<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Aleksiej Molière

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aleksiej

avatar

Liczba postów : 1
Join date : 25/12/2013

PisanieTemat: Aleksiej Molière   Czw 26 Gru 2013 - 17:16

Imię i Nazwisko: Aleksiej Molière

Ksywa: - - -

Wiek: 26 wiosen, ur. 31.01.1987

Charakter:
Poważny i odpowiedzialny? Zgorzkniały tatuś? Pozory mogą mylić. Już sam wygląd wskazuje na zupełnie co innego. Po pierwsze, mężczyzna nie zachowuje się na tyle, ile naprawdę ma. Nie zachowuje się jak rozpieszczone dziecko, ale przy wszystkich czuje się dość swobodnie; Arogancki i porywczy, najpierw mówi, potem myśli. Niczego nie bierze na poważnie, bo po co? Po co ma się czymś przejmować? Humor? Oczywiście, że ma! Czarnego humoru nigdy zbyt wiele. Dla niego o wiele śmieszniejsze są rzeczy przykre i nie na miejscu, jeśli sam tego nie dotyczy.
Uważa, że jest osobą w pełni samodzielną i zdołającą zrobić wszystko samodzielnie, kiedy nawet nie potrafi sobie ugotować czy poskładać ubrania. Macha jednak na to ręką, usprawiedliwiając się, że to nie mężczyźni od tego są, tylko kobiety. Nawet jeśli jest skazany sam na swoje umiejętności.
Przy niektórych osobach jego charakter zmienia się diametralnie. Dajmy na przykład jego szefów lub ludzi, z którymi pracuje (pracował) - w takich momentach jest poważny, z własnym zdaniem i bez skrupułów. Można rzec, że w pracy jest zimnym sukinsynem, który nie zwraca uwagi na uczucia innych. Wtedy myśli tylko i wyłącznie o własnym interesie, który to właśnie on pozwala mu utrzymać całą tę cholerną rodzinę. Jednoosobową. Zawsze coś.
W przypadku nieznanych mu osób jest zbyt porywczy i niechętnie wysłuchuje od nich jakichkolwiek przezwisk w jego stronę. Nie jest zbyt cierpliwy, jeśli chodzi o chamskie zachowanie pozostałych. Żyłka mu pęka, jeśli są skierowane do niego bądź kogoś, kto należy do grona jego... rodziny (JEDNOOSOBOWEJ). Łatwo go sprowokować, przez co również łatwo i szybko przechodzi do rękoczynów.
Jeśli spoważnieje jak kamień, to wiedz, że dzieje się coś naprawdę strasznego. Wtedy zazwyczaj ucieka z podkulonym ogonem, nie oglądając się za siebie i zostawiając innych na pastwę losu. Oczywiście będzie miał pretensje, jeśli ktoś go zostawi samego w takiej sytuacji. Może czasami pomoże, ale jeśli już to robi, to tylko osobom, do których naprawdę się przywiązał, a tych można policzyć na jednej ręce. Nawet nie trzeba jej mieć, ponieważ Aleksiej nie przyjaźni się z nikim. Uważa, że jest wolnym wilkiem, który nikogo i niczego nie potrzebuje, a tak naprawdę po nocach ryczy w poduszkę.
Czasem jest aż nazbyt agresywny. Gdy mu coś nie wyjdzie któryś raz pod rząd, klnie pod nosem i zrzuca winę na inne osoby. Nie jest przyzwyczajony od tego, że jest w czymś beznadziejny, więc denerwuje się na myśl zrobienia czegoś nie tak. Jego wada ukazuje się również przy zniecierpliwieniu. Gotuje się w nim, kiedy zbyt długo musi czekać na cokolwiek. W momencie, gdy już nie wytrzyma, robi się bezczelny w stosunku do innych bądź też bezinteresowny na ich problemy. Od razu pokazuje czynami bądź słowami, że nie ma ochoty na przebywanie z kimś, za kim nie przepada lub z kimś, kto go zwyczajnie denerwuje i doprowadza do szału samą obecnością.
Pomimo tego, że wydaje się taki, jaki się wydaje, jest bardzo ciekawski, choć nie zawsze można tego po nim zauważyć. Czasem jest aż nazbyt wścibski, jeżeli chodzi o sprawy innych. Uwielbia wiedzieć wszystko o wszystkich i o wszystkim, aby później nie być zaskoczonym na jakiś temat. Zdarza mu się wyłudzać od kogoś dane informacje siłą bądź po prostu szantażując ich czy zrobić to w taki sposób, że nawet nie zauważą, kiedy powiedzą mu coś, czego nie chcieli powiedzieć. To mu przynajmniej daje w jakiś sposób satysfakcję i zaspokojenie ciekawości.
Ma zdrowy rozsądek, wie, komu należy zaufać, a komu nie, choć słynie z nieufności do innych. Nie oczekuje w tym samym zaufania od innych osób. Zdarzały się przypadki, że miał do kogoś pełne zaufanie, myśląc, że może oddać tamtej osobie własne życie, ale trwało to niedługo. Dopóki nie zerwali ze sobą kontaktu. Teraz tylko śmieje się z osób zbyt naiwnych i tłumaczy im, że to tylko ich wina, że dali się w czymś oszukać i nie mają prawa obarczać tym innych. Często idzie mu kłamać, aby z czegoś się wywinąć lub oszczędzić rozmowy na jakiś krępujący temat. Niestety, nie gryzie go potem sumienie. W tych czasach kłamstwo zrobiło się dla niego czymś naturalnym, normalnym i często spotykanym, więc dziwi się, kiedy spotka osoby niedowierzające w kłamstwa bliskich osób. Bo skoro on kłamie, to i nie tylko on. Także i dlatego nie ma ufności do dużej liczby ludzi.

Od razu przepraszam za chaotyczność tekstu. Jest kopiowany z innych kart, które są oczywiście mojego autorstwa.

Wygląd:
Całe metr osiemdziesiąt jeden czystej nielogicznej istoty.
Poza dość wysokim wzrostem Aleksieja, jego uroda jest dość dziwna, może nawet niecodzienna. Oczywiście nie na tyle nienaturalna, żeby brać go zaraz za jakiegoś... dziwoląga? Ale co teraz w tym czasie i w tym miejscu nie jest dziwne? Biorąc to pod uwagę, można rzec, że mężczyzna ma normalny wygląd, nawet normalniejszy od niektórych. Ale wśród najnormalniejszych ludzi, wyróżnia się niektórymi aspektami. Może to być dziwnie blada cera, choć nie na tyle, by nazwać go albinosem. Sama ona wygląda, jakby była przypudrowana na biało, co jest całkowitą nieprawdą. W żaden sposób nie dbał o swój wygląd, taką ma już urodę. Cera nie jest skalana żadnymi niechcianymi nieskazitelnościami, takimi jak pieprzyki czy piegi.. jednakże znajdą się jakieś niewielkie blizny. Za to raz na jakiś czas na jego skórze pojawią się siniaki z powodu niedoboru żelaza. Lub - co jest bardziej prawdopodobne - z powodu uderzania się o różne kąty mebli, wpadanie na coś bądź kogoś, a czasami nawet przez bliskie spotkanie z czyjąś pięścią. Do tego idą blond włosy, ułożone całkowicie w niewytłumaczalny sposób. Grzywka, zaczesana na jego lewą stronę, trzyma się dość dobrze, a za nią równie blond włosy, jednakże ułożone ku górze. A tak właściwie we wszystkie strony jakie się da. Jakby żyły własnym życiem. Przynajmniej nie są zbyt długie, ponieważ gdyby takie były, możliwe jest, że wyglądałoby to po prostu komicznie. Jeżeli teraz tak nie wygląda; Trzecia rzecz - oczy. Niebieskie. Oczy nie są duże, ale nie są na tyle małe, aby nie można było od razu zauważyć ich koloru. Wygląda jak normalny człowiek, nie licząc kilku szczegółów. Nie, nie wygląda jak jakiś model z kiepskiego magazynu dla przestarzałych kobiet. Nie jest nie wiadomo jak przystojny, ale nie jest też brzydki. Wygląda na więcej niż powinien, ale właśnie może to dodaje mu to coś, dzięki czemu może się czymś wyróżnić. Sama jego postawa nie jest zbyt wątła. Jest dość wysportowany, oczywiście dzięki ciężkiej pracy... A tak naprawdę przez uciekanie przed innymi, którym był winien pieniądze. Bo jak taki leń mógłby tak wyglądać. Tak jak było wspomniane, styl życia robi swoje. Jeżeli chodzi o sam jego sposób ubierania... jest dość zróżnicowany i na pewno wyróżniający się od tych normalnych i niewyróżniających się niczym ciuchów. Choć jest tak zazwyczaj czasami. Chłopak lubi zwracać na siebie uwagę innych, dlatego robi wszystko, aby ktoś go zauważył. Głupim pomysłem byłoby opisać tu jego każdy ubiór, ponieważ zajęłoby to zbyt dużo czasu. Można jednak wymienić rzeczy, których nie ma w zwyczaju zdejmować. Jedną z nich niebieski szalik, który nosi nie zważając na pogodę. No, chyba że jest naprawdę upalnie, wtedy rzuci go w kąt i pójdzie się ochłodzić.


Typ: 50/50

Grupa: Więźniowie

Stanowisko: - - -

Dodatkowe info:
> Zna francuski, niemiecki oraz rosyjski, chociaż będąc w Rosji lubi udawać, że ów języka nie zna.
> Całkiem dobrze posługuje się bronią białą, ale sam uważa, że to mu do niczego niepotrzebne. Tym bardziej w tym miejscu.
> Jest oburęczny.
> Już nie raz kazano mu nosić okulary, ale ten, prawie jak dziecko, sprzeciwiał się optykowi, mówiąc, że "moje oczy są zdrowe jak ryba!". Mimo tego, kiedy zaczął wpadać na różne rzeczy leżące na podłodze i potykać się o większość rzeczy, niechętnie, ale zgodził się z resztą i zainwestował w okulary, których jednak nie zakłada.

Krótka biografia:
Nawet jego matka - Rosjanka - mogłaby przyznać, że Aleksiej nie był planowanym dzieckiem, ponieważ spłodzony został jeszcze w czasie, kiedy ta nie wzięła z nikim ślubu. Niestety - lub na szczęście - po tym, kiedy przyjście na świat dziecka było już pewne, kobieta wyszła za mąż za pewnego Belga, który jednak nie był jego ojcem. Tak czy inaczej, przyszli rodzice wzięli ślub zanim jeszcze Aleksiej zdążył wyjść na świat. Stało się to trzydziestego pierwszego stycznia, kilka dni po dacie urodzin jego matki. Jak zostało już wspomniane - Aleksiej nie był planowanym dzieckiem. A co z a tym idzie, nie był zbyt proszonym gościem w ich życiu. Już po kilku miesiącach został oddany sierocińca z powodu tak zwanej "depresji poporodowej", co było jasną bzdurą. Kobieta po prostu nie chciała sobie marnować życia na opiekowanie się jakimś dzieckiem. Dorastał w tamtym miejscu ponad jedenaście lat, po czym znowu zobaczył na własne oczy swoją matkę. Oczywiście - nie pamiętał jej, nigdy wcześniej nie widział, więc trzeba było mu powiedzieć, że ta kobieta to jego prawdziwa matka, która zostawiła go w obrzydliwym sierocińca, gdzie nie było ani krzty ciepła z własnej zachcianki i z braku odpowiedzialności za swoje czyny. Jednakże ku zdziwieniu chłopaka - został przez nią zabrany. Nie, nie dlatego, że nagle obudziły się w niej instynkty macierzyńskie, nic z tych rzeczy. Jej rodzina była zgorzkniałymi katolikami, więc kiedy tylko wróciła do domu, rodzice zaczęli jej wypominać jej nieodpowiedzialność, to, że splamiła ich rodzinę oraz inne bzdety. Anya - bo tak miała na imię jego matka - miała już tego wszystkiego dość. Nie wytrzymała. Nie odzywając się do Aleksieja słowem, tylko oschle mu odpowiadając, wróciła wraz z nim do Rosji, gdzie zostawiła go w domu jego dziadków, krzycząc jeszcze na pożegnanie, że skoro tak bardzo chcą tego bachora, to niech go sobie wezmą. Po tym był wychowywany twardą ręką. I tym razem nie dlatego, że nowi "rodzice" byli dla niego źli. To on był taki w stosunku do nich. Możliwe, że chciał się po prostu na nich wyżyć. Codziennie kłótnie, a czasem nawet rękoczyny były na porządku dziennym. Kłótnia mogła wyniknąć z najmniejszej pierdoły - tak małej, że ludzie z zewnątrz mogliby się złapać za głowę, słysząc przyczynę konfliktu. Przez zaistniałe sytuacje żył w przekonaniu, że ci mają go już dość i żałują swojej lekkomyślnej decyzji. A przynajmniej miał taką nadzieję, ponieważ świadomie dążył do takiego zakończenia. Mimo że był o tym święcie przekonany, tak naprawdę dziadkowie nie oddaliby go nigdy wcześniej, teraz oraz w najbliższej przyszłości - a tak przynajmniej powiedzieli mu podczas jednej z kłótni. Aleksiej nie wiedział, czy ma zacząć się cieszyć, czy po prostu zdenerwować. Możliwe jest, że podświadomie właśnie pragnął tego - akceptacji i miłości z drugiej strony. ...Jednakże w jego sytuacji te słowa nic nie zmieniły. Od tego czasu przychodził do domu jedynie tylko, aby móc gdzieś przenocować. Dniami - a czasem nawet w podczas nocy - szwendał się po ulicach, czasami wywołując drobne zamieszki. Wmawiał sobie, że w takich chwilach może liczyć tylko i jedynie na siebie i nie potrzebuje nikogo, kto by zapełniał jego... pustkę w życiu. A jak było naprawdę? Słowa jego dziadków w rzeczywistości na niego w jakiś sposób wpłynęły. Ale czy zamartwianie ich, nie przychodząc prawie że tydzień pod rząd do domu było dla ich dobra? Według niego - tak. Chciał ich odciąć od swojej osoby, która sprawiała im tyle kłopotów i przykrości. Prawdopodobnie byli to pierwsi ludzie, do których tak mocno się przywiązał, choć tego nie okazywał. Chciał ich przed sobą bronić.
No tak, ale co taki dzieciak może zrobić? Z czasem zaczął żyć zakładami, graniem (a raczej oszukiwaniem) w różne gry karciane bądź pożyczkami od podejrzanych ludzi... co często kończyło się na niekorzyść Aleksieja. Długi zaczęły robić się coraz większe, a ten zamiast pójść do jakiejkolwiek pracy i zacząć je spłacać, wywijał się w jakiś sposób lub w najnormalniejszy sposób uciekać. Prawdą jest, że nie zawsze to skutkowało, dlatego też zdarzało mu się chodzić z obitą twarzą. Raz na jakiś czas nawet pierwsze rany nie zdążyły się zagoić, a powstawały już następne.
Gdyby nie wydarzenie, które miało się zdarzyć pewnej nocy, zapewne nadal żyłby tą monotonnością. Jeśli miałby teraz o tym myśleć, to wolałby nigdy nie poznać tych gości, od których pożyczał pieniądze. Nie wierzył w to, że wszyscy tak po prostu byliby głusi na jego usprawiedliwienia, alibi czy nawet nie zrobili dokładnych badań. Przechodząc do rzeczy: cały koszmar zaczął się dnia, w którym miał zamiar wrócić do domu. Był an tyle zmotywowany, że może nawet przeprosić resztę rodziny za swoje szczeniackie zachowanie i wszystko wytłumaczyć. Jednak nie było mu to dane. W połowie drogi, gdy przechodził polną drogą, zauważył w rowie chłopca - na oko siedmioletniego. Na samym początku chciał go ominąć, ale widząc to, że się nie rusza, a dolnej garderoby na sobie nie miał, ostrożnie do niego podszedł. Będąc już tuż przy nim, ukucnął obok niego. Przewrócił go na plecy i kilka razy nim potrząsnął, aby ten się obudził. Cóż, poskutkowało, ale nie tak, jakby chciał. Chłopiec - na początku przymulony - zaczął nagle wrzeszczeć i się do niego odpychać. Aleksiej trzymał go jednak z całych sił, aby ten niczego sobie nie zrobił. Takim sposobem doszło do szarpaniny i na ciele Aleksieja jak i chłopaka pozostało kilka świeżych zadrapań. Krzyki chłopca były na tyle nie zrozumiałe, że ten zrozumiał jedynie wołanie o pomoc oraz to, by się do niego nie zbliżał. Nagle znikąd pojawiły się światła roweru. I zbliżały się coraz bliżej i szybciej. Jak się potem okazało, chłopiec został zgwałcony i był przekonany, że to Aleksiej mu to wszystko zrobił. Ten jednak bronił się wszystkimi sposobami - doszło nawet od rękoczynów, aby udowodnić swoją rację. Ale komu byście wy uwierzyli w takiej sytuacji? Małemu i poszkodowanemu chłopcu czy podrapanemu mężczyźnie, który był jedynym człowiekiem na... miejscu zbrodni? Oczywiste jest to, że ani policja, ani nikt inny nie uwierzył w jego słowa. Wystarczyły im zeznania chłopca oraz jego naskórek pod paznokciami. Mimo tego wszystkiego i tak nie wierzył w rzeczywistość tego wydarzenia - mężczyzna, który to wszystko zauważył, opowiadał zupełnie inne rzeczy niż te, które miały miejsce. Mówił o ściągniętych spodniach Aleksieja, płaczącym dziecku oraz nożu, który trzymał przy jego krtani. Tak, miał w tamtej chwili przy sobie scyzoryk, ale do niczego go nie użył. A już na pewno nie do tego. Poza tym wszystko wydało mu się zbyt idealne - zgwałcony chłopiec, którego "przypadkiem" znalazł Aleksiej akurat tego dnia, rowerzysta pojawiający się znikąd oraz wygadujący bzdury, brak dokładnych badań oraz to, że wszyscy ignorowali jego słowa. Nawet w sądzie. W miejscu, gdzie jego dziadkowie patrzyli się na niego tym okropnym wzrokiem, zranione myśli, które mu nie wierzyły oraz wykrzywione usta, które powiedziały, że nie mają już wnuka. Po tym wszystkim dostał dwadzieścia lat więzienia oraz trzy w zawieszeniu dzięki podkoloryzowanej bajeczce.



Multikonta: Nope.

Ambient Posession
Powrót do góry Go down
Maksimilian
Blok Więźniów
avatar

Liczba postów : 196
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Aleksiej Molière   Sob 28 Gru 2013 - 22:40

Akcept.
Powrót do góry Go down
 
Aleksiej Molière
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Kartoteka-
Skocz do: