<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stołówka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Konstantin

avatar

Age : 30
Liczba postów : 141
Join date : 02/01/2013

PisanieTemat: Stołówka   Sob 5 Sty 2013 - 18:56

Metalowe, porządne stoliki. A na nich zwykłe talerze, nie kartoniki czy plastiki jak u więźniów. Porządny posiłek to jest to czego potrzeba zaganianemu dozorcy. Pozwala jednocześnie spędzić czas ze znajomymi, jak i zrelaksować się. Stołówka pracownicza nie jest zbyt duża. Jest to zaledwie cztery stoły na krzyż. Ściany mają przyjemny odcień żółtego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw 31 Sty 2013 - 14:42

David nigdy umyślnie nie wchodził nikomu w drogę. Ale dzisiaj po prostu nie wytrzymał. Jak można było być takim ignorantem i nietolerancyjnym dupkiem, żeby umyślnie rozjebać cały obiad po ziemi?! I to nie tylko swój, ale też.. No, Orłow nie zdzierżył. Miał być grzeczny i miły. Miał spędzić te dwa lata w więzieniu resocjalizując się aż do śmierci na krześle elektrycznym. A tymczasem był na dobrej drodze do wakacji w izolatce. I to w dodatku bardzo długich. Jeszcze nie żałował tego, że własnie rozkwasza nos i łamie szczękę drugiej osy. Jak mu tam było? Kuźwa nawet o to nie spytał, której rodzinie przekazać przedwczesne kondolencje. Siedział na nim krępując rękę przy głowie i siłując się z drugą, w której trzymał widelec. Plastikowy, bo plastikowy, ale do wydłubania oka się nada. Nadzorcy jakoś nie kwapili się do tego, by przerwać bójkę. Wiedzieli, że może się to skończyć masakrą na skalę całego wiezienia i tak zwanym riotem. Poza tym fajnie było popatrzeć przecież, jak nowy traci kontrolę nad sobą pierwszy raz od przybycia do więzienia. I to ten skurwiel w dodatku, który ze stoickim spokojem zadźgał uzbrojonego nadzorcę długopisem wbitym w tętnicę. Paskudna śmierć swoją drogą, ale musieli się liczyć z tym, że nie wszyscy więźniowie są jak grzeczne baranki dające zaprowadzić się na rzeź.
Przeciwnik właśnie wyrwał rękę z jego uścisku i wyprowadził cios w jego twarz, którego David nie dał rady uniknąć. A że drugi osa był znacznie cięższy i większy od niego, były mafiozo aż jęknął z bólu i odchylił się boleśnie w tył. Na szczęście zamortyzowało to uderzenie, dzięki czemu nie miał jeszcze połamanej szczęki. Aczkolwiek wszystko potoczyło się cholernie szybko. Nagle znalazł się na podłodze na brzuchu, a tamten wstał i boleśnie kopnął go w żebra skutecznie pozbawiając tchu. Szybko spadły na niego kolejne ciosy i dopiero przed czwartym kopnięciem zdążył się obronić. Złapał gościa za stopę i wykręcił ją na zewnątrz pchając od siebie. Głośne chrupnięcie dało mu znać o tym, że wciąż był w tym dobry. Szybko poderwał się i z całej siły kopnął starszego w czuły punkt każdego faceta - prosto w klejnoty. I jeszcze raz. I kolejny. Nie dał mu wstać tylko przykucnął i wykręcił mu rękę na plecy, obracając aroganta na brzuch. Kolano wbił w jego kręgosłup.
- Żebyś mi kurwo nie zdechł teraz. - powiedział z wręcz rozmarzonym uśmiechem na twarzy. I wtedy ktoś złapał go za rękę i tak samo jak on swojej ofierze, wykręcił ją na plecy. David warknął wściekle, szarpnął się i obracając zgodnie z anatomią wykręcanego ramienia wyprowadził cios prosto w szczękę Nadzorcy. Zdziwił się nieco widząc mundur, a nie więzienne ubranie i to go zgubiło. Cholernie szybko znalazł się na glebie ze skutymi nadgarstkami. I z tym nie byłoby problemu, bo David nauczył się już dawno temu jak wyrwać rękę z okowów o ile nie były zbyt ciasno zapięte. Ale dostał mocno w łeb pałą strażnika. To go zamroczyło i pozwolił się skopać metalowymi czubami butów nadzorcy, który chwilę później rozgonił wszystkich do swoich stolików i nie rozkuwając Orłowa poszedł do swojego kumpla, zostawiając go na ziemi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stołówka   Czw 31 Sty 2013 - 17:04

Tup, tup, tup. Dobra, ciężko było rozróżnić akurat te kroki wśród setek innych, ale to była wina Alberta. W końcu była pora obiadowa, a co za tym idzie - jeden z niewielkiej ilości czasu, gdy można przebywać za celą. No, do tego jeszcze jedzonko dochodziło, na które więźniowie rzucają się niczym dzikie bestie. Dobra, te podupadłe inteligentnie istoty zawsze zachowywała się zupełnie jak zwierzęta. Swoją drogą, było to nawet ciekawe. W końcu takie przedstawienia zawsze były interesujące.
Ach... Kochane kolejki po jedzonko, w której mimo braku głodu ustawił się i Hoer. Był przyzwyczajony do kilku dniowych głodówek, a jak ktoś się już tak przyzwyczai to głodu nie odczuwa. No cóż, ciało odrobinę świruje, ale nie trzeba się tym przejmować. Wystarczy ignorować wszystkich wkoło i nie wchodzić im w drogę, aby nie oberwać. Do tego przestrzegać kilku innych reguł. No wiecie, raczej nie za dobrze jest wkręcać się w bójki podczas, gdy kręci ci się w głowie i ledwo trzymasz się na nogach.
W sumie... Dlaczego osoba skazana na dożywocie za wielokrotnie morderstwa oraz otrucia i używki, teraz stoi przy wydawaniu posiłków? No wiecie, tak jakoś odechciewało się jedzenia... No ale nawet Dymitr spokojnie wyczekał na swoją porcję i ruszył do stołu. Naturalnie o nikogo nie zahaczył, nikomu nie przeszkodził i położył tacę przy swoim miejscu. Mniam. Więzienne jedzonko. Chyba czasem już lepiej było jeść trutki dla szczury, chociaż w sumie budyń jeszcze uchodził... Ale ciężko było rozróżnić budyń od kisielu. Oba takie dziwnie galaretowate i zimne... Ale w sumie, dlaczego budyń robiło się na mleku? Gdyby ktoś go zrobił na wodzie to przemieniłby się w kisiel? Chyba tak, ale dlaczego nikt jeszcze nigdy tego nie sprawdził? Ludzie bali się eksperymentować, ot co! W końcu nigdy nie wiadomo czy nie powstanie budyniowy potwór pożerający ten przysmak w ogromnych ilościach! To byłoby straszne, bo w końcu brakło by tego posiłku. Co wtedy zrobią budyniowi fanatycy bez swego ulubionego deseru? To straszne myśli, powinni zrobić na ten temat horror. No niestety Albert z nikim nie podzieli się tym scenariuszem, bo raczej nie wychodziło na to, aby wyrwał się z czarnego delfina wcześniej, niż... Nigdy.
Nagle doszło do bójki. Więźniowie zaczęli się bić i... Nie, chwila. Ktoś zaczepia Osy? Jakiś świeżak. To było naprawdę zabawne! Och, wygrywa? Miło, miło. No i cóż, nie ukrywajmy, że Albert oglądał rozbawiony to całe zajście i zapewne dalej by oglądał, gdyby nie jeden fakt. W końcu Nadzorcy wszystko popsuli! Oni byli wredni, ale zostawili chłopaka skutego. Jaka łaska. Normalnie zabraliby go do izolatki.
Nagle Hoer wstał i z ironicznym uśmiechem, podchodząc do skutego chłopaka. Lekko kopnął go tak, aby sprawdzić czy przypadkiem nie śpi, albo nie zemdlał. No wiecie, bywa, prawda?
- Widzisz jaka łaska na ciebie spłynęła? Nie wylądowałeś w izolatce i nawet nie dorzucili ci lat do odsiadki. No, zapewne do zamknięcia trafisz po złożeniu raportu, ale co tam. Ciesz się wolnością - mówił, ledwo powstrzymując śmiech. Tak, czasem po prostu nie potrafił powstrzymać się od niektórych jakże pocieszających słów, które miały na celu zdenerwowanie drugiej osoby.
Albert spokojnie kucnął przy chłopaku i tyknął go w policzek. Zaraz po tym pociągnął za włosy... No cóż, nie ukrywajmy, że zachowywał się zupełnie jakby ten rozbójnik był jakimś pluszakiem. A może coś robił? No wiecie, taki misiek co po naciśnięciu beczy, muczy, czy co tam jeszcze miśki robią.
Powrót do góry Go down
Gabrijel

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 17 Kwi 2013 - 17:41

Hmh, po wyjściu ze spacerniaka ze względu na godzinę wypadało standardowo zjawić się na stołówce. Mierząc neutralnym spojrzeniem otoczenia otaksował parę osób, które nie kojarzył. Parę nowych się tu pałętało, a paręnastu po prostu nie znał. W sumie w Czarnym Delfinie było coraz więcej więźniów, skazańców i całej reszty osób, typu nadzorcy, psycholodzy. Uh, niedługo zacznie się tu robić tłoczno.
- Mógł go też ktoś owego sędzie przekupić - nawiązał do rozmowy ze spacerniaka, wracając spojrzeniem do Jurija - ale to akurat raczej mało prawdopodobne. Pewnie jednak zrobili zamieszanie w papierach. Podsumowując, za dużo urzędników, za dużo papierzysk.
Oczy poruszyły się po bokach, a Gabrijel ruszył w końcu do kolejki. Nie śpieszyło mu się bo...po cholerę, tak ogółem? Wolne miejsce zawsze się znajdzie, poza tym stojąc na krańcu można było w spokoju poprzyglądać się innym, podpatrzyć jakąś bójkę, wykryć przy okazji słabe punkty, np: z której strony woli atakować przeciwnik, którą rękę ma silniejszą. Wiele rzeczy można było zaobserwować stojąc po prostu z boku. Trzeba było jednakże zwracać uwagę na szczegóły, podłoże, przeszkody, reakcje innych więźniów...no, ale nie rozwijajmy tego tematu. Poza tym taką analizę zawsze trzeba było traktować jako przypuszczenie, inaczej może się to źle skończyć. No, ale kończąc dywagację, zielone ślepia Dżibrila ponownie wróciły do persony Rosliakova.
- Masz wyznaczoną konkretną datę śmierci? - spytał się ni z tego, ni z owego.
Dziwne pytanie? Raczej nie do końca, a bynajmniej nie w takim miejscu. Obciążając mocniej lewą nogę czekał spokojnie na odpowiedź, cały czas trzymając wyprostowaną sylwetkę.
Powrót do góry Go down
Jurij

avatar

Liczba postów : 82
Join date : 12/02/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 17 Kwi 2013 - 20:06

Kilku nowych doszło, lecz jakichś dwóch czy jednego w tygodniu zawsze ubywało. Skazańcy odchodzili umierając na krześle a na ich miejsce sprowadzano nowych. Ostatnio rzadziej, ale ci zaś uzupełniali miejsca w celach po poprzednikach, którzy zostali straceni zgodnie z wydanym im wyrokiem. Os w porównaniu do więźniów było znacznie mniej. Dlatego też w stołówce nie przewidywało się tłumów. A pracownicy i odgórni jadali w oddzielnych godzinach. U siebie w biurach albo korzystali ze stołówki gdy jedna i druga grupa skazańców nie przebywała w tym pomieszczeniu.
- Mógł. Jednak do teraz nie wiadomo czemu tak wyszło. Mniejsza z tym. - Wzruszył ramionami zakańczając dany temat. Stanął także do kolejki tuż za Gabrielem. Niby to też obserwował otoczenie jakoby szukając wolnego miejsca, to i tak sprawdzał też kolejkę jak przebiegała i co podawali na kolację.
- Mam. - Odpowiedział na zadane pytanie i uwagę przeniósł na rozmówcę. - Koniec kwietnia tego roku.
Dodał, gdyby to interesowało osę. Termin nieubłaganie się zbliżał. Jeżeli Sorokinowi uda się cokolwiek załatwić, będzie dobrze. Jeśli nie, trudno. Będzie musiał wtedy wprowadzić swój plan w działanie, ale tutaj musi zadziałać jego brat. A ten ostatnio coś za często choruje.
Powrót do góry Go down
Gabrijel

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie 21 Kwi 2013 - 14:57

- Długo ci nie zostało - skomentował, badawczym wzrokiem przyglądając się Jurijowi.
Patrząc, który dzisiaj mają to rzeczywiście mało czasu zostało drugiej Osie, w odróżnieniu od Volkova, któremu jeszcze dobre trzy lata do wykonania kary zostały.
- Planujesz coś z tym zrobić? - pytanie zadane beznamiętnym tonem, jednak spojrzenie skazańca powędrowało po znajdujących się na sali klawiszach.
Nawet ściany miały tutaj nie tylko oczy, ale też uszy.
Kolejka zmniejszała się szybko, tak więc już po parunastu minutach Volkov szedł z tacą w ręku, zwracając naprawdę małą uwagę na to, co na niej miał. Zagłodzić się nie miał zamiaru, więc wybrzydzać nie planował, ale czasem jednak lepiej nie wiedzieć, co dokładnie znajduje się na talerzu. Lawirując między stołami, Gabrijelowi udało się w końcu znaleźć jakiś pusty stół w rogu, tak więc ze szczeniackim zadowoleniem wymalowanym na twarzy zajął wolne miejsce, ponownie zerkając zielonymi tęczówkami na twarz Rosliakova. On wiedział co zrobi, gdy termin będzie się nie ubłagalnie zbliżał, ale z drugiej strony łatwiej mu było ten plan wprowadzić w życie. Jak było ujęte, on nic nigdy bez zastanowienia nie robił, jednak gorzej, jeśli coś nie pójdzie. No, ale na chwilę obecną nie musiał się tym martwić w odróżnieniu od osoby będącej naprzeciwko. Jakiś huk zwrócił jego uwagę, gdy dwie Osy zerwały się ze krzeseł i najwyraźniej za pomocą siły udowadniały swoje racje. Obserwował ich rozbawionym wzrokiem, patrząc się co chwilę na znudzonych klawiszów. Odliczał, za ile zainterweniują w tej sprawie, ciekawy, czy tym razem szybciej przerwą bójkę, czy raczej dadzą co poniektórym osobom możliwość obejrzenia owego "show".
Powrót do góry Go down
Jurij

avatar

Liczba postów : 82
Join date : 12/02/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Nie 21 Kwi 2013 - 19:04

- Niestety nie. - Pocieszające to nie było, ale teraz nic zdziałać nie mógł. Bratu powiedział w możliwej czasie o swoim planie i miał nadzieję, że poświęci on swoją znajomość z paroma osobami. Miał lepszy od niego wpływ na ludzi. Niestety problemu zdrowotne jego brata utrudniały trochę działania i zmuszony jest na razie przystać na głupie warunki terapeuty.
Skinął jedynie głową Gabrijelowi na pytanie, nie udzielając słownej odpowiedzi. Nie będzie stojąc w kolejce zdradzał swoje plany. Po co to innym wiedzieć? Jeszcze trafi się taki kapuś co poleci do klawisza wszystko wypaplać, byleby nie zostać zgwałconym.
Kolejka się zmniejszała, także i on otrzymał tacę z wydzieloną porcją jakiejś owsianki czy czegoś podobnego.
Także rozglądał się za wolnym miejscem i zdecydował dosiąść się do nowego kolegi. No ale jak na złość w momencie drogi wstało dwóch i rwało się do bójki. Tradycja prawie każdego dnia. Ktoś komuś się nie spodobał, więc zaczynają przedstawienia. Akurat musiało to wyjść przed nim. Okrążył ich i dostał się jakoś do Dżibrij stawiając tacę na blacie stołu.
- To się tu nigdy nie zmieni. - Zerknął na klawiszy, którzy to na razie obserwowali, pozwalając na chwilę "bałaganu" i zamieszania. Jurij swoje stwierdził i usiadł na przeciw nowego towarzysza rozmowy, spojrzał na swój talerz i nie mając innego wyboru, wziął widelec i zaczął smakować danie.
Powrót do góry Go down
Gabrijel

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 03/04/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Pon 22 Kwi 2013 - 20:35

- Nudzi im się i tyle - wzruszył ramionami, ziewając krótko.
Widać było, że nie jest zbytnio przejęty tym, co się dzieje i raczej nie kwapi się, by stawać po którejkolwiek stron. Jak chcą, niech się biją, póki jego imię, nazwisko czy też przezwisko nie padło, nie miał zamiaru jakkolwiek reagować, no bo po co? Jadł powoli jedzenie ze swojego talerza, nie delektując się, aczkolwiek również nie jęcząc nad tym, co podali dzisiaj. Do wszystkiego w końcu da się przyzwyczaić, czyż nie. W pewnym momencie głośne "łup" zasugerowało, że jeden ze skazańców znalazł się na ziemi, tak więc zielona tęczówka ponownie pomknęła tam wzrokiem, chcąc zorientować się w sytuacji.
- Jak uroczo - prychnął, widząc, że klawisze zostali wytrąceni z równowagi.
Przez chwilę szarpali się z bijącymi, aż w końcu udało się owych delikwentów uspokoić, a rzecz jasna z lekka zdenerwowani odesłali bijących się z powrotem do cel. Jakby to miało w czymkolwiek pomóc, albo cokolwiek nadrobić... z drugiej strony pewnie planowali coś paskudnego, jak to oni.
- Jak myślisz, jaka kara? - zapytał się, jakby zaciekawiony, co przewidywał Jurij w takim wypadku.
Dojadł jedzenie, odstawił tacę w odpowiednie miejsce i pożegnał się ze drugim skazańcem. Miał jeszcze coś do załatwienia, poza tym lepiej nie zostawać na stołówce, gdy sala powoli pustoszeje, w szczególności, gdy nie chce się wdać w bójkę. W każdym bądź razie Gabrijel luźnym krokiem skierował się ku wyjściu, czekając, aż zatrzyma go jakiś nadzorca, który znając życie na wszelki wypadek będzie chciał go odprowadzić.
zt
Powrót do góry Go down
Jurij

avatar

Liczba postów : 82
Join date : 12/02/2013

PisanieTemat: Re: Stołówka   Sro 24 Kwi 2013 - 16:55

Głośne łup zwróciło uwagę wszystkim. Także Jurijowi i Gabrijelowi na wkroczenie do akcji nadzorców, którzy uspokoili więźniów i wynieśli ich ze stołówki. Gorzej dla nich, jeżeli nie zjedli nic, to nie dostaną jedzenia do samego porannego śniadania. Co więcej, mogą odsiedzieć w izolatce by się opamiętali.
Rosliakov siedział w towarzyszem i jadł powoli swoją porcję. Jedzenie złe nie było, ale dałby wiele na jakieś porządne jedzenie. Chociażby na dzień przed śmiercią. Na razie na to się nie zanosiło i miał nadzieje, że jego żywot się przedłuży a nie skończy za parę tygodni, czy też dni.
Po skończeniu posiłku oddał tacę i opuścił stołówkę. Robił to na tyle wolno, że Gabrijel już dawno zniknął z tego pomieszczenia. Zdążyli się jeszcze pożegnać, choć i tak mieszkają na tym samym korytarzu. Jurij zależało na zobaczeniu brata, dlatego został i się ociągał z powrotem do "klatki". To jedyne możliwości by ujrzeć tę jedyną osobę. Dopiero gdy klawisz go upomniał pytaniem, ruszył w stronę swojej celi.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stołówka   

Powrót do góry Go down
 
Stołówka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stołówka
» Mały salon
» Stołówka
» Sala Rzeźbionego Stołu
» Stołówka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: WIĘZIENIE :: I Piętro-
Skocz do: