tym więzieniu mógł się pochwalić, że kiedykolwiek był w tym pomieszczeniu bo zazwyczaj blondyn przyjmował swoich pacjentów w salach zabiegowych, ten pokój wybierał raczej do pracy papierkowej plus schadzek... rzadkich co prawda, ale zawsze.
Dzień jak co dzień kiedy spacerował korytarzami Delfina natykając się na kilku rannych bardziej lub mniej więźniów, których zabierał ze sobą. Rutyna. Otwierając apteczkę starannie przygotowywał wszystko co mu było potrzebne i opatrywał ich rany. Najgrzeczniejsi czasem bywali częstowani przez niego papierosami, to zależało od nastroju blondyna. Tym razem z niejakim uśmieszkiem skończył swój obchód i zbierając manatki myślał o papierzyskach czekających na niego na biurku. Skrzywił się na samą myśl i odpalił papierosa by przedłużyć powrót. W tym ukochanym pomieszczeniu nigdy nie palił. Nie pozwalał sobie na takie lenistwo i wychodził na dwór by zakosztować świeżego powietrza przy tym niechcianym nałogu.
Tego dnia nie spodziewał się nikogo, a jednak z daleka rzuciła mu się w oczy sylwetka starszego od niego mężczyzny pukającego do drzwi jego gabinetu.
- Hę? - zamruczał do siebie pod nosem, a potem wyminął go i wyjął klucz. - Good morning... - przywitał się z nim dodając skinienie głową, a potem gestem zaprosił go do środka. Zastanawiał się gorączkowo kim może być ten facet. Wysłannik FBI, CIA, jego rodziny czy rosyjskiej mafii? Chuj go wie.... pomyślał krzywiąc się wyłącznie mentalnie, na twarzy pozostawił uśmiech.
- Kim pan jest i czego pan tu szuka? - Nikt go nie informował o żadnych inspekcjach dlatego wydawał się być pozornie zdumiony tą wizytą.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Czw 14 Lut 2013 - 19:28

No i proszę, jednak nikogo nie było. Jednak bądź co bądź obchód był codzienną rutyną nie tylko w więzieniach, ale też szpitalach i innych placówkach. Wsadzając ręce do kieszeni otaksował krótko drugiego mężczyznę wzrokiem, po chwili cofając się o jeden krok do tyłu, by ten mógł otworzyć drzwi. Na przywitanie odpowiedział dwoma identycznymi słowami, nie widząc sensu w rozwijaniu wypowiedzi. Zaproszony wszedł wolnym krokiem do środka gabinetu, odwracając się, by stać twarzą w twarz z Nathanielem.
- Nikolaj Sorokin - powiedział i ciągnął dalej beznamiętnie - lekarz, dopiero co przyjechałem do Czarnego Delfina. Wolałem się zameldować, by później nie było kłopotów.
Pominął stwierdzenie, że pobyt jako lekarz w owym więzieniu miał być czymś w rodzaju terapii. W żadnym wypadku nie można było go nazwać jakimś szpiegiem, czy też wysłannikiem jakichkolwiek władz, chociaż czasem jego zachowanie mogło na coś takiego wskazywać. Beznamiętnym spojrzeniem objął twarz rozmówcy, utrzymując kontakt wzrokowy. Czasem robił to dla zabawy, czasem z powodu próby przeanalizowania innej osoby. Lubił obserwować mowę ciała, znacznie ciężej było kłamań nim, niźli słowami.

/Jaa...łbem o ścianę, następnego napiszę w krótszym czasie z dłuższą treścią/
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Pią 15 Lut 2013 - 14:30

Dzień zapowiadał się całkowitą nudą, a jednak zdarzyło się coś co odwróciło ten stan pobudzając w blondynie zafascynowanie osobnikiem widzianym pierwszy raz w życiu. Rzadko ktoś z poza więzienia odwiedzał go w jego skromnych progach i zazwyczaj byli to ludzie nie mający z nim nim wspólnego. Tak jak ten tutaj... chociaż może kiedyś... ocenił w myślach blondyn nie spuszczając spojrzenia z nieznajomego i wcale nie czując skrępowania.
Zaskoczył go sposób odpowiedzi mężczyzny, dlaczego akurat w jego języku? Przecież nie mógł wiedzieć, że Nathaniel jest brytyjczykiem skoro nawet się nie znali. Dopiero po kilku sekundach pomyślał, że po prostu się z nim przywitał w ten sam sposób by nie urazić prawdopodobnie jego uczuć. Jak śmieszne mu się to wydało tego nikt by nie zrozumiał w każdym razie na twarzy Nate'a wykwitł złośliwy uśmieszek kiedy dłonią wskazał mu wolny fotel przed biurkiem. Jedyny zresztą w pomieszczeniu bo zwykle goście zajmowali krzesła.
- Nathaniel Phantomhive, drugi w kolejce do tronu Anglii, lekarz i ambasador z wyboru. - rzucił bez najmniejszego wahania bo mało kto wierzył mu w to na słowo i podejrzewał, że mężczyzna jak wielu przed nim zareaguje śmiechem. - Jesteś raczej starszy ode mnie? - mruknął bardziej do siebie niż do Nikolaja z niejakim żalem, że nie będzie mógł się nad nim poznęcać. - No cóż.. nieważne. Witaj w moich skromnych progach. Nie jestem pewien, ale możliwie iż dostaniesz własny gabinet... lepiej tak aczkolwiek jeśli będzie trzeba znajdzie się tu miejsce. - istotnie w pomieszczeniu pozostawało wiele wolnej przestrzeni przy porządku jaki zwykle miał lekarz. Beznamiętne, kompletnie bezuczuciowe spojrzenia ludzi nie robiły na nim wrażenia. Idąc więc do szafki ponowił zaproszenie gościa na fotel za biurkiem.
- Kawy czy herbaty? - zapytał wyjątkowo miło bo nie chciał na początek psuć sobie relacji z podopiecznym bo skoro dopiero się tu znalazł to Nathan był górą, a ten przywilej zamierzał dobrze wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Pią 15 Lut 2013 - 19:33

Nuda nie nuda, żyć jakoś trzeba. Czasem stan, w którym człowiek trwa w monotonii i zawieszeniu trwa dłużej, albo krócej. Aczkolwiek może to i dobrze, że Sorokin miał posłużyć za osobę, która ma rozwiać rutynę. Z pewnością jemu to dobrze zrobi, jednak również trzeba wziąć pod uwagę fakt, że ciężko jest się z nim dogadać, przez co prędzej czy później potrafi doprowadzić kogoś do białej gorączki. W każdym bądź razie pomimo tego, że nie ma zbytnio barwnej z wierzchu osobowości z pewnością nie raz czy dwa (rzecz jasna przez kompletny "przypadek") wyrwie Nate z takowego stanu zawieszenia.
Zaskoczył go użyciem takiego, a nie innego języka? Wpadka, to był odruch, szczerze rzecz ujmując. Przebywał w Wielkiej Brytanii od dziewiętnastego do gdzieś tak dwudziestego ósmego roku życia. Studiował w Cambridge do dwudziestego piątego i jedynie z własną siostrą rozmawiał w tamtych czasach w ojczystym języku. Dopiero później używał również rosyjskiego w rozmowie z pacjentami, jednak ten akcent został z niego wyprany poprzez używanie także niemieckiego, francuskiego i polskiego oraz bardzo rzadko włoskiego i hiszpańskiego, gdyż w tych dwóch ostatnich...ekh, pomińmy jego umiejętności jeśli chodzi o te dwa języki. Dopiero przez ostatnie 24 miesiące , po powrocie do Rosji używał głównie ojczystej mowy.
W każdym bądź razie na uśmieszek nie zareagował, bo w końcu nie znał myśli mężczyzny. Ba, nawet nie miał jeszcze jak analizować jego postawy i zachowania, więc chwilowo wstrzymał się z jakąkolwiek oceną drugiego lekarza. Już dawno nauczył się, że ludzie jedno mówią, a drugie myślą, wyglądają z zewnątrz tak, a w środku się inni. Czasami jest to pozytywne, a czasem negatywne.
- Dziękuje, postoję – mruknął na zaproponowane mu miejsce do siedzenia.
Dalej idąc, to Sorokin słysząc słowa Nate jedynie uniósł lekko w górę lewą brew, delikatnie przekrzywiając głowę i przyglądając się uważniej mężczyźnie.
- Doprawdy? Miło mi poznać - kontynuował tym samym głosem, jakby recytował wykutą formułkę.
Śmiech? Od dwóch miesięcy nawet się nie uśmiechnął, chociaż ostatnio próbował. Wychodziło mu jedynie z tego delikatne skrzywienie kącików warg, co bardziej przypominało grymas, którym co najwyżej dzieci straszył.
Słowa związane z jego wiekiem pominął. Nie został bezpośrednio o niego zapytane, tak więc nie zamierzał czegokolwiek mówić. Z resztą ciężko powiedzieć, czy w ogóle zapytany, coś by powiedział. Z nim nigdy nic nie wiadomo.
Mimo zewnętrznego beznamiętnego spojrzenia szare oczu obserwowały drugiego mężczyznę (gdy tylko ten nie patrzył) z czymś co przypominało ciekawość, a nawet zainteresowanie, bądź też coś w stylu tęsknoty. Jednak gdy tylko Phantomhive wracał do niego spojrzeniem wzrok Rosjanina natychmiastowo stawał się zimny.
Dalszą część jego wypowiedzi na temat gabinetu przemilczał, nie widział sensu w jakimkolwiek dodawaniu słów, jednakże krótko skinął głową w podziękowaniu.
Kawa czy herbata. Stosunkowo często zadawane pytanie, to trzeba przyznać.
-Nie trzeba niczego, ale dziękuje – powiedział cicho i kontynuował - a więc zgaduję, że znalazłem się teraz pod pana władzą?
Ostatnia część wypowiedzi była lekko podszyta rozbawieniem, aczkolwiek sam mężczyzna na takiego nie wyglądał. Nie zawsze jednak jego struny głosowe go słuchały i czasem zamiast zwodniczego monotonnego głosu wdzierały się w słowa prawdziwe uczucia. No cóż, bywa.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Pią 15 Lut 2013 - 22:50

Na rutynę zdecydowanie blondyn nie narzekał bo lubił swoje życie takim jakie było mimo wielu większych czy mniejszych problemów jakie miał, tak samo zresztą jak uwielbiał swą pracę mimo tego iż wiała zwykle nudą. Nie zamienił by jej na żadną inną, ale podobało mu się również dostanie kogoś pod swe skrzydła bo w końcu był w Delfinie już dłuższy czas.
Najwyższy czas... pomyślał z niejakim rozczuleniem iż będzie musiał zostać jego przewodnikiem, a złośliwy uśmiech nie opuszczał jego malinowych ust. Wyglądał tak bardzo niewinnie mimo tego uśmiechu, że większość kobiet zrobiłaby teraz o co by poprosił. Z mężczyznami musiał postępować inaczej, a z tym tutaj zdecydowanie potrzebował innych metod. Podejrzewał iż ich współpraca za czasem ukaże więcej emocji niż obaj będą chcieli i chcąc nie chcąc muszą się do tego przyzwyczaić. Więzi między pracownikami nie rzadko bywały różne, szczególnie w miejscu gdzie poza panienką odgórną nie było żadnych kobiet.
Nie wiedział nic o przeszłości chłopaka, ale prędzej czy później pocztą pantoflową dotrą do niego bardziej pikantnego lub zwykłe suche fakty z jego życia - kwestia czasu. Doskonale zdawał sobie sprawę jak dziwnie musiałoby wyglądać gdyby nagle zaczął się tym interesować więc potrzeba tu było dyskrecji.
Nie oceniał go jeszcze, nie było potrzeby wpychania człowieka w żelazne ramy pozorów. Zwyczajnie przyglądał mu się, ale nie wychwycił szybkich oczu mężczyzny mimo iż sam go prawie cały czas obserwował. Ten krótki moment kiedy odwrócił się by przygotować sobie kawę musiał więc wykorzystać by zachichotać pod nosem zasłaniając dłonią usta.
- Nalegam byś usiadł. I nie pan, Nate. - rzucił krótko niemalże jak gdyby wydawał mu polecenie, cóż... poniekąd to było służbowe polecenie bo nie zamierzał się z nim o to wykłócać. - Nikolaj masz jakieś pytania? - ponownie wskazał mu fotel samemu siadając na brzegu biurka. Nie może przecież pozwolić by gość stał w jego własnym gabinecie, jest dżentelmenem i to nie przystoi. - Moją, nie moją. Będzie jak będzie. - odparł wymijająco.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sob 16 Lut 2013 - 16:21

Cóż, każdy miał swoje życie...jeżeli Nathaniella nie męczyła rutyna, to powinien być z owego faktu zadowolony, gdyż dosięgała ona coraz większą ilość osób. Przykre? Możliwe, ale bynajmniej prawdziwe.
Zapewne samemu Sorokinowi nie bardzo podobał się fakt, że będzie znajdował się "pod władzą" osoby nie dość, że nieznanej pod względem charakteru, to jeszcze młodszej. Nie chodziło tutaj o dumę, czy coś w tym stylu. Raczej mężczyzna czuł się z tego powodu nieco niezręcznie i nieswojo. Nie lubił zmian, gwałtownych tym bardziej. A przejście do Czarnego Delfina ze szpitala, w którym miał własny zespół należało do owej gwałtownej zmiany. Terapia, parsknął w myślach, przecież nie dostałem załamania psychicznego. Fakt faktem tęsknił za siostrą, chociaż słowo "tęsknił" to za mało powiedziane, ale nie zamierzał żyć tym jednym wspomnieniem. Zapewne tego z resztą by nie chciała. Z życiem trzeba się czasami pogodzić i tyle. Chociaż pewnie chcieli sprawdzić, czy nie pozabija "przypadkiem" więźniów w ramach czegoś w stylu zemsty. Ale mężczyzna miał wpojone, że każdy zasługuje na drugą szansę. Czy to morderca, czy to złodziej. No, ale nieważne.
Z każdym trzeba niestety postępować inaczej. Nikt nie jest taki sam i nikt nie ma takich samych zachowań. Utrudniało to z resztą czasami życie, ale jednak chyba lepiej jest, gdy ludzie nie są zbytnio do siebie podobni. Jaka byłaby wtedy zabawa z obserwowania ich reakcji na poszczególne rzeczy?
W każdym bądź razie Nikolaj był nieświadomy myśli oraz przemyśleń drugiego mężczyzny. Sam nie zamierzał zbytnio go poznawać, a kontakty ograniczać tylko i wyłącznie do pracy...chociaż z reguły nigdy to nie wychodziło.
Idąc dalej...Ach, poczta pantoflowa, zarówno przekleństwo, jak i błogosławieństwo, w zależności od tego, czy obgadują Ciebie, czy też kogoś innego.
Wracając do obecnej sytuacji Rosjanin jedynie obserwował jak na razie Nate. Usiadł dopiero wtedy, gdy wyraźnie nie pozostawiono mu wyboru.
- Uparty jesteś - skwitował krótko - pytania? O placówce wiem tyle ile potrzeba, o swojej robocie też, a mapę budynku również mam. W takim wypadku raczej o nic raczej pytać nie muszę, chyba że chcesz mnie o czymś ostrzec.
Przymrużył lekko oczy na dalszą wypowiedź i siłą woli powstrzymał od uniesienia brwi.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Nie 17 Lut 2013 - 15:52

Przykrych rzeczy w życiu miał wystarczająco wiele by nie narzekać na rutynę dnia codziennego, nie potrzebował bowiem kolejnych problemów zwalających się na głowę. Lubił swoje spokojne "ja" nie ważne jak nudne by było potrafiło nad sobą panować czego bardziej demoniczna strona osobowości lekarza nie wykazywała. Nie stwierdzono u niego żadnego schorzenia bo chłopak nigdy nie dał się pod tym kątem przebadać, symptomy zresztą pojawiały się zbyt rzadko bo ledwie raz na kilka miesięcy, a czasem i lat. Nieważne w tej chwili.
Nathaniel sam z początku podlegał praktycznie wszystkim łącznie z naczelnikami bo nie znał więzienia i bardzo łatwo pierwszego dnia było mu się zgubić, na szczęście jego urok osobisty którego o dziwo czasami używał pomógł mu szybko znaleźć z ludźmi z Delfina wspólny język. Jedynie duma nie pozwalała mu chodzić na różne spotkania jakie sobie czasami urządzali po pracy niektórzy, jednakże wciąż miał w większością dobry kontakt. Można by rzec, że jego ukryta słodycz dawała mu przepustkę do wielu drzwi... i jego pieniądze także. Spójrzmy prawdzie w oczy, drugi dziedzic fortuny plus lekarz zarabiający całkiem sporo za pracę w trudniejszych warunkach z zagrożeniem życia.
Nie został wysłany do Rosji i Delfina, można by rzec iż sam się tam przysłał. Nic nie wiedział o przeszłości drugiego lekarza, ale do swojej nie chciałby wracać więc nie wypytywał go o jego przeżycia. Cóż... prędzej czy później chociażby przypadkiem się czegoś dowie.
Obserwowanie reakcji na jego słowa i gesty było zazwyczaj najlepszą reakcją Nathaniela w tym miejscu tak więc teraz uważnie przyglądał się swojego gościowi by nie przegapić nic istotnego. Każdy skrawek informacji mógł mu się w przyszłości przydać.
- Jak każdy kto chce tu przeżyć. - stwierdził krótko ucinając rozmowę na swój temat. - A więc mapa, wskazówki i wiedza teoretyczna jest, a jak z praktyką? - Naigrywał się z niego bo zdawał sobie sprawę iż mężczyzna mógł przepracować w szpitalu o wiele dłużej niż on w Delfinie. - Ostrzec... ? - zapytał, a potem pokazał mu jeden ze swoich najpiękniejszych uśmiechów zarezerwowanych do wyjątkowo zabawnych pytań. - Nie zdziw się jeśli któregoś dnia, nawet nie zauważysz kiedy wpadniesz w czyjeś sidła. Więźniowie bywają okrutni, a zarazem sprytniejsi od nas w swym okrucieństwie. - To tyle jeśli o to chodziło, więcej nie zamierzał mu mówić. Popijając swój gorący napój z niecierpliwością czekał na to powie mu Sorokin.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Pon 18 Lut 2013 - 21:37

Hmh...prędzej czy później oboje się dowiedzą czegoś o sobie. Może być to równie dobrze nieważny fakt, jak i jakaś większa tajemnica. Nie było potrzeby zbytnio się śpieszyć ku wzajemnemu poznawaniu siebie. W szczególności, jeśli weźmie się pod uwagę charakter zarówno Sorokina, jak i Nate, tak samo jeśli chodzi o historię. Z resztą to już jest niepotrzebna nikomu dywagacja.
W każdym bądź razie Nikolaj słuchał uważnie drugiego lekarza
- Praktyczna? Mam trzydzieści lat. Od osiemnastego roku życia zatrudniałem się na staże, wcześniej podejmowałem się prac sezonowych. Po skończeniu studiów miałem stałą pracę w Anglii, a dwa lata temu przeniosłem się z powrotem do Rosji Można powiedzieć, że trochę doświadczenia mam - powiedział zwięźle - a jak to jest u Ciebie, jeśli można wiedzieć?
Na drugą wypowiedź uniósł jedynie lekko brwi.
- Zapamiętam - mruknął krótko.
Nie miał zamiaru rozwodzić się głębiej nad tą kwestią. Bądź co bądź co będzie, to będzie. I tak jego podejścia do świata, więźniów, lekarzy, czy też innych ludzi się nie zmieni. Ma swoją własną opinię i tyle.
//Sorry, że tak krótko, ale muszę lecieć, a jutro koło dwudziestej pewnie dopiero będę/
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Wto 19 Lut 2013 - 20:26

Nathan nie cierpiał tajemnic chociaż sam wiele takowych posiadał. Mało kto w samym Delfinie albo poza nim w Rosji wiedział, że to on jest księciem i ambasadorem mimo iż co roku pokazywali go w wiadomościach czy gazetach. Kolejne romanse księcia w końcu schodzą jak bułeczki w damskich pisemkach, szczególnie kiedy ma on inne preferencje niż większość mężczyzn.
Ciekawość nie pozwalała mu nie zadawać drugiemu lekarzowi pytań, potrzebował tej wiedzy chociażby po ty by się dowiedzieć jak przyporządkować do w swoich znajomych. Kto wie czy się kiedyś nie zaprzyjaźnią, a patrząc na to iż razem pracują ułatwiało by to ich zadanie.
- To bardzo dobrze. - stwierdził wyjątkowo entuzjastycznie posyłając mu uroczy uśmiech i przeciągając się na swoim miejscu, odstawił przy tym pustą filiżankę po herbacie. Splatając ramiona na piersi dodał. - Ja sam mam dopiero dwadzieścia sześć lat i kilka z nich przepracowałem w Anglii, tutaj jestem od roku. - Nie tłumaczył się dlaczego zmienił nie tylko miejsce zamieszkania, ale i kraj. Dlaczego porzucił rodzinę, tytuł i posadę w Wielkiej Brytanii tylko po to by ratować niewdzięczników w Delfinie.
Widywał ostatnio go kilka razy w towarzystwie Litchiego choć wtedy nie podchodził i się nie przedstawiał, nie miał na to ochoty bowiem myślał iż to kolejny z tych bezmózgich... khem to jest niekompetentnych naczelników więziennych. Uśmiechała mu się ta pomoc jaką mu podali w postaci Sorokina bo powoli zaczynał być zbyt wielu rannych jak na tak mała liczbę lekarzy. Oprócz niego bywali tu też tacy, którzy pracowali w miejscowych szpitalu, a tu zjawiali się na zmiany.




// Lekarze na zmianach w sensie takie randomy jeśli czaisz o czym mówię xP
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sro 20 Lut 2013 - 15:47

/ Spoko, rozumiem./

Cóż, tajemnice tajemnicą. Chociaż teraz, w owych czasach plotki i ploteczki są tak powszechne, że ciężko mieć teraz jakieś własne, prywatne sprawy. Świat zawsze się nimi karmił, karmi i karmić będzie, na to się nic nie poradzi. Z resztą, każda ploteczka ma w sobie ziarno prawdy, tak samo jak legendy, czyż nie?
Aaa...ciekawość to pierwszy stopień do piekła, mój drogi. Uważaj, bo pogryzę, czy coś w tym stylu. Bynajmniej tak by powiedział Nikolaj na próbę zapytania o jakąś bardziej osobistą sprawę z jego życia. Nie można jednak stwierdzić na wstępie, że na pewno się nie zaprzyjaźnią, wręcz jak było to wspomniane jest możliwa nawet i bardzo dobra znajomość.
- To "dopiero" miało mi powiedzieć, że jestem stary? - zapytał się ironicznie, unosząc jedną brew.
Czyżby próba zażartowania? Ano możliwe, chociaż ciężko było to określić w tym wypadku. Od razu można też dodać, że Sorokin nie oczekiwał tego, że Nathaniel zacznie mu się z czegokolwiek zwierzać. To nie była jego sprawa, a że sam nie lubił gdy ktoś próbował wpychać się do jego życia prywatnego, tym bardziej nie zamierzał kogoś tym dręczyć.
Ach, Litchi, Litchi. Może lepiej nie poruszajmy jak na razie tego tematu. Mogłoby się to nieciekawie skończyć. No, ale wracając do meritum sprawy, najprawdopodobniej akurat Nikolaj zostanie tutaj na dłużej, kto wie, czy nie do emerytury, jeśli po paru przeżytych tutaj miesiącach nie dojdzie do wniosku, że nie opłaca się ratować tutejszych. Było to mało prawdopodobne, ale nie można wykluczyć żadnej opcji.

Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sob 23 Lut 2013 - 5:24

Bardziej niż sam świat to media karmiły się plotkami niszcząc czyjeś życie bez najmniejszych skrupułów udostępniając różne informacje, który nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Dziennikarze.... blondyn wzdrygnął się na samą myśl bo prześladowali go bardzo dużo za czasów gdy jeszcze mieszkał w Anglii, na terenie Rosji zaś obowiązywały nieco inne prawa względem jego osoby. Był urzędnikiem państwowym - ambasadorem i musieli dać mu spokój. A przynajmniej z większością sytuacji i dlatego mógł właściwie robić co chciał.
Ciekawość, jakże kosztowna przyjemność. Nie każdego było na nią stać bowiem w większość przypadków prowadziła ona do katastrofy... znaczy ta odmiana, która podchodziła pod wściubianie nosa w nie swoje sprawy. Nathan unikał tego jak ognia dlatego nie zapytał bezpośrednio o Liza, wolał racze jakoś sprytnie podejść drugiego lekarza.
- A więc nikt jeszcze nie zwrócił twojej uwagi? - Sam miał chrapkę na jednego z nowych i już nawet poczynił wyraźnie przygotowania pod zdobycie go dla siebie, uwielbiał uniezależniać kogoś od siebie. Dawało mu to satysfakcję i poniekąd poczucie spełnienia... kiedy sam również był uzależniony.
- Jeśli tak to odbierasz. - wzruszył ramionami z niewinną miną i opierając się tyłkiem o biurko założył nogę na nogę wpatrując się w niego otwarcie. Nie był zapatrzony, a jego ciupkę zaintrygowany jego osobą.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sob 23 Lut 2013 - 17:34

Dlatego właśnie Sorokin cieszył się, że był zwykłym, prostym lekarzem. Ratował życie, chociaż nawet to było sporną kwestią i basta, nic ciekawszego o nim nie można było się dowiedzieć, tak więc dziennikarze, a także cała reszta nie musieli zawracać sobie nim głowy, albo raczej on nie musiał się bać jakiegokolwiek zainteresowania. Niech lepiej polują na innych, a że Nathaniel do owych "innych" należał, no to cóż...życie bywa okrutne, ale jak widać, potrafi co niektóre sytuacje wynagrodzić.
Właściwie temat dotyczący Osy był dla niego drażliwy głównie dlatego, że jak ktoś dobrze się przyjrzy i zacznie "węszyć" to i o jego osobowości schizoidalnej się dowie. Coraz mniej to lubił, gdyż nawet w wypadku zwykłej przyjaźni musiał się męczyć z samym sobą. Objawy coraz bardziej się nasilały, co coraz mniej podobało się mężczyźnie. Ale skończmy ten temat.
- Cóż, moja odpowiedź zależy od twojego sensu wypowiedzi - rozłożył lekko ręce.
Był szczerą osobą, nie kłamał, ewentualnie lekko naciągał prawdę, lawirował słowami, jeśli musiał. A słowo "zwrócić twoją uwagę" miało wedle jego zdania wiele znaczeń. Mogło oznaczać zainteresowanie czyjąś osobą w sensie seksualnym, jako przyjaciela, osoby do pogadania, albo równie dobrze zwrócić jego uwagę mógł ktoś z nietypowym wyglądem, czy jeszcze coś tam. Było tyle możliwości odpowiedzi na jedno zadane pytanie. Aczkolwiek, gdyby Sorokin tak bardzo nie interpretował czyiś słów, pewnie odpowiedziałby, że nie. Prędzej, że komuś pomógł, a później nawet się z nim zaprzyjaźnił. Pominął by zapewne kwestie, że przez pewną sytuację zaczął się bać zbytniego zbliżenia, w sensie obawy przed dobrą przyjaźnią. Bo przyjaciel był osobą, którą dopuszcza się do siebie, a tym mógłby być mały problem.
Cóż, jak tak dalej pójdzie, to pewnie lekko spięty dotychczasowo lekarz rozluźni się na tyle, by samemu zadać jedno, czy tam dwa pytania. Broń Boże, żeby w jego tonie pojawiło się jakiekolwiek zainteresowanie, przecież nie mógł od razu na pierwszym spotkaniu wyjść na osobę przyjazną i otwartą. Jednak nie chciało mu się również milczeć przez całą rozmowę. Robiło się to męczące z czasem.
Słysząc odpowiedź Nate'a na pytanie o starość jedynie skrzywił się delikatnie, choć po dłuższym przyjrzeniu można było to wziąć za blady cień uśmiechu.
- Z reguły tylko autor słów zna ich dokładne znaczenie - powiedział, kierując swój wzrok na róg biurka, a po chwili znowu na twarz rozmówcy - inne osoby mogą tylko się jego domyślać.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sob 9 Mar 2013 - 11:42

To co dla jednych nie było ciekawe dla innych mogło stanowić zagadkę, sam Sorokin bowiem wydawał się być jedną z nich. Nie podda się po pierwszym nieudanym podejściu i dowie się o nim więcej niźli ten by chciał. Zainteresowanie mogło przyjść z każdej strony, lekarz powinien się tego spodziewać w miejscu takim jak Delfin gdzie dziennikarze nie mieli wstępu bo to "zbyt niebezpieczne", a tak naprawdę bo Nathan sobie tego nie życzył i walnął stosowną sumkę władzom ochrony więzienia. Nie miał więc na co narzekać na co dzień poza częstymi utarczkami więźniów, jego własnymi problemami z matką i kuzynką oraz kilkoma błahymi sprawami. Rodzina nie dawała mu spokoju bowiem kobieciny chciały go ożenić "póki czas" ale wciąż nie współpracował odsyłając każdą kandydatkę z kwitkiem. Miał nawet specjalny notes gdzie zapisywał nazwiska i godziny oraz miejsca spotkań, a do każdej później zostawiał własny komentarz. Jeden bardziej złośliwy, inny mniej aczkolwiek każdy sensowny i określający osobowość kobiety.
Jak tak spoglądał pod kątem życia towarzyskiego to nie podejrzewał o nie zbytnio drugiego lekarza, sam Nathanek był chłodnym, złośliwym i przede wszystkim wkurwiającym brytolem z manią na punkcie herbaty, ale jakoś zawsze znajdował sobie kogoś do pocieszenia się.
- Pytałem czy przykuł twój wzrok ktoś wyjątkowy? Innej narodowości niż ty? Może z długimi włosami? - Teraz już wyraźnie się naigrywał i dało się poniekąd odczuć do kogo pije, jednakże wyraz twarzy miał miły wręcz serdeczny więc było to raczej koleżeńskie zainteresowanie niż złośliwość doktorka. Nie zrobi mu tutaj psychoanalizy, poczeka może na lepszy moment kiedy już Sorokin nie będzie się, aż tak bardzo krył przed nim. Bądź co bądź nawet on czasem potrzebował mieć przyjaciela, szczególnie w takim miejscu. Nie miał żadnych większych informacji... tfu... plotek na temat jego znajomości z więźniami więc nie pytał o nic więcej tylko spokojnie czekał na odpowiedź w międzyczasie popijając zrobioną herbatę.
- Może jednak się skusisz? - Wskazał na dzbanek, a potem udał zamyślenie odnośnie znaczenia swych wcześniejszych słów. - Autor nie zdradza swych tajemnic. - uśmiechnął się lekko i wrócił do przyglądania mu z wyraźnym zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sob 9 Mar 2013 - 13:01

Hmm...chętnie by się posłuchało rozmowy, jak rodzina próbuje namówić Nate'a do ożenku, byłoby się bynajmniej z czego poś...to znaczy, współczuć, tak, taka rozmowa wzbudziłaby współczucie drugiego lekarza, a nie rozbawienie. Raczej. Jakieś problemy rodzinne zawsze muszą być, nie ważne, że rodzinka jest patologiczna, normalna, biedna, bogata, średniozamożna itd, itp.
- Zadziwiające, jak dokładne są twoje opisy - powiedział, rozkładając nieco szerzej ręce, w geście udanego zdumienia i unosząc sugestywnie lewą brew - pewnie byłbyś w stanie nawet powiedzieć mi imię nazwisko owej osoby, która w twoim mniemaniu przyciągnęła moją uwagę, co z resztą można uznać za coś w rodzaju prawdy.
Mężczyzna oparł się wygodniej o fotel, przekrzywiając lekko głowę na bok i wpatrując się delikatnie kpiącym wzrokiem w towarzysza rozmowy. Plotka rzecz święta, tym bardziej, że lekarz miał specyficzne podejście do więźniów. Jednakże o tym kiedy indziej, nie wolno przecież nadmiernie odbiegać od tematu, ale przyznać trzeba, że może z czasem mogą się z drugim lekarzem zaprzyjaźnić, ale równie dobrze mogą stać się wrogami.
- Na chwilę obecną raczej się nie skuszę - odpowiedział, przybierając uprzejmy, aczkolwiek nieodgadniony wyraz twarzy i dodając słowa odnoszące się do następnej wypowiedzi Nate'a - cóż, czasem co niektórzy autorzy uchylają rąbek tajemnicy swoich słów.
Odsunął z czoła niesforny kosmyk czarnych włosów, najwyraźniej się nad czymś zastanawiając, po chwili zerkając zamyślonym spojrzeniem na Pahntomhive'a.
- Nie nudzi Ci się czasami w więzieniu - spytał nieoczekiwanie, unosząc wyżej głowę i spoglądając z okno.

/Jakoś tak weny zbytnio nie mam./
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sro 27 Mar 2013 - 22:08

Ciekawe jak rodzina Sorokina spróbowałaby z nim gdyby to oni mieli tyle pieniędzy i władzę jak rodzice chłopaka. Nathaniel nie lubił swojej przeszłości właśnie ze względu jak wiadomość o jego pochodzenia niszczyła wszelkie przyjaźnie jakie starał się stworzyć, od małego dzieci się go bały, dorośli się go bali.. i cała reszta świata, a więźniowie nie byli najlepszym materiałem na tego typu znajomość. Jedyną osobą przychodząca mu na myśl w tych kategoriach mógł być Litchi, ale nawet kurdupla wolał się wystrzegać, zbytnie zaufanie prowadziło tu tylko do śmierci.
- Nie mam nic złego na myśli. Martwię się tylko czy nie zakłóci to naszych relacji.... w pracy. - dodał po krótkim zawahaniu ostatnią część zdania, a minę miał tak niewinną iż tylko sam diabeł mógłby go posądzać o jakieś knucie, a jednak blondynek miał plan. Bardzo nikczemny plan można by rzec. - Yong jest bardzo urokliwy, przekonałem się na własnej skórze. Na dłuższą metę to się nie sprawdzi. - W oczach Nate'a dało się dostrzec autentyczny żal jak gdyby wspominał coś co kochał, a stracił. Przez te kilka sekund zdawała się być bardziej ludzki, a nawet zagubiony. Pozbierał się wyjątkowo wolno jak na niego i przeszedł cały pokój tylko po to by wepchnąć się bezczelnie na kolana lekarza i bez słowa wtulić w niego. Potrzebował pocieszenia, ale wiedząc iż go nie otrzyma sam wziął sobie tę namiastkę. Wspominanie utraconej miłości wcale nie pozwalało mu stanąć na nogi, jak bardzo by tego nie chciał czuł i cierpiał chowając się pod maskami. Teraz mur padł, a przez wyrwę wlewały się emocje odmalowujące się powoli na twarzy blondyna jednakże jego oczy pozostały suche. Obiecał sobie od tamtego deszczowego dnia, że nie będzie więcej płakał. Nie za Nim.
- Wybacz. - bąknął w końcu po dłuższym zawieszeniu chcąc się wycofać. Ostatecznie jednak został na jego kolanach, taki słaby - bezbronny wręcz rzekłbym. Obserwator z boku mógłby stwierdzić iż rozpacza po stracie Litchiego, a jednak nie o to chodziło... po prostu kogoś mu przypominał.
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Sro 27 Mar 2013 - 22:50

No cóż...pomijając fakt, że Sor już nie miał rodziny. Sam był zamożny, dzięki spadkowi, a właściwie dwóm i pracy lekarskiej, całkiem szanowany z resztą był w tym zawodzie.
Dla niego akurat przeszłość danej osoby nie liczyła się w ogóle, tak samo jak to, ile kto ma pieniędzy. Po prostu nie zwracał na to uwagi, nie obchodziło go to w najmniejszym stopniu. Nawet nie udawał, że robiło mu to jakąkolwiek różnice, no bo po co? Tak naprawdę nie zwracał uwagi na to, co na niego mówią inni, a bynajmniej z reguły tak było. "Co mnie obchodzi, że jakiś pieprzony senator ma katar, jak szesnastoletnia dziewczyna mi na stole operacyjnym umiera?" "Ale panie Sorokin, toż to senator...bardzo ważny!" "Czy ty człowieku nie widzisz, że ja tu operuję?! Wyjazd mi stąd, a jak to zwykły katar to nawet mi głowy nie zawracaj. Niech kto inny się nim zajmie". Tak, taka sytuacja też była.
- Jak niby miałoby to zaszkodzić? - teraz był z lekka zaskoczony - a wy tylko o jednym. Jak do kogoś usta otworzę, to już jestem zakochanym szczeniaczkiem rzygającym tęczą? Czy ja naprawdę wyglądam na osobę, która w stałe związki wchodzi? Mam osobowość schizoidalną, nawet w moich aktach to jest zawarte. Nie nadaje się po prostu tego, bynajmniej na chwilę obecną. Temat seksu również można spokojnie pominąć.
Prawdopodobnie była to jedna z dłuższych kwestii wypowiedzianych dzisiejszego dnia przez owego lekarza i jedyna, która mówiła o nim całkiem dużo, jak się dobrze wsłuchać.. W każdym bądź razie Nikolaj był obserwatorem. Patrzył i analizował, a całkiem nieźle znał się na mowie ludzkiego ciała. Przez chwilę po prostu wpatrywał się w drugiego mężczyznę, milcząc i przyglądając się, jak podchodził w jego kierunku. Kiedy ten wepchnął się praktycznie na jego kolana zmarszczył delikatnie brwi, zaskoczony. Takiego numeru jeszcze nikt mu nie odstawił. Z kłopotów zwierzali mu się raczej tylko i wyłącznie dobrzy znajomi, tak więc w naturalnym odruchu wpierw podejrzewał pana specjalistę o to, że bawi się z nim w jakąś gierkę. Stosunkowo szybko jednak doszedł do wniosku, że raczej Nathaniel nie udaje, tak więc w dziwnym odruchu pogłaskał go delikatnie po włosach, nadal nic nie mówiąc. Nawet lekko objął go drugą ręką, szarymi oczami wpatrując się w jego czuprynę. Nie odpowiedział nic na "wybacz" drugiego lekarza. Czasem słowa są potrzebne, a czasem nie.
- Nie chodzi ci o Yong'a - praktycznie stwierdził spokojnym tonem - i nie musisz przepraszać. Nie masz za co.
Może i postronny obserwator uważałby tak, a nie inaczej, ale Sorokin nie był głupi. Słyszał wyraźnie, widział wyraźnie i mógł na samym wstępie stwierdzić, że nie chodzi tutaj o Litchiego. Co niektórzy zastanawialiby się, czemu nie odepchnął od razu drugiego lekarza, skoro praktycznie w ogóle go nie znał? Ciężkie pytanie, aczkolwiek Nikolaj mógł na nie odpowiedzieć bez większego problemu. Na wstępie trzeba jednak zaznaczyć, że nie miał zamiaru w jakikolwiek sposób wykorzystywać, że Nate był przez chwilę pozbawiony owych murów obronnych. Nie zamierzał kpić, żartować z tego. Nie było to w jego stylu.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Czw 28 Mar 2013 - 2:46

Rodzina królewska Anglii nie była normalna pod żadnym względem. Królowa – wdowa po na wpół oszalałym mężu, jej dwie córki – jedna znana modelka, a druga piętnaście lat starsza z zawodu prawniczka i matka kolejnego dziedzica.... ah... nie. Pierwszą dziedziczką miała być córka młodszej z rodzeństwa, za co blondyn od zawsze dziękował swoim opiekuńczym duchom. Gdyby nie to sam nigdy nie wydostałby się z tego świata przepychu, polityki i intrygi. Nie mając pojęcia o stanie rodziny mężczyzny nie wymówił ani słowa, nie chciał kogoś niepotrzebnie ranić w wypadku jej braku. Równie dobrze mógł od razu wyrzucić go z gabinetu i mieć podobny efekt zniszczenia jakiejś próby przyjaźni.
No nie wiem... - Nie zdążył nawet się wytłumaczyć bo zalał go potok słów. Monolog Sorokina trwał dłuższą chwilę w trakcie, której Nathana kompletnie zatkało na jego miejscu. Siedział i siedział na kolanach mężczyzny starając się wymyślić od czego ma zacząć. Sytuacja nie przedstawiała się za różowo, a głaskanie jego dodatkowo wytrąciło go z rytmu. - Nie czytałem twoich akt. Nie lubię naruszać czyjejś prywatności jeśli nie muszę. - wytłumaczył się natychmiast z własnej niewiedzy. On podchodził nieco bardziej emocjonalnie do życia niż drugi lekarz.
Mogło to budzić wątpliwości, śmiech czy przerażenie. Zmieniając się niczym pogoda potrafił doprowadzić sytuację do stanu w którym człowiek właściwie nie zauważał kiedy mu ulegał. Tak było i teraz, Sorokin bowiem nie zwalił go na ziemię i nie wyszedł z oburzeniem. Szok Nate'a nie trwał długo.
- Masz rację, to nie on zaprząta moje myśli. - Stwierdził gorzko, a przełykając ślinę odczuł dopiero na dobre gulę w gardle utrudniającą mu oddychanie. Zdecydowanie miał za co przepraszać, rozkleił się i jeszcze go wykorzystywał z całą swoją bezczelnością. - Jego już nie ma. - Podkreślił to zdanie schowaniem twarzy w koszuli mężczyzny, zaszklone oczy nie zwiastowały nic innego jak płacz, a tego nie chciał. Udało mu się w miarę uspokoić siedząc tak i słuchając równego rytmu bicia serca. Obejmowany wciąż przez niego wtulił się jeszcze bardziej w miękkie, ciepłe ciało tuż przed swoim nosem. Właściwie to nie wiedział co dalej, nie miał pojęcia dlaczego zrobił to tak, a nie inaczej... podziała magia chwili?
Powrót do góry Go down
Sorokin
Lekarz Terapeuta
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 08/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Czw 28 Mar 2013 - 18:51

Hmh, nie tylko biedne rodziny, a bogate również nie zawsze są do końca normalne, jednak nie każdy jest zorientowany w tym temacie. Poza tym, różnie się to mierzy, ile jest ludzi, tyle jest opinii.
Wątpliwe w każdym bądź razie, by zapytaniem o rodzinę pan Nathaniel stracił jakiekolwiek szanse dogadania się z owym lekarzem. Sorokin był realistą, patrzył na wszystko ze swego rodzaju dystansem, aczkolwiek do pesymisty było mu jeszcze daleko, z resztą do optymisty również, ale to drobny, niewarty uwagi szczegół.
A tam zaraz potok słów. Po prostu nieco dłuższa wypowiedź...jeszcze nie widział słowotoku, którego czasem potrafił dostać mężczyzna. Wszystko zależało od podejścia do danej sytuacji i o tym, czy mu się po prostu chce.
- No to jesteś wyjątkiem - skwitował rozbawionym tonem wypowiedź drugiego lekarza.
W końcu mało kto nie lubił wpychać się w cudze sprawy. Taka w końcu jest ludzka natura.
A emocje są...zbędne. No dobrze, te stwierdzenie nie jest do końca prawdziwe, ale często się na nim Nikolaj zastanawiał. Pomińmy jednak jego opinie na ten temat, bo rozprawka nam z tego wyjdzie z paręnastoma argumentami zarówna za, jak i przeciw.
Hmh...zdanie z uleganiem dosłownie zabrzmiało, jakby w tym momencie Nathaniel manipulował Sorokinem, a to źle, no ale nic, jakoś to przeżyjemy. Po prostu zwalenie z siebie kogoś, kto w danej chwili najwyraźniej potrzebował pocieszenia nie było według niego zbyt odpowiednim rozwiązaniem. Jednak obietnica złożona na grobie siostry coś dała. Wcześniej po prostu siedziałby jak wryty i aż czuć byłoby z niego dezaprobatę. Teraz raczej sam czuł się nieswojo, co można było wywnioskować z tego, że błądził spojrzeniem po ścianach i po prostu lekko gładził po włosach drugiego lekarza, nie mając pojęcia, co innego w geście pociechy mógłby zrobić. Ale nie był to powód, by Pahntomhive miał go za cokolwiek przepraszać. Poza tym jedynie pogłębiało to zdezorientowanie Rosjanina, który myślał teraz intensywnie nad tym, czy ma coś powiedzieć i jakie mają to być słowa, czy raczej milczeć. Najwyraźniej nie tylko Nate nie wiedział, co dalej robić...a dodatkowo Sorokin nie miał bladego pojęcia, co dalej chce zrobić drugi mężczyzna.
- Przeszłość nigdy nie lubi odchodzić - powiedział w końcu tak cicho, że nawet obecny towarzysz rozmowy mógł mieć problem z usłyszeniem jego - nie powinno się o niej zapominać, ale również nie można żyć wspomnieniami.


Po pewnym czasie z powodu nagłego wezwania musiał opuścić gabinet, tak więc pożegnał się z drugim lekarzem, coś tam jeszcze powiedział i wyszedł.
zt
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   Nie 19 Maj 2013 - 22:41

Po wyjściu Sorokina dochodził jakiś czas do siebie przygnębiony myślami, ale w końcu również wezwany musiał wziąć się w garść. Pozbierał rzeczy i opuścił gabinet.

zt.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Nathaniela   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Nathaniela
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: WIĘZIENIE :: Teren zewnętrzny :: Szpital-
Skocz do: