<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Zolnerowicha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 2 Sty 2014 - 11:41

-Tak tato, wiem... Przepraszam.- Powiedział, patrząc na niego przepraszająco ze śladową ilością skruchy w głosie. Ah, ten talent aktorski. Co prawda, to że brakuje mu trochę do upragnionej oceny wyszło na wierzch dopiero wczoraj, jednak nie miał zamiaru przyznawać się do tego, że musi robić pracę dodatkową na wyższy stopień. To zdecydowanie uwłaczające. Tak więc pytanie o czas zignorował. Podejrzewał, że ojciec i tak nie będzie drążył tematu. Co to niby zmieni? Psycholog stwierdzi, że trzeba pomóc takiemu biednemu chłopczykowi i rzuci swoją ewentualną, mega-seksowną dziewczynę, zostawiając ją samą w sobotę wieczór tylko po to, by przylecieć do tego domu i odpowiadać na zapewne nudne dla niego jak flaki z olejem pytania? Meh, wątpliwe.
Westchnął cicho, widząc jak wzrok Yashy kieruje się na zegarek. Lepiej nie przeciągać struny, ojciec Alessa był osobą w stosunku co do niego cierpliwą i tak dalej, ale wszystko ma swoje granice.
-No to będę szedł spać, skoro już wszystko mamy ustalone... Dobranoc, tato.- Powiedział, zgrabnie ześlizgując się z blatu, przeciągając lekko.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pon 6 Sty 2014 - 22:32

Gdyby powiedział wczoraj, być może dzisiaj Yasha wspomniałby psychologowi o pomocy w napisaniu pracy domowej, swojego syna. Akurat dzisiaj jeden z nich był ze skargami u niego, a tak? Nie wiadomo czy którykolwiek w ten weekend będzie wstanie poświęcić czas owemu nastolatkowi. No ale zobaczymy dnia następnego.
Słysząc odpowiedź syna, westchnął. Już wiedział, że zadanie dostał wcześniej a na ostatni niemal dzwonek mu o tym mówi.
- Mogłeś wcześniej powiedzieć. Teraz nie daję gwarancji, że załatwię spotkanie. W weekend każdy ma swoje plany.
Odpowiedział ze spokojem. Może i zdarzy się cud, że się uda owe spotkanie załatwić, to Alessandro będzie miał co świętować. Może i ma ojca na wysokim stanowisku, to jednak nie znaczy, że wszystko da się załatwić jak na zawołanie.
- Dobranoc synu.
Nie przeciągali tematu. Yasha odpowiedział mu spokojnie i czekał, aż ten opuści kuchnię i uda do swojego pokoju. Rano czeka ich pobudka, wspólne śniadanie a potem wymarsz do pracy i szkoły.
Wspomnienia wracają. Pamiętał jak to wraz z matką Alessa, tworzyli pełną rodzinę. Gdyby żyła, to ona by zapewne z rana czekała na nich ze śniadaniem i poganiała do wstania. Teraz, to cały obowiązek na niego spadał. Obiecał sobie i jej, że zaopiekuje się młodym aż osiągnie wiek pełnoletni. W końcu to także obowiązek ojca.
Kiedy (i jeżeli) młody udał się do siebie, Yasha skończył herbatę, umył kubek i poszedł do swojego pokoju. Zajrzał jeszcze do psa, czy niczego mu nie potrzeba. Sprawdził jeszcze czy dom jest porządnie zamknięty, a wrócił do swojego pokoju gdzie przebrał, umył i poszedł spać. Żadnych papierów nie zdoła już przejrzeć.
Powrót do góry Go down
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 8 Sty 2014 - 12:52

Eh... No tak, jak zwykle bezsensowne wypominanie takich spraw, jak gdyby nie wiedział. Pomijając już fakt, że drążenie tego tematu było zupełnie bez sensu, skoro Aless czasu już nie cofnie. Niezbyt lubił gadanie od rzeczy, co można łatwo wywnioskować.
Puścił te uwagę mimo uszu. Bał się, że może mu się wymsknąć coś zjadliwego, a raz że szanował ojca, dwa to, że wolał nie zarobić szlabanu tuż przed weekendem. Ewentualnie Yasha mógł stwierdzić, że skoro jest taki wyszczekany to i spotkanie sobie sam załatwi, bądź coś w tym stylu, wkurzeni rodzice to niebezpieczni, ale jakże zarówno kreatywni rodzice.
-Mhm...- Odmruknął jeszcze, po czym nie przeciągając już dłużej ruszył wpierw korytarzem a następnie schodami do swojego pokoju. Po drodze zahaczył jeszcze o łazienkę.
Będąc już w swoim małym, prywatnym "królestwie" walnął się po prostu na łóżko, twarzą w poduszki. Ten dzień zdecydowanie go wymęczył. Osiem lekcji w towarzystwie... Ekhem... Nie żeby miał jakieś uprzedzenia czy uważał się za lepszego, ale naprawdę nie przypadających mu do gustu ludzi. Dodatkowo dyrekcja wymyśliła jakiś program integracyjny dla uczniów pierwszych klas liceum. Super. Znaczyło to mniej więcej tyle, że już nie mógł po prostu ignorować osób ze swojej klasy, a musiał w jakiś sposób wchodzić z nimi w kontakty. Nie żeby nie było do tego chętnych, Aless z racji na inteligencję, urodę i to, że nawet był dla nich miły mógłby wieść prym jako... Jak fachowo się to określa? Gwiazda klasowa? No cóż... Samo to określenie go odstraszało, tak więc...
Zgasił lampkę nocną, wsuwając się pod kołdrę. Tak, tego mu było trzeba... Chwili przeznaczonej na "nic nie robienie". Nasunął na uszy słuchawki, włączając raczej spokojną muzykę jak na jego gust, po czym przymknął oczy. Nie minęły trzy piosenki, a chłopak już spał.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 8 Sty 2014 - 21:57

Na tę chwilę, gdzie oboje panowie powinni się położyć i przespać, w celu zapewnienia swojemu organizmowi odpoczynku, musieli zakończyć rozmowę. Winę trochę Aless miał, że wcześniej o tym zadaniu nie powiedział, ale i tak dobrze, że w ogóle o tym wspomniał. Jeszce może Yashy się uda coś załatwić. A tymczasem, mężczyzna odprowadził młodego i sam udał się do swojego pokoju, wykonując czynności wcześniej opisane.

Nad ranem, kiedy budzik zaalarmował o wybitej godzinie szóstej rano, Yasha przebudził się jakby od niechcenia. Wyłączył hałasujący zegarek i przetarł oczy palcami, próbując się przebudzić. Chętnie by sobie jeszcze pospał, ale niestety nie mógł. Dopiero jutro będzie mógł sobie pozwolić na dłuższe spanie. Choćby o godzinę lub dwie.
Wstał z łóżka i pościelił. Wziął czyste ubrania i udał do łazienki, póki syn jeszcze spał. Tam wziął szybki prysznic i ubrał w czyste odzienie do pracy. Czyli typową białą koszulę i popielaty tym razem garnitur. Marynarkę założy dopiero przy wyjściu z domu. Więc ją zostawił w swoim pokoju na razie.
Gdy się ogarnął, uczesał i umył, zszedł do kuchni by wstawić wodę na coś ciepłego. Oczywistym jest, że zapalił światło, bo przecież nie będzie chleba kroił po ciemku. Jeszcze zrobi sobie kanapkę z własnych palców. W oczekiwaniu na przybycie syna, przygotowywał poranne śniadanie.
Powrót do góry Go down
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 9 Sty 2014 - 13:25

Niech to piekielne urządzenie, wymyślone zapewne do zadawania najgorszych możliwych tortur, zaadoptowane z jakiejś dziwnej, niewymyślonej przyczyny, możliwe że nie bez udziału masonów przez zwykłych ludzi zostanie wyłączone. Niech się samo wyłączy. Inaczej przysięgam, wyląduje za oknem... Z takim właśnie optymistycznym nastawieniem obudził się Alessandro. Na oślep wymacał budzik stojący na półce nocnej, a następnie także na oślep wyłączył go ustawiając jeszcze pięć minut drzemki. Zawsze nastawiał urządzenie na 6:20, bo wiedział, że zwleczenie się z łóżka zajmie mu co najmniej 10 minut. Lubił sobie pospać, a lekcje zaczynały się zdecydowanie za wcześnie. Ale cóż, takie życie nastolatka... Jutro się wyśpi.
Kiedy budzik zadzwonił drugi raz wlókł się niechętnie z łóżka, rozmasowując uszy obolałe od słuchawek w których zasnął, a które zapewne zsunęły mu się gdzieś koło 3-4 w nocy. Ziewając szeroko otworzył szafę, wybierając z wiszących w niej mundurków szkolnych. Niezbyt za nimi przepadał, nie lubił kiedy "wtapiał się w tłum". Po prawdzie z racji na kolor włosów mu to nie groziło... Ale wiadomo o co chodzi. Z szuflady wziął jeszcze bieliznę i poszedł do łazienki.
Szybko się ogarnął, biorąc prysznic, myjąc zęby... Po czym trochę więcej czasu spędził na przypilnowaniem, by włosy nie sterczały
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pią 10 Sty 2014 - 0:01

Człowiek, który przez swoje całe pracujące życie, wstaje najczęściej o wczesnej porze dnia, będzie skłonny się do tego przyzwyczaić. Tak było w przypadku Yashy. Ale jeżeli pewne spotkania kończą się o zbyt późnej porze, lub że musiał w Delfinie zostać po godzinach, bywają utrapieniem wczesnego wstawania. Mimo tego, mężczyzna ten nie narzekał. Przychodził weekend, to czas na odespanie tygodnia się zawsze znalazł.
Czekając na Alessa, przygotował kanapki dla siebie i syna, które na talerzu pozostawił na stole, przy którym usiądą i zjedzą. W między czasie przygotował także dwie herbaty, stawiając obok talerzy z posiłkiem śniadaniowym. Nie zaglądał do syna, czy śpi czy nie. Sam dobrze wie, że dobrze jak wstanie i się ogarnie wcześniej, niż miałby to zrobić przed dzwonkiem na zajęcia.
Powrót do góry Go down
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sob 11 Sty 2014 - 13:25

Us: Kurcze, tamten post był nieskończony, kończyć go miałam xD

Kiedy wyszedł z łazienki poszedł do swojego pokoju, gdzie spakował jeszcze czarną torbę, pakując do niej dodatkową książkę. Tak by mieć co robić na przerwach. Nie znajdował wspólnego języka z rówieśnikami interesującymi się głównie imprezami u najpopularniejszych osób w szkole, jakimiś nowymi płytami popularnych idoli, modnymi klubami... A nie miał ochoty by stać jak kołek przez około godzinę, bo tyle właśnie trwały wszystkie przerwy łącznie. Ah, gdyby tylko zlikwidować te wszystkie przerwy, zostawiając jedynie śniadaniową, o ile szybciej kończyłyby się zajęcia! No ale cóż, nic na to nie poradzi. Zresztą, tak ma przynajmniej czas, by wyjść poza szkołę i zapalić.
Wziął torbę i zszedł do kuchni, wiedząc że ojciec prawdopodobnie zajął się przygotowaniem czegoś do jedzenia. Po prawdzie rano nigdy nie miał ochoty na jedzenie, jednak wiedział że powinno się coś zjeść. no i doceniał robotę Yashy, który musiał przecież wstać wcześniej by coś zrobić.
-Hej tato...- Mruknął, jeszcze z lekka sennym głosem, kładąc torbę na jednym z krzeseł kuchennych, samemu siadając na tym obok. Potarł sennie oczy, pozwalając sobie na szerokie ziewnięcie. Ah... Łóżko... Nie, nie może o tym myśleć! Nie teraz!
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Nie 12 Sty 2014 - 23:35

[To nie zostawiaj niedokończonych postów, bo widzisz potem co jest xD ]

Nie mają matki ani żony, to muszą sobie jakoś radzić sami. Dlatego też na Yashę spadła większość obowiązków. Mimo tego tego, obaj panowie nie narzekają a ze wszystkim są wstanie się wyrobić.
Tuż za Alessandrem wchodzącym do kuchni, wbiegł ich czworonożny przyjaciel rodziny. Pies szwajcarski. Leo podbiegł od razu do swojej miski. A że ta była pusta, upomniał się szczekaniem o swoje jedzenie. Yasha uśmiechnął się i sięgnął do szafy po pokarm dla psów. Tym samym odpowiedział synowi:
- Dzień dobry. Wyspałeś się?
Zapytał przy okazji, wsypując karmę psu, po czym chowając torbę z karmą do szafy z powrotem. Podszedł do stołu i usiadł sprawdzając na zegarku, ile mają czasu. W sumie dużo. W miarę jakoś się wyrobili i zdążą do szkoły oraz pracy. Jednakże patrząc na syna w stanie półprzytomnym, domyślił się, że chętnie by powrócił, do łóżka.
Powrót do góry Go down
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pon 13 Sty 2014 - 13:35

// Sorka, ale to była sytuacja awaryjna xD

Kiedy pies przemknął obok jego miejsca machając z zadowoleniem ogonem, pogłaskał go w roztargnieniu, znowu ziewając. Na początku niezbyt za nim przepadał, w końcu to przez obecność psa w domu był zmuszony, tak długo jak Leo nie przyzwyczaił do nowego lokatora, trzymać swojego kochanego Kvasira zamkniętego w pokoju. Na szczęście kociak był zawsze dosyć... Cóż... Gdyby był człowiekiem, można by powiedzieć, że nie był palcem robiony. Po prostu, tak samo jak Aless miał on swój charakterek. Dodatkowo, i tak większość czasu spędzał poza domem, buszując po okolicznych uliczkach i tak dalej... Czasami znikał nawet na tydzień, jednak niezbyt to Alessa martwiło. Wiedział, że tak jak jego właściciel, Kvasir sobie poradzi.
To pytanie zadane o tej porze było po prostu okrutne... Zupełnie, jakby kazano mu kłamać na temat religii. Gdyby jakąś wyznawał... Whatever.
-Zabrakło mi trochę czasu, by się w pełni naładować...- Powiedział, patrząc na swojego denerwująco wręcz pełnego energii i rozbudzonego ojca. Przecież on wstał jeszcze wcześniej od niego... A poszli spać o tej samej godzinie, jak to możliwe by był wyspany? Uh... On chyba nigdy nie zrozumie tego fenomenu. Wszyscy rodzice umieli dokonywać rzeczy niemożliwych tak, jak gdyby było to dla nich równie proste jak oddychanie. Aless był ciekaw czy i jemu się kiedyś uda coś takiego.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 16 Sty 2014 - 23:13

Kiedy Aless miał się przeprowadzić do ojca, problem pojawił się właśnie ze zwierzętami. Chcąc nie chcąc, Yasha musiał zgodzić się na to, aby lokator jego syna zamieszkał również w tym domu. Co niestety, zmusiło ową dwójkę do izolacji, ale stopniowo z tych czynności rezygnują. Zwierzęta muszą się poznawać i zacząć lubić. Inaczej ten zamknięty ze świruje i będzie jeszcze gorzej.
- Doładujesz się jutro. - Odpowiedział ze spokojem, zabierając się za jedzenie swojej kanapki i popijaniu herbaty, przy okazji sprawdzając w torbie, czy ma wszystkie potrzebne dokumenty na dzisiaj.
Kiedy Aless będzie chodził do pracy, codziennie wstając wcześnie, poczuje w sobie to przyzwyczajenie wczesnego wstawania i robienia niemal dokładnie tego co jego ojciec.
- Podwieźć Cię do szkoły? - Zadał kolejne pytanie, o ile Aless chciałby tego. Jeżeli woli jechać autobusami czy iść pieszo, jego wybór. Ale wtedy musi znosić zimno na dworze, a tak w samochodzie jest cieplutko i nawet szybciej.
Powrót do góry Go down
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Nie 19 Sty 2014 - 10:32

Mruknął coś jękliwie w odpowiedzi, powstrzymując się przed walnięciem w stół głową. Tak, dobijajcie go myślą o cieplutkim łóżku i możliwości spania do której tylko zapragnie... Uh... Dlaczegooooo...
Sięgnął po swoją kanapkę, biorąc małego gryza. Z rana nie miał apetytu, tak więc musiał się do tego przymusić. Wiedział, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia.
Drgnął lekko, słysząc propozycję ojca.
-Nie, dzięki tato. Dzięki, ale nie.- Odpowiedział niemal natychmiast. Powody były dwa. Pierwszy to ten, że w jego szkole sukcesywnie tępione dzieciaki podwożone przez rodziców do szkoły. Drugi to ten, że zwyczajnie wolał się przejść. Bardzo cenił sobie te chwilę w ciągu dnia, gdy mógł założyć słuchawki na uszy i przejść się w spokoju, przy akompaniamencie swoich ulubionych utworów. Nie miał zamiaru dać go sobie zabrać, nawet gdyby właśnie na dworze szalała śnieżyca.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pią 24 Sty 2014 - 0:26

Skoro młody nie chciał, to nie. Ojciec więc nie męczył go już pytaniami, tylko zjadł swoją porcję śniadania, wypił herbatę i kiedy przyszła pora się przygotowywać do wyjścia, ogarnął się, pożegnał z synem i zabierając swoją torbę, opuścił dom, wsiadając do samochodu, odjechał zaraz do pracy.

Co by nie przedłużać, uznaje się, że udało mu załatwić spotkanie syna z więziennym psychologiem. Był tylko warunek taki, że oboje mogą się spotkać poza więzieniem. W domu Yashy albo gdzieś na mieście. Zolnierowich nie chciał, by jego syn przebywał w niezbyt przyjemnym miejscu.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Alessandro

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 30/11/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pią 24 Sty 2014 - 17:02

Z ulgą przyjął fakt, że ojcu się udało. Wolał sam zbierać informacje, o ile to tylko możliwe. Niezbyt w sumie przepadał za internetem. Jak można czemuś takiemu ufać? Ktoś napisał artykuł na wikipedię, jakiś nieznający się na rzeczy matoł to zaakceptował i zmylił resztę społeczeństwa. I tak raz po razie... Aczkolwiek fajnie było się czasami odmóżdżyć przy jakichś głupich stronkach. Z umiarem oczywiście.
Z psychologiem został umówiony na sobotę. Ojciec jak zwykle miał jakieś swoje spotkania i interesy, więc cały dom był do użytku jego i zapewne jakiegoś średniowiekowego elegancika w okularkach. Oh, jak on marzył o tym spotkaniu. Oh, ah. Chociaż w sumie, może mężczyzna okaże się interesujący? W końcu nie może być jakimś pizdusiem pracując w takim miejscu, musi mieć charakter. W końcu w Delfinie zapewne działa prawo "Zjedz, albo zostań zjedzonym". Poza tym, co go to tak obchodzi? Pogada pewnie z gościem godzinę, góra półtorej i tyle go widzieli, więcej nie będzie musiał spędzać z nim czasu.
Przeciągnął się, wstając z kanapy gdy w końcu usłyszał dzwonek do drzwi. Leo z niezadowoleniem podrapał drzwi od pokoju, w którym zamknął go Aless na czas wizyty gościa. Kiedy chłopak przechodził korytarzem mógł usłyszeć ciche skomlenie dochodzące z pomieszczenia. Nie ma bata, nie da się na to nabrać. Nawet jeśli miał miękkie serce do zwierząt, wiedział że nie dzieje mu się krzywda. Ma wodę i karmę, wytrzyma godzinkę.
Poprawił odruchowo włosy, stając już pod drzwiami wejściowymi, po czym ze zdecydowaniem nacisnął klamkę i je otworzył.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   

Powrót do góry Go down
 
Dom Zolnerowicha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SOL - ILECK :: Miasto :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: