<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Magazyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Magazyn   Sob 5 Sty 2013 - 18:59

~*~
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 12:14

To miejsce było niebezpieczne... Chłopak trafił tu, bo się potknął o jeden raz za dużo. Bo go nienawidzono. Gdyby nie jeden paradoks, nigdy nie zabiłby tych ludzi i nie dał pretekstu władzom, by go zapuszkowali na amen właśnie tu. W Piekle. Czyściec? W życiu. To był Hades na ziemi, ze wszystkimi kręgami i trzeba było być naprawdę sprytnym, żeby się na którymś nie zatrzymać, bo to oznaczało pogrążenie własnego ja. Zwłaszcza dla takich jak on, to był duży problem, z tą jego dość delikatną urodą, szybko zrobiono by tu z niego przednią dziwkę, gdyby nie potrafił wybierać czasu i miejsca gdzie się pojawiać i jak pilnować. Tego dnia, jak paru innych więźniów dostał robotę w magazynie. Cieszył się, bo to było najspokojniejsze i w brew pozorom najbezpieczniejsze miejsce w tym więzieniu. Bo cały czas byli kontrolowani, więc co mogło się stać? Klawisze dymali się między sobą, więc na co im jeszcze więźniowie. Tak, pewna hierarchizacja. Tak więc Akim zajmował się przenoszeniem różnych pudeł, sprzątaniem i przy okazji oglądaniem co też ciekawego zawierają magazyny Delfina. To było ciekawsze zajęcie, niż włóczenie się bez celu po korytarzach, czy przesiadywanie w dusznej kuchni. Po kilku godzinach, potrzebował chwili odpoczynku. Przysiadł na jakimś kartonie, otwierając jakiś stary magazyn i czytając artykuł, jak na ironię, o samym sobie. Uśmiechnął się kwaśno do informacji o tym, jaką to wspaniałą wschodzącą gwiazdą był. A tu? Tu był nikim... Próbował być cieniem i nawet mu wychodziło. Upadek, był bolesny, zwłaszcza jak sobie wspominał, tak jak teraz. Ale już zdążył się pogodzić z własnym losem i gdyby mógł, zamordowałby tych ludzi jeszcze raz...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 12:44

Nie on jeden potknął się i trafił tam gdzie szczerze nie powinien. Nikomu nie jest pisane lądować w takich miejscach, które odgradzają ich od wolności i zamykają w klatkach. Nikt przypadkowo tu nie trafia. Każdy na własne życzenie, pomijając może tych, których wrobiono.
Odkąd w więzieniu pojawiła się Kurator, Vice-dyrektor nie pozostał sobie obojętny na tą sytuację. Przez Borysa zawieszonego w sprawach dyrektora, większość pism spływała do niego jako zastępcy. Większość decyzji on musiał podejmować. Roboty było znacznie więcej. Do tego trudno o nowych pracowników po tym co ujrzało światło dzienne. Żeby było ostrzej, zdecydował się do jakiś czas robić obchód po więzieniu w celu sprawdzania czy nadzorcy wywiązują się ze swojej pracy. Jeżeli nie, zacznie obcinanie im pensji. W przeciwieństwie do Dyrektora, rzadko kiedy przymyka oko na stosunki odprawiane po kątach, zwłaszcza w godzinach pracy.
Tak więc jego osoba pojawiła się w przedziale magazynu, by sprawdzić czy tutaj wszystko odbywa się jak należy. Czy więźniowie pracują a nadzorcy pilnują. Każdy kto widział jego osobę na korytarzach, od razu robił przejście. Wszedł do magazynu odnajdując wzrokiem nadzorców, którzy stanęli na baczność, przedstawiając mu raport ustny z tego co obecnie robią i jak zachowują więźniowie. Czy są grzeczni czy sprawiają problemy. Skoro mieli teraz przerwę, przeszedł się mijając każdego obecnego, zatrzymując się przed młodym blondynem.
- Jak się nazywasz? - Rzekł z powagą, chcąc tym samym sprawdzić zachowanie więźnia wobec jego osoby i kultury, jakiej się tutaj nauczył.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 13:02

Zajęty czytaniem, prawie nie zauważył, że ktoś jeszcze pojawił się w magazynie. Akim skończył zdanie i unosząc brew do góry podniósł wzrok znad magazynu, który zaraz zatrzasnął. Czy to nie był czasem zastępca dyrektora, we własnej osobie? Oho. Obchód? Jeszcze nie miał okazji widzieć. Zmrużył oczy przyglądając się chwilę, jak nadzorcy zdają mu raport. Wszyscy byli dziś raczej posłuszni, więc powinien sobie zaraz pójść, czyż nie? Nie. Mężczyzna ruszył natomiast w jego stronę, na co blondyn wyraźnie się spiął. Nie lubił wzbudzać zainteresowania, nie w tym miejscu, a teraz spojrzenia wszystkich zwaliły się na niego jak lawina na biednego alpinistę. Wstał, z odruchu i cofnął nieznacznie nogę w tył. Niczym spłoszony, albo ostrożny obserwator, czekający na jakieś wyjaśnienie, o co chodzi. Swój cynizm powinien wsadzić w kieszeń, ale to było trudne. Uniósł brew w górę, unosząc lekko głowę i obserwując mężczyznę przed sobą. Wsadził ręce do kieszeni, nie mając co z nimi zrobić
- Akim Sołowiow.
Odpowiedział od niechcenia. Miał się kłaniać? Nie bardzo, na baczność też stawać raczej nie będzie. Czuł pewien respekt i pewnie dlatego zachował się posłusznie. Jednak jego spojrzenie nadal miało ten swój igrający z resztą świata błysk. Ten burdel go nie nauczył pokory. Tylko przebiegłości. A przebiegłość mówiła mu, że nie mówi się do tego człowieka więcej, niż potrzeba, bo może być problem. Czekał więc grzecznie, aż zostanie mu wyjaśnione, czego się od niego chce. W magazynie zapadła cisza, a potem rozległy się szepty. No oczywiście, to normalna reakcja...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 16:06

Najprawdopodobniej vice dyrektor zaskoczył obecnych ludzi w magazynie swoją osobą. Zapewne rzadko kiedy jakiś odgórny zaglądał w takie miejsca, ale jeżeli jest to konieczne to niestety trzeba. Robiąc mały spacerek po danym miejscu, spoglądał na każdego tu obecnego więźnia. Jednakże większą uwagę mu zwrócił na Sołowiowa, który to na jego polecenie się przedstawił.
- Sołowiow... - Zmrużył oczy jakby zastanawiał się nad jego nazwiskiem. Obiło mu się ono o uszy i chyba już je skądś kojarzył.
- Gwiazda muzyki i morderca w jednym? - Zapytał jakoby liczył na potwierdzenie, choć słowa jego mogły brzmieć bardziej jak stwierdzenie. Ładny z niego chłopak, z czym mógłby się zgodzić.
Na usłyszane szepty w pomieszczeniu, obejrzał się w stronę więźniów i uciszył ich jednym rozkazującym słowem:
- Cisza! - Gdy zamilkli, powrócił spojrzeniem na młodego.
- Taki młody a siedzi w takim miejscu. O takiej sławie marzyłeś? - Zapytał z ciekawości, lubiąc od czasu do czasu poprowadzić rozmowę z więźniami czy osami. W zależności od rozmowy, decyduje się potem dać tej osobie spokój lub podręczyć bardziej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 16:22

Jakby ledwo chwilę temu nie przyglądał się magazynowi, w którym zamieszczono artykuł o jego 'wschodzie', pan zastępca dyrektora szybko skojarzył jego nazwisko. Łatka 'mordercy' przylgnęła do niego i będzie ją nosił do końca życia, musi się przyzwyczaić, ale to jeszcze było trudne. Skrzywił się nieznacznie i odwrócił wzrok
- Tak.
Mruknął, zmuszając się do wydania z siebie dźwięku. Nie chciał o tym rozmawiać. w tym momencie, w ogóle nie chciał już rozmawiać z tym człowiekiem, znowu był spięty jak struna. Jednak wrócił do niego wzrokiem, bo jeszcze by dostał burę, że nie patrzy. Wzdrygnął się na rozkazujący ton, którym Zolnerowich uciszył innych. Znów zapadła cisza. I za chwilę zadano blondynowi kolejne pytanie. Takie, po którym krew w nim zawrzała. W pierwszym momencie przyglądał się zastępcy osłupiały i tylko jego miodowe oczy zapłonęły żywą nienawiścią. Rozluźnił jednak mięśnie, bo miał świadomość, że całe to rozmawianie ma na celu sprawdzenie, jak się zachowa. Powstrzymując zgrzytnięcie zębów zmusił się do otworzenia ust i dania odpowiedzi.
- Nie, nie o takiej sławie marzyłem...
'... Ale co to obchodzi takiego wrednego chuja jak ty.', dokończył w myślach i usilnie próbował powstrzymać się, żeby nie dało się tej myśli wyczytać w jego dużych oczach. Jak będzie udawał obojętnego, zastępca da mu spokój. To był jakiś plan, tak...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 17:04

O sławnych gwiazdach, przeważnie wspinających się stopniowo na sam szczyt, każdy skojarzy kim ona jest. A tym bardziej, jeżeli na jego biurku lądują akta informujące o przetransportowaniu takiej osoby do więzienia z posterunku gdzie na okres rozpraw była trzymana. Tak i na jego biurku znalazły się akta Sołowiowa. Stąd także kojarzył jego nazwisko. Jednakże jeszcze nie miał okazji ujrzeć jego osoby. Teraz ta okazja się zdarzyła.
Potwierdził słowa vice-dyrektora odnośnie popełnionego czynu morderstwa i byciu wcześniej gwiazdą muzyki. Ale o takiej sławie nie marzył, co było wręcz ciekawe.
- Nie marzyłeś? To czemu tutaj jesteś a nie na zewnątrz na scenie przed tłumem fanów? - Zapytał ponownie uważnie patrząc na młodego. Sprawdzał jak wytrzymałą ma on psychikę i czy żałuje tego co zrobił. A może nie? Sławą zabłysną podwójnie. Nie tyle co zyskał fanów ale i zdążył szybko ich utracić. Co on z tego miał? Nie pomyślał, że zabijanie jest złe i można mieć całe zycie przekichane? Drogę życia każdy sam sobie wybiera. Akim wybrał taką. Ciekawe tylko ile tu wytrzyma.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 17:29

Nie obchodziło go, czy zastępca dyrektora interesował się kiedykolwiek muzyką, czy z jakiego źródła wiedział, kim był Akim. Zapewne jego kartoteka przewinęła się przez jego ręce, więc wiedział też, że był zamieszany w dużą sprawę z narkotykami i uznano jego piosenki za kontrowersyjne i niestosowne dla społeczeństwa. Wszystko jedna wielka bujda, lub wrobienie. A ten człowiek drążył. Wchodząc na tematy, których Akim unikał jak ognia. Dłonie zacisnął, ale dobrze, że miał je w kieszeniach. Poruszył przy tym barkami nieznacznie. Niechęć, emanował nią teraz już nawet wbrew swojej woli
- Jak już i tak wiedziałem, że tu trafię, to nie było mi już niczego szkoda.
Odpowiedział, szczerze. Bo tak właśnie było. Wiedział, że rząd się na niego sadzi i wiedział to jego przyjaciel, który to wykorzystał wrabiając w akcję z narkotykami. I kiedy i tak już ostrze gilotyny leciało na kark jego kariery, Akim zamordował tych, którzy byli za to odpowiedzialni. Jak już chcieli mieć powodu, za co by go wsadzi, to wolał mieć satysfakcję i wiedzieć, że nie jest to za nic. Dla własnej samolubnej dumy. Bo co innego trafić tu za morderstwo, narkotyki, co prawda nie swoje i niechęć, niż za nieswoje i brak winy. Świadomość tego drugiego y go zabiła, a tak. Miał choć odrobinę satysfakcji dla samego siebie. I tym właśnie pałał teraz, poza wrogością do osoby Zolnerowicha. Odwrócił się lekko bokiem, wyraźnie lekceważąco. Co si zmieniło? Nerwy mu puściły i jego zepsuta, gwiazdkowa duma, która nie opuściła jeszcze blondyna wyszła nieco na wierzch, wyściubiając nos spod obojętności...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 17:59

Coś tam w tych aktach było, że chłopak przeszkadzał rządowi i trafił do tego miejsca w prawdzie za co innego. Gdyby zamknęli go za kontrowersyjne teksty, kto wie czy wśród muzyków nie wybuchł "chaos" i atak na rząd za zamykanie im ust? Równie dobrze mogą sobie to olać, ale Akim stał się celem którego usunięto ze sceny muzycznej zamykając na całe życie w klatce. To miejsce to teraz jego nowy dom.
Po jego odpowiedzi stwierdzić mógł, że być jest taki sam jak część tu przebywających więźniów. Jednakże dostrzec było można ta niechęć udzielania odpowiedzi na takie sprawy. Nie chciał po prostu o tym rozmawiać. Zatem zdecydował się zakończyć z nim rozmowę i przeszedł do czegoś innego. A mianowicie, rzekł:
- Zdejmuj spodnie. - Posłucha? Czy się sprzeciwi? Na to pytanie pozostali uważniej skupili się na owej dwójce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 18:22

Jego adwokat sugerował, że użyłby argumentu, że chciano mu zamknąć usta. A teraz? Teraz nie pozostawało mu nic innego jak nazywać go idiotą, za każdym razem, gdy się widzieli. A dla Akima to wszystko było nieważne. Stracił to co najbardziej w życiu kochał. Fanów i swoją pozycję na którą tyle się napracował. Tak bardzo znienawidził siat zewnętrzny za to, że już wolał siedzieć tutaj. Choć czasem i to miejsce go przerażało. Było chore. On chory nie był, a nie chciał się stać. Umiejętność przetrwania w Delfinie, to była naprawdę trudna do opanowania umiejętność, zwłaszcza kiedy nie chciało się dawać dupy na lewo i prawo. A w tym miejscu, to był największy problem. Jednak jakoś udawało mu się z tego wykręcać. Uśmiech szczęścia może? Trochę za późno, ale zawsze... Więc w trakcie rozmowy z Zolnerowichem spodziewał się wszystkiego. Docinków, nawet poniżenia słowem. Przeżyłby, w końcu go to nie ruszało, może trochę. Ale komendy, którą otrzymał się nie spodziewał. Otworzył szerzej oczy zaskoczony i poczuł jak zalewa go nieprzyjemne zimno, dusząc w gardle. Strach przed konsekwencjami. Wykonanie polecenia byłoby nieprzyjemne, jednak nie chciał. Zrobił krok w tył, prawie wpadając na pudło, na którym wcześniej siedział i zwiesił wzrok na butach mężczyzny przed sobą nie chcąc mu patrzeć w twarz, bo zobaczy w jego własnej za wiele.
- Nie zrobię tego.
Odpowiedział chłodno i cicho. Dopiero teraz podnosząc na niego spojrzenie, w którym kryła się złość, nienawiść i strach, głęboki, związany z poszukiwaniem ucieczki...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 21:11

Miał Akim prawo się wypowiedzieć i walczyć o swoją niewinność. Choć skoro miał dość zewnętrznego świata decydując się być winnym, bowiem po części nim był, to powinien przyzwyczaić się do przebywania w tym więzieniu. To w końcu jego nowy dom. Niestety z zasadami. Musi się słuchać nadzorców i przełożonych więzienia. Innej drogi nie ma. Tu samowolna jest zabroniona.
Odmówił wykonania polecenia. Każdy z więźniów na siebie spoglądał w milczeniu, domyślając co może zaraz wydarzyć. Nadzorcy zachowywali powagę a jeden z nich zbliżył się do vice dyrektora stanąwszy w pobliżu w razie czego. Akim zaczynał sobie grabić.
- Odmawiasz wykonania polecenia? - Rzekł z chłodem w oczach, patrząc jak ten się cofnął, jakby chciał teraz szukać ucieczki. Alle spojrzał mu w twarz ukazując zbyt wiele emocji. Zolnerowich nie zamierzał się powtarzać. Skinął głową nadzorcy, że ma robić swoje. Ten z kolei podszedł i złapał więźnia za włosy ciągnąc do tyłu by sprawić mu ból i odchylić głowę, drugą ręką zaczął mu rozpinać spodnie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 21:52

Popełnił błąd i wiedział o tym. Ale nie miał zamiaru być posłusznym, nie w takiej kwestii. Wiedział, że powinien słuchać, ale złamał tę istotną zasadę, za co przyjdzie mu teraz płacić. Zrobił się szum, gdy złapano go za włosy i pociągnięto. Nie krzyknął, zmrużył oczy i syknął. Kiedy natomiast nadzorca zabrał się do jego rozporka. Złapał go za nadgarstek i kopnął go w kolano. Grabił sobie. Miał to gdzieś, trudno. Będzie potem zbierał baty, ale nie ugnie karku, nie tak szybko i mimo, że się bał. Miał jeszcze tę szczyptę dumy i ona go zapewne wpędzi w wielkie kłopoty. Spojrzał wyzywająco na vice-dyrektora. Strach sprawił, że zaczął zachowywać się jak zapędzone w ślepy zaułek zwierzątko. Zaczynał drapać i gryźć.
- Nie.
Syknął chłodnym tonem. Nie błagał. Na pewno nie będzie prosił, by go zostawiono. Był dziwny, ktoś taki jak on powinien być potulny jak baranek. A on jak na złość się nie chciał podporządkować. A co spotykało tych, którzy podporządkować się nie chcieli? Zapewne spotykała ich kara. O tym Akim jednak myśleć jeszcze nie chciał. Potem. A i tak płakać nad rozlanym mlekiem nie będzie...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 22:41

Można było się tego spodziewać, że więzień zacznie bronić przed działaniem mundurowego, który siłą próbował zdjąć mu spodnie. Widocznie i delikatnie się nie można z tym człowiekiem obchodzić.
Nadzorca nie pozostał dłużny. Skoro nie udało się tak, wyjął pałkę i uderzył młodego z całej siły w ramię a później pod kolanem zmuszając go do uklęknięcia. Zaraz po tym pałkę przyłożył mu do szyi stając za nim i zacisnął mocno do siebie, co by utrudnić mu oddychanie. W tym momencie dyrektor się zbliżył i siłą rozpiął oraz zsunął mu spodnie nie patrząc na to jak bardzo się ten wiercił. A kara oczywiście go spotka i to bardzo poniżająca. Źle dla niego że nie wykonał od razu polecenia Zolnerowicha. Bo być może odbyło by się bez jakiejkolwiek kary. Co więcej, będzie miała ona miejsce wśród obecnych tu więźniów, pilnowanych przez pozostałą trójkę nadzorców.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 18 Mar 2013 - 23:16

Jak można się było spodziewać, oberwał pałką. Zamknął oczy, bo zabolało, aż mu się jęknięcie wyrwało. Nie szczędzono mu, oberwał po ramieniu, aż poczuł łzy pod powiekami, a potem nogi mu się zarwały jak oberwał pod kolana. Spróbował znów wstać, z impetem, ale go przyduszono tą pałką. Złapał za nią, próbując dać sobie trochę więcej dostępu do powietrza i rozchylił usta łapiąc je. Otworzył oczy, akurat po to, by zobaczyć jak vice się zbliża by ściągnąć mu za chwilę spodnie. Miał ochotę go kopnąć, ale kiedy się szarpnął z zamiarem, poczuł, że podduszają go mocniej, więc sobie odpuścił zachłystując się powietrzem. Nie chciał. Miał skończyć tak beznadziejnie, tylko dlatego, że nie chciał wykonać jednego polecenia, durnego swoją drogą? Co ten okrutny człowiek zamierzał z nim zrobić?! Zatrząsł się. Pierwszy raz odkąd zetknął się z Zolnerowichem. Znów zamknął oczy, by nie musieć patrzeć na jego twarz. Czuł wstręt i strach i złość. Palił się od tych uczuć i jeszcze od wstydu...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Wto 19 Mar 2013 - 13:55

Nie pozwolono chłopakowi na wykonanie swoich dowolnych ruchów samoobrony. Jak tylko próbował kopnąć vice-dyrektora, nadzorca mocniej zacisnął pałkę na jego szyi, trzymając ją po obu stronach. Mogłoby się tez wydawać, jakby chciał wyrwać mu głowę.
Po zsunięciu mu spodni, nadzorca puścił młodego Sołowiowa na polecenie Zolnierowicha.
- Tak ciężko było mnie posłuchać? - Zapytał prychnąwszy z zachowania więźnia. Mógł nawet z kulturą odmówić a być może mężczyzna inaczej na niego spojrzy. Gwiazda muzyki. Też coś.
- Skuj go. - Polecił nadzorcy, który wyjął kajdanki i zakuł na rekach młodego z przodu. W tym momencie Yasha rozejrzał się po obecnych i podszedł do więźnia trzymającego miotłę. Gdy się do niego zbliżał, ten stanął jak wryty obawiając się iż teraz jego kolej. Jak się okazało, vice dyrektor zabrał od niego miotłę i nic więcej nie zrobił. Wrócił do Akima i złapał za ramię pchając go na środek sali tak, by wszyscy go widzieli. Nadzorca ruszył za nimi w razie konieczności ingerowania.
- Uklęknij i pochyl się. - Rzekł Zolnierowich stojąc za Akimem i czekając na wykonanie polecenia. Czy teraz go posłucha?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro 20 Mar 2013 - 10:00

Kiedy go puszczono złapał jedną ręką za szyję. Mógł oddychać, więc sobie nie odpuszczał. Pochylił się nawet. A potem znów wyprostował. Nie powinien za długo spuszczać wzroku z Zolnerowicha. Zacisnął dłonie w pięści, gdy zakuwano mu je kajdankami, dzięki czemu, gdy już był skuty i znów rozluźnił zaciski, metal nie wżynał mu się w ciało, a dość swobodnie na nim wisiał. Vice-dyrektor wypchnął go na środek, a blondyn wolał się nie zastanawiać, po co mu była ta szczotka. Będzie go nią okładał, czy jak? Dostał kolejne polecenie i tym razem musiał się chwilę zastanowić. Jeśli znów nie posłucha, to zostanie zmuszony siłą. Zmrużył oczy i odwrócił pełne wstrętu spojrzenie od mężczyzny. Uklęknął i się pochylił. Zwiesił głowę. Włosy zasłoniły mu oczy. Wygodnie, nie musiał na nic patrzeć. Nawet nie chciał. Znów rozległy się szepty. W końcu taki mały pokaz to zawsze było coś ciekawego, czyż nie? Jednak nikt nie odważył się stanąć za nim, albo przeciwko. Wszyscy woleli nie podpadać, kuląc ogony pod sobą i uszy kładąc po sobie. Jakie to sprytne. Akim podsumował sobie to wszytko w myślach i uśmiechnął się pod nosem, żałośnie. Chujowa sprawa, no naprawdę..
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro 20 Mar 2013 - 22:07

Tym razem się chłopak posłuchał i grzecznie wykonał polecenie. Kącik ust Zolnierowicha się uniósł ku górze z zadowolenia na takie posłuszeństwo. Pochylił się do młodego pchnąwszy jego plecy bardziej by jego tyłek aż wystawał. Oczywiście gacie także mu zsunięto. Koniec trzonka miotły wsadził mu w odbyt. Nie zamierzał go nim okładać, ale poniżyć w taki sposób. A to mogło być zdecydowanie boleśniejsze niżeli chłosta drewnianym kijem. To wszystko zależy od tego jak chłopak to zniósł. Na pewno się nie wyprostuje, ponieważ kił był długi i zmuszał go do przebywania w pozycji pochyłej.
- Zakładam że nie jest wygodnie? - Zakpił sobie a pozostali spoglądali na Sołowiowa. Vice dyrektor kucnął przy nim by spojrzeć na jego wyraz twarzy.
- Będziesz już grzeczny i słuchał się jak należy? - Zapytał go ciekaw odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pią 22 Mar 2013 - 1:42

Tak jak się niestety spodziewał. Skąd takie przeczucie? Jedna, ulotna myśl, że skończy z tym kijem tam, gdzie by nie chciał najmocniej... No i co? Dokładnie. Wepchnięto w niego koniec kija. Blondyn aż się zachłysnął powietrzem, starając nie spinać, bo to by było jeszcze koszmarniejsze. Drżał z bólu i powstrzymywania przed wydawaniem dźwięków. Za moment bał się nawet poruszyć, bo bolało jak jasna cholera. I nie chciał podnieść głowy w górę. Miał to gdzieś, co wszyscy sobie teraz myślą. Bycie widowiskiem, to nie było dla niego obce uczucie. Wkurzał go jedynie mężczyzna, który go tak teraz urządził. Na kpiące pytanie nie odpowiedział. Jeszcze badał jak się czuje. Miał szeroko otwarte oczy, przeszklone od zatrzymanych łez bólu... Rozchylone usta, bo próbował się uspokoić miarowym oddechem. Zły, zdruzgotany... Dosrzegł twarz vice-dyrektora, który kucnął by na niego spojrzeć. Akim zawiesił na nim ten swój buntowniczy wzrok i zaczął mówić
- Będę.
Odpowiedział, co innego jednak chodziło mu po głowie. Coś bardziej w stylu 'będę grzeczny, jak będziesz patrzył, bo robię co chcę'. Nie wypowiedział tego jednak na głos i za chwile odwrócił głowę w inną stronę, żeby już na niego znów nie patrzeć. No jakoś nie mógł znieść patrzenia na tę chłodną, wymagającą mordkę. Czekał, aż ten cyrk się skończy i drżał...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pią 22 Mar 2013 - 10:56

Godne podziwu, że chłopak tłumił w sobie wszelkie łzy i wydawanie dźwięków. Zolnierowich musiał się co do niego trochę pomylić. Taki młody wyglądający poniekąd niewinnie Akim, okazuje się posiadać w sobie dużo odwagi. Odpowiedział jednak że będzie grzeczny. I to vice dyrektorowi zupełnie wystarczyło. Jego typ spojrzenia nie obchodził. Myśleć sobie może co tylko chce. A i tak tutaj nie ma łatwo. Wielu odważniaków często kończyło źle. Więzienie zmienia człowieka.
- Grzeczny chłopiec. - Pochwalił go targając po czuprynie niczym psa domowego. Rozejrzał się i wybrał sobie jednego z więźniów.
- Ty. - Wskazał głową. - Podejdź.
Średniego wzrostu lękliwy mężczyzna zbliżył się drżąc lekko, nie wiedząc czego ma się obawiać. Jednak z budowy wydawać by się mogło, że był kiedyś sportowcem. Miał wyćwiczone ciało i mięśnie.
- W ramach upamiętnienia koledze tego dnia. Poruszaj kijem aż dojdzie. A potem Ty w niego wejdziesz.
Polecenie nie wydawało się być złe, dzięki czemu więzień w duchu odetchnął. Nie chciał co prawda krzywdzić młodego no ale podpaść dyrkowi także nie chciał. Stanął więc przy tyłku Akima, dotknął jedną ręka jego pleców przy kości ogonowej a drugą wprawił w ruch trzonek miotły. Yasha podniósł się prostując i jedynie obserwował. Zerknął także na zegarek by nie zabierać im zbyt wiele czasu. Przerwę i tak mają już za długą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Magazyn   Pią 22 Mar 2013 - 14:02

Odtrąciłby tę rękę, gdyby nie bał się poruszyć. Pochylił się niżej, uciekając przed nią, ale i tak mu włosy potargano. Potem uniósł spojrzenie w górę, gdy Zolnerowich zawołał jednego z więźniów. Jeszcze nie koniec przedstawienia, prawda? Kiedy usłyszał co też zaplanował vice-dyrektor dla niego, pobladł. Spojrzał na więźnia, a ten posłał mu w międzyczasie przepraszające spojrzenie. To jakiś żart chyba. Włożenie tego kija ledwo zniósł, ale teraz? Chyba nie da rady... Zmarszczył brwi z niepokoju i gdy poczuł dłoń więźnia na sobie, drgnął spłoszony. Jednak to było nic w porównaniu z uczuciem, które zaraz go opętało. Poruszenie kijem od szczotki sprawiło mu niewyobrażalny ból, a zarazem po części przyjemność. Ręce się pod nim załamały gdy opadł do przodu chcąc skulić się z bólu. Nie mógł jednak, jedynie oparł czoło o dłonie na posadzce i wył, za każdym razem, gdy ruch wewnątrz sprawiał mu nieprzyjemny ból. Zaciskał powieki dysząc i jęcząc. Próbował zwrócić myśli na inny tor, ale nie mógł. Nic nie mogło go rozproszyć, by nie myślał o tym tępym bólu. Spocił się biedny i cały drżał, gdy w końcu doszedł wykończony, już nawet nie miał siły krzyczeć. Tak, świetne widowisko, którego to jeszcze nie był koniec. Trząsł się ze stresu i zmęczenia, nie podnosił głowy, klęczał wypięty i tylko przeklinał w myślach...
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Pon 25 Mar 2013 - 9:50

Zebrani mieli co podziwiać a nadzorcy aż się szczerzyli na takie potraktowanie więźnia. Kto wie czy by tak nie skończył, gdyby wcześniej się vice dyrektora posłuchał? Być może każąc mu zdjąć spodnie pozwoliłby mu je założyć z powrotem i poszedł sobie. Dając wszystkim spokój swoją osobą. A tak, chłopak teraz musi znosić torturę przez zwykły trzonek miotły. To przynajmniej powinno go nauczyć posłuszeństwa i być grzecznym jak baranek. Może zyska i tutaj sławę w postaci gwiazdy magazynu z miotłą w tyłku? Zapewne jakieś określenia mu wymyślą ci odważniejsi.
Yasha stał z boku krzyżując ręce i obserwował poczynania tego drugiego. Poruszał nie za wolno ani nie za mocno. Było to widać a nawet słychać z uch Sołowiowa. Tym lepiej, bo właśnie oto chodziło. Gdyby i ten więzień zawiódł, to kto wie czy nie skończyłby na drugim końcu miotły, zdejmując z niej szczotkę?
Jeżeli zaś udało się doprowadzić Akima do końca, miotła została wyjęta. Zolnierowich podszedł i przyjrzał się zaczerwienionego odbytu, z którego małe strużki krwi zapewne spłynęły. Teraz kolej na więźnia który rozpiął spodnie i wszedł w młodego, lecz zachowując ostrożność, co by nie zadać mu większego bólu. Yasha to widząc, pchnął więźnia do przodu, że ten lecąc na Akima, wszedł od razu podpierając się rękoma o jego biodra. Syknął z odczucia przyjemności i bólu jakie zaczęło mu towarzyszyć. Nie mając wyboru, zaczął się poruszać.

Po całej akcji wszyscy na polecenie vice-dyrektora wrócili do swoich zajęć. Przerwa się skończyła tak samo jak męczenie Akima. Chłopaka pozostawiono rozkutego i nakazano mu się zaraz ogarnąć. Yasha za to opuścił miejsce.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Sasza

avatar

Liczba postów : 35
Join date : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro 27 Lis 2013 - 23:17

/Siłownia

Morozow pierdolnął się na jakąś skrzynię z metalu i oparł głowę ciężko na kolanie. Miał niezbyt udany początek dnia, następnie jego środek, by teraz zniknąć na zbyt długo z oczu strażników. Miał totalnie gdzieś wszystko i wszystkich. Dlatego też zapalił papierosa i nerwowo okręcając go palcami gapił się jak popiół spada na podłogę.
Dlaczego do cholery wszyscy się go czepiali? Mało było w jego kartotece? Tak, tak, chyba była pora na to by ją poddać kolejnemu tunningowi. Jeden strażnik w tą czy inną stronę nie zrobi mu większej różnicy w sumie. Albo jakiś więzień powieszony za kabel od telefonu na kracie w stołówce. Dlaczego nie. Strażnika najpierw by przejebał. We wszystkie możliwe strony, a co. A potem udusiłby go jego jelitami. Albo swoimi. Och, tak bardzo poetycko.
Splunął w kąt, trzęsąc się ze złości.
Jebany szmaciarz, klawisz bez mózgu nadepnął mu dziś na odcisk. Co jak co, komentarze na temat blizn, komentarze na temat morderstw i kilku incydentów - znosił, miał wyjebane po całości. Ale wystarczyło rzucić niewybredny żarcik, że mamusia go nie kochała, a tatuś mocno, do krwi. Strażnik w trzy ułamki sekundy wylądował na ziemi, przyszpilony nożem kuchennym do podłogi z linoleum. Morozow przydepnął mu drugą dłoń, a nogi szybko unieruchomił workiem z kaszą. I dokończył robotę w kuchni. Papierosa zgasił wściekle, zupełnie nie kontrolując swoich ruchów, na desce do krojenia, tuż obok mięsa. I wyszedł. Pozostał nieuchwytny dla strażników, kamera w kuchni nie działała - dlatego był z nim strażnik. A to było rano.
Popołudniu jakiś więzień dopieprzył się do niego skacząc za wysoko, jak na swoje chujowe możliwości. I nie wiedzieć skąd, nawiązał do powodu, z którego Sasza dowalił strażnikowi. Skąd wiedział - to nie obchodziło skazańca. Złapał go za włosy i przeciągnął przez spacerniak, obróconego tyłem do kierunku jazdy. Finalnie umieścił jego głowę w rozmieszanym świeżo betonie z plastikowej beczki i spieprzył sprzed nosa strażnikom. Chuj wie gdzie.
No, to chyba był chujem, bo wiedział gdzie. Siedział w magazynach od ponad godziny. Najpierw spokojnie, potem pochodził cicho i wyszukał najlepsze, najmniej oczywiste miejsce. I faktycznie zdało egzamin. Kilku strażników przechodziło niedaleko, ale Morozow schował się za półką, wykorzystując nieznaną wnękę, z której wypierdolił wstawkę ścienną, zasłaniającą niedziałający kaloryfer. Wstawił sobie metalową skrzynię i siedział. Wkurwiony na cały świat i rozdrażniony wszystkim dookoła.
Więc... Strażnik byłby ciekawszy do rozładowania złych emocji. Opcja numer 1 spoko, ale Osa rozważał też opcje bardziej dramatyczne i bardziej fantastyczne. Na przykład, mógłby go poćwiartować i porozrzucać szczątki po całym magazynie i w pudłach. Miłego szukania, panowie administracyjni. Tak kryminalnie. A może bardziej w stylu muzeum figur woskowych? Wypatroszyłby jakiegoś skurwysyna i wypchałby go szmatami z magazynu. Albo bardziej groteskowo...
I tak rozważał...

_________________
Powrót do góry Go down
Koshka
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 17/05/2013

PisanieTemat: Re: Magazyn   Sro 27 Lis 2013 - 23:38

Cóż. Ten dzień, chłodniejszy niż te, które miejsce miały ostatnio, zapowiadał się dobrze. Już nie musiał nosić durnego usztywnienia, bo ktoś ostatnio połamał mu żebra. Zadowolony z tego faktu wybrał się do pracy, na popołudniowo-wieczorną zmianę. No cóż, z jednej strony cieszył się, a z drugiej obawiał jednego szczegółu... No i stracił pasek ostatnim razem. No nieważne. I tak, jak miał w miarę pogodny humor rano i gdy szedł do pracy, na miejscu dowiedział się, że Morozow rozrabia od samego rana. Mina mu zrzedła. Bowiem 3/4 nadzorców, w tym i on, miało za zadanie znaleźć zgubioną owieczkę. Owieczkę... Chyba krwiożerczego wilka w owczej skórze. Ciarki go przechodziły za każdym razem, gdy o nim myślał, co więcej potępiał się, bo za każdym razem nie były to dreszcze strachu. No ale nie o tym będzie teraz myślał. Z ego co mu polecono, wszyscy kręcili się po Delfinie jak gówno w przerębli, czekali aż osa wylezie ze swojej kryjówki, zgłodnieje, albo zrobi jakiś błąd. Co oni, nie czytali jego akt? Jaki błąd? Tępe urzędasy. Szedł korytarzem i nerwowo obracał papieros w ustach językiem. Wszedł do magazynu, zapalając światła. Rozejrzał się po sali. No cóż, magazyn, jak magazyn. Zagracony, ale w uporządkowany sposób. Już miał wyjść, po tym jak się rozejrzał, gdy to jego uwagę przykuła przesłonka, która zwykle zasłaniała kaloryfer. Kasjan zmarszczył lekko brwi. Zerknął w kierunku, gdzie powinna się znajdować. Chwilę później zlokalizował i zdemontowany kaloryfer. Rozważył wszystkie prawdopodobieństwa. Zmieściłby się tam? Tak. Był na tyle sprytny? No był...
- Kurwa...
Mruknął orientując się, że chyba znalazł zgubę. Zerknął w stronę drzwi. Był tu sam. Radio w dłoń...
Bzz.zz.......
Nie działa? A, no tak.... przecież to przeklęty magazyn. Cmoknął i schował je znowu. Wyciągnął broń i odbezpieczył, mierząc teraz w prawdopodobną kryjówkę Saszy.
- Wyłaź Morozow.
Powiedział spokojnie i chłodno, chociaż wewnątrz wszystko mu się gotowało, tłukło i przewracało...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Magazyn   

Powrót do góry Go down
 
Magazyn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magazyn właściwy
» Opuszczony Magazyn
» [P1] Magazyn
» Magazyn Deadpoola
» Magazyn broni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: WIĘZIENIE :: Parter-
Skocz do: