<br><br>
<span style="font-size: 18px;"><strong>Nowy Delfin Zaprasza : </strong></span><br /><br /> <a href="http://czarnydelfin.forumpl.net"><img src="http://imageshack.com/a/img268/2677/8lpv.png" /></a>


.
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Zolnerowicha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Dom Zolnerowicha   Sro 5 Cze 2013 - 9:32


Domek jednorodzinny z ogrodem i wjazdem do garażu. Wykupiony przez Yashę po powrocie ze stolicy. Budynek ten posiada na piętrze trzy sypialnie, gdzie jedną z nich zajmuje właściciel domu. Na parterze są kuchnia z jadalnią, salon, łazienka, mały gabinet i siłownia. Z salonu wyjście na taras i do ogrodu.

Zdjęcia wybranych pomieszczeń:
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 27 Cze 2013 - 20:43

Droga długa nie była. Minęli dwa skrzyżowania i kilka ulic, zajeżdżając na dzielnicę zamieszkaną przez mieszkańców, na której w większości znajdowały się domki jednorodzinne. Tak zwane osiedle położone prawie na końcach miasta. Zajechali na trzecią z ulic, gdzie Yasha zaparkował przed bramą wjazdową do swojego domu. Wysiadł i otworzył bramę, po czym wsiadł i wjechał przez nią do środka, zatrzymując się przed wjazdem do garażu, który znajdował się niemal na tyłach domu na prostej drodze. Garaż z domem nie był połączony a zbudowany osobno.
Zgasił pojazd co mogło znaczyć iż są na miejscu. Wysiedli a Zolnerowich zamknął nie tylko swój samochód ale i bramę wjazdową, co by nikt mu się tutaj nie szwendał. Zaprosił lekarza do środka otwierając główne drzwi budynku. Oczywiście na wstępie w korytarzu powitał ich Leo, duży pies szwajcarski. Zwierzę nastawione przyjaźnie, nie atakujące nikogo, kto nie wydaje się być podejrzany. Co prawda obwąchał Nathaniela by wiedzieć z kim jego Pan przyszedł. Parę razy zaszczekał, co jest podstawą niemal każdego psa.
- To Leo. Być może się zaprzyjaźnicie. - Dodał tak informacyjnie i zapalił w korytarzu światło a później w salonie i kuchni.
- Rozgość się. - Polecił Nathanielowi i zniknął za wejściem do kuchni, gdzie przygotował jedzenie i picie dla psa. Ten z kolei słysząc charakterystyczny dźwięk swojego pokarmu wsypywanego do miski, pobiegł do swojego właściciela.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 27 Cze 2013 - 21:01

Całą drogę siedział cicho, kompletnie się wyłączył bardziej z faktu samego zamyślenia niż pijackiej drzemki bo... wciąż pozostawał prawie trzeźwy, za kilka godzin miał być normalny i w pełni władz umysłowych. Ciekawie rozglądał się zarówno w garażu jak i obok domu Zolnerowicha. Wszystko wyglądało bogato i w pełni oddawało charakter mężczyzny. Chłodny, ale z gustem.
Jego pies, a nie on sam jak dotąd momentalnie podbił Nathanielowe serce. Blondyn ukląkł obok futrzaka i zaczął się z nim bawić, a niedługo później już zanim pies pobiegł do swojej miski ściskał go lekko jakby w przyjacielskim tuleniu.
Popatrzył za nim z żalem, a potem podążył śladem Leo i dopadł Yashę w kuchni po czym lekko uwiesił mu się na ramieniu.
- Nudzę się... a on je.... - mruknął nieco jak dziecko, któremu zabrano zabawkę.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 27 Cze 2013 - 21:08

Jak się ma pieniądze i porządną pracę na wysokim stanowisku, to nic dziwnego, że człowiek jest wstanie wybudować sobie taki dom lub go kupić i jeszcze wyremontować z najnowszymi meblami. W prawdzie Nathaniel nieźle zauważył porównanie do swojego przełożonego. Zdziwić by się można było, gdyby Yasha mieszkał w jakieś kamienicy w niezadbanym pokoju.
Pies zdążył polubić nowego gościa swojego Pana, ale niestety głód w tym momencie wziął górę, że poleciał za Panem i prosto do miski z jedzeniem. Yasha się uśmiechnął na ten widok i schował zaraz karmę do szafki. Wtem Nate przyszedł i uwiesił mu się na ramieniu.
- Też jesteś głodny? Mogę Ci coś przygotować. - Zapytał i zaproponował. Jeżeli Nathaniel był głodny, dla niego nie problem mu coś przygotować. Jedzenia miał dużo, coś się wykombinuje. Jakies kanapki, tosty, jajecznicę, spaghetti. Na cokolwiek by miał ochotę.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 27 Cze 2013 - 21:15

Przyglądał się dłuższą chwilę zaciekłemu pojedynkowi psa z pełną miską, a potem posłał jego panu spojrzenie mające wyrażać jego aprobatę nowo poznanego sierściucha.
Zastanowił się dobrze czy jest głodny, a potem usłyszeli obaj iż jednak tak bo żołądek Nathaniela nie kazał im długo czekać. Sam lekarz spłonął rumieńcem, ale też uśmiechnął się cwaniacko i rzucił.
- A nakarmisz mnie? - z początku miało to być żartem, ale zależy jak odbierze to Yasha tak do tego podejdą obaj. Raczej byłoby to dosyć zabawne.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 27 Cze 2013 - 21:46

Leo zajmował się swoją miską, nie przejmując obserwacją obu panów, którzy przyglądali się mu jak je. Przywykł do tego, jak to czasami Yasha się mu przyglądał, czekając aż zje by wyjść z nim na spacer. Ot taki przykład z ich życia codziennego.
W odpowiedzi na pytanie Zolenrowicha, odezwał się żołądek Nathaniela. Yasha się uśmiechnął, wiedząc iż jednak będzie musiał trochę pokrzątać się w tej kuchni. Ale to pytanie z lekarza strony brzmiało nader zabawnie.
- Jesteś tak duży, że sam się nakarmisz. - Poczochrał go po głowie odpowiadając z nutą rozbawienia. Podszedł do lodówki i zaczął sprawdzać co ma i co by zrobił na tę chwilę. Stwierdził zaś że zrobi tosty. A zatem wyjął chleb tostowy i włożył do tostownicy, którą także włączył.
- Do picia co chcesz? - Zapytał przy okazji wstawiając wodę w czajniku elektrycznym. Do smarowania tostów wyjął dżem wiśniowy i brzoskwiniowy, parę wędlin i sery. Do wyboru, do koloru. Do smarowania jak kethup czy musztardy także posiadał. Wiec jak Nathaniel będzie chciał, niech mówi śmiało. Wszystko co wyjmował i przygotowywał, stawiał na stole w kuchni, która robiła także za jadalnię. Sztućce i talerze także znalazły się na odpowiednim miejscu.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Wto 2 Lip 2013 - 7:55

Czujna obserwacja zarówno przez Yashę jak i jego pupila nie umknęła uwadze Nathaniela, który z kolei bardzo swobodnie przenosił wzrok z jednego na drugiego. Leo wydawał mu się pięknym stworzeniem, ale wiedział iż nie przygarnąłby takiego. Jego styl życia bardziej panował do posiadania kocura... którym prawie, że sam był.
- Prawie się zaśmiał... - mruknął do siebie z przekąsem zaraz po tym czochraniu i patrzył jak mężczyzna krząta się po kuchni samemu siadając na krześle. Wolał przycupnąć i patrzeć niż przeszkadzać bo za wiele się na jego kuchni raczej nie znał. Mieszkał w całkiem innym miejscu większą część swojego życia.
- Mhm... - mruknął przyglądając się temu co wyciąga mężczyzna, a potem uśmiechając się wesoło rzucił. - Każdego zrobię z czym innym! - A czemu by nie skoro już gospodarz wystawia wszystko na stół. W pewnym momencie podniósł się, dopadł szybkim susem do niego i skradł mu buziaka. Następnie z miną niewiniątka odparł. - Herbata będzie w porządku.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 3 Lip 2013 - 15:26

Każdy miał swoje upodobania i zamiłowanie do zwierząt. A nawet ich charakter i wygląd, czasami kształtował dobieranie sobie pupila. Tak jak to Nathaniela bardziej pasowały koty, tak do Yashy psy.
Nie miał nic przeciwko, że gość usiadł sobie przy stole i najwyraźniej czekał aż podadzą jedzenie. W końcu gospodarz powiedział mu by się rozgościł.
Przy Nathanielu musiał przyznać, że czuje się zupełnie inaczej. Tak jakby jego obecność rozweselała miejsce ich przebywania i naprawiała ponura atmosferę. Normalnie tak, jak by się patrzyło na małego kociaka łaszącego się do swojego pana.
Uśmiechnął się na jego słowa i spojrzał miło zaskoczony otrzymawszy niespodziewanego buziaka. Na to jedynie odpowiedzieć mógł z uśmiechem a odpowiedział w sprawie napoju.
- Więc będzie herbata. - Wsypał do kubka herbatę i gdy tylko czajnik oznajmił iż woda zagotowana, wypełnił ich kubki i postawił na stole. Tostownica wyrzuciła dwie grzanki, które specjalnymi nożycami z łapkami wyjął i wrzucił obie na talerz gościa.
- Częstuj się. - Polecił i wrzucił po chwili dwa kolejne kawałki chleba tostowego do urządzenia. On sobie poczeka. Chłopak był bardziej głodny, więc pierwszy się niech naje.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 3 Lip 2013 - 16:36

Zachowanie Nathaniela wyraźnie wskazywało, że w jakimś stopniu mu zaufał. Nie było to przecież ich pierwsze spotkanie oraz spędzanie czasu bo widywali się przecież bardzo często w pracy, mimo że mało rozmawiali coś się zadziało i dlatego teraz się tu znajdował. Nie po to by rozmawiać o głupotach i nawet fakt, że był głodny nie odwracał jego uwagi od tej myśli. Oczekiwał czegoś od niego? Najwidoczniej tak. Jedząc wpatrywał się w niego, śledząc każdy ruch, słuchając uważnie każdego słowa.
- Wbrew pozorom nie jesteś tak chłodny jak myślałem. - uśmiechnął się nieco złośliwie sięgając po jedzenie i biorąc się za nie z apetytem. Nie zdawał sobie nawet sprawy, że jest taki głodny. Mogło to być kwestią tego, że w pracy nie jadał za wiele, zapominał o tym.
- Dziękuję. - mruknął po chwili nie patrząc już na niego tylko w talerz i skupiając się na jedzeniu.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 3 Lip 2013 - 17:03

Widzieli się tyle razy, ale jeszcze Nathaniel nie miał chyba możliwości poznać Yashę ze strony prywatnej poza pracą. Na codzień Zolnerowich wydaje się co prawda być stanowczą i chłodną osobą, przed którą niektórzy uciekają, albo starają nie wchodzić za bardzo w drogę.
Pytanie jakie zadał, zdziwiło mężczyznę i w tym samym też czasie tosty wyskoczyły i zostały przeniesione na talerz. Zajął miejsce na przeciw czekając na swoją porcję.
- Potrafię oddzielać pracę od życia prywatnego. Odnosząc się do podwładnych z chłodem, testuję ich wytrzymałość psychiki. W więzieniu jest ona bardzo ważna. Nowicjusze czasami nie wytrzymywali rozmów kwalifikacyjnych ze mną.
Tu się uśmiechnął na wspomnienie o tym jak prowadził rekrutacje. Źle nie było, bowiem niektórym dawał nawet szansę spróbowania ponownie przybycia na rozmowę. Jak za drugim razem oblali, to trzeci raz nie mieli już prawa podchodzić.
- Smacznego. - Dodał, kiedy i dla niego tosty wyskoczyły. Wyłożył je sobie na talerz i wsadził kolejne dwa do tostownicy by się podgrzały. Swoje posmarował dżemem i tylko tym, bo najlepiej mu smakowały.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pią 5 Lip 2013 - 10:26

Nie on jeden potrafił sobie radzić z nowicjuszami, Nathaniel bardzo często doprowadzał nowych podwładnych do zwolnienia się samemu właściwie prawie nic nie robiąc poza traktowaniem ich chłodno i z góry. Jedynie Sorokin miał nieco więcej przywilejów mimo, że dla niego pracującego w Delfinie od kilku lat też był prawie nowicjuszem, ale jego Nate zwyczajnie lubił... no i to on pokazał swoją nieco inną stronę, a potem zostawił go z Yashą co poniekąd doprowadziło do tej sytuacji.
- Hm... mnie albo traktują jak Boga gdy jestem miły albo schodzą mi w oczu jak się wścieknę. - skwitował krótko pracę swojego zespołu, nie raz uratował kogoś gdy reszta panikowała lub nie wiedziała co zrobić. Nie mieli tego doświadczenia jakie on zbierał od dzieciństwa. Uczył się w końcu od najlepszych by móc się wynieść z domu i żyć na własną rękę.
- Dziękuję i nawzajem. - Odparł wyrywając się z zamyślenia z jakimś dziwnym, pełnym nostalgii uśmiechem. Nie zauważył nawet kiedy zjadł więc oparł się na krześle i odetchnął głośno. - Ale się napchałem... - był mały i chudy, więcej do szczęścia nie potrzebował. No... może poza czyjąś uwagą.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pią 5 Lip 2013 - 15:55

- Więc mamy coś ze sobą wspólnego. - Odparł z uśmiechem na jego słowa. W rzeczy samej, podobnie byli traktowani przez swoich podwładnych. Z tą różnicą, że Yashy podlegało całe więzienie tak samo jak Borysowi a Nathanielowi przedział medyków, terapeutów i psychologów. Mniejszy zasięg ale ma na niego jakiś wpływ.
Zatem posiedzieli przy stole i zjedli co na nim było. Nawet pies się najadł swojego i wcześniej polazł się położyć. Za moment pewnie będzie chciał wyjść na dwór, ale nie problem będzie wypuścić go na ogród. Tam miał swój kącik do srania, odlania się i zabawy.
Po skończonym posiłku, Yasha wstał i zaczął sprzątać.
- Cieszy mnie że jesteś najedzony. Widać że smakowało.
Bo gdyby było inaczej, to Nate by nic nie tknął a nawet mógłby skrytykować jego kuchnię. Zolnerowich jednak nie był tak beznadziejny a tosty to niemal prostota w ich przygotowaniu. Zebrane naczynia włożył do zlewu i umył. Po tym zaś posprzątał słoiki i opakowania, chowając je do lodówki. Gdy kuchnia była czysta, mogli przejść dalej.
- Przejdźmy do salonu. Chyba że chcesz już iść spać? To przygotuję pokój. - Zapytał co prawda zmierzając do salonu a tam w stronę szklanych drzwi wyjściowych na ogród. Co akurat było wyczuciem, bowiem Leo korzystając z okazji, wyszedł na dwór a Yasha czekał na odpowiedź Nathaniela.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sob 6 Lip 2013 - 8:11

- Może tak, a może nie... - mruknął wyjątkowo wymijająco oraz złośliwie jak na swój stan. Nie martwił się jakoś tą różnicą, wystarczyło mu władzy jak na jedno życie już w rezydencji królowej gdzie przez większą część swojego życia zmuszony był przebywać. Tam wszyscy słuchali się go bez szemrania bojąc się by przypadkiem nie narazić się księciu - ich prawdopodobnemu, przyszłemu pracodawcy. W Delfinie niektórzy więźniowie jak i nadzorcy potrafili zajść za skórę, a on miał tu już swoje przeżycia. Nie cierpiał obu Morozowów mimo, że Saszy wiele razy pomógł to wciąż go nie trawił. Kto wie czemu...
Pomógł mu posprzątać po jedzeniu bo teksty typu "jesteś gościem" i tak by go w ogóle nie ruszyły, powinno się zawsze zostawiać za sobą porządek. Tak, to tak pedantyczna strona jego umysłu właśnie się odezwała.
- Dziękuję. Nie jadam za wiele jak widzisz więc jestem łatwy do utrzymania. - zaśmiał się cicho bo nie było to wcale żartem, on naprawdę nie jadał wiele. Może to właśnie dlatego był taki chudy i ... niski. - A umiesz gotować normalne potrawy? - Mówiąc normalne miał na myśli coś czego on nie byłby w stanie zrobić. A bywało takich potraw wiele... kuchnia angielska bowiem strasznie różniła się od rosyjskiej.
- Hm... nie jestem jeszcze śpiący. Chyba, że masz na myśli wspólne spanie.... - mruknął z rozbawieniem i objął go od tyłu w pasie kiedy ten otwierał szklane drzwi. Ukrył twarz w jego koszuli i westchnął cicho, zdecydowanie brakowało mu drugiego człowieka. Praca pracą, ale jakoś żyć też trzeba.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sob 6 Lip 2013 - 11:09

W takim razie oboje wzięli się do sprzątania a Yasha nikomu nie mówił tekstów "jesteś gościem". Jeżeli ktoś oferuje swoją pomoc w sprzątaniu choćby stołu po posiłku, jak najbardziej to akceptował. Także i przy nim Nathaniel mógł także poczuć się sobą, jak u siebie w domu. Zatem szybko się uwinęli z ogarnięciem kuchni. Przy okazji Zolnerowich odpowiedział młodemu "księciu" na pytanie:
- Umiem. Tylko do pieczenia się nie nadaję. - Ot zdradził mu mały sekrecik, gdyby czasem Nate chciał zażyczył sobie u niego jakiś placek czy ciasteczka. Do tego Yasha zdecydowanie się nie nadawał. Nie potrafił dobrze dodawać składników jak mąka, jajka czy proszki. To zupełnie co innego niż dodawanie przypraw do pizzy. W przypadku naleśników, to korzystał ze spisu jaki zostawiła mu matka. Bez tej instrukcji, także by ich nie zrobił.
Wtem przeszli do salonu i Nate oznajmił iż śpiący nie jest. Jednak pora była dość późna to wypadałoby udać się do łóżka.
- W takim razie mogę zaproponować gościnność w swojej sypialni.
Przygotowanie swojego łóżka a pokoju gościnnego trwać będzie szybciej. Także nie miał nic przeciwko by młody lekarz zajął miejsce obok na poduszkach pod kołdrą. Nim zaprowadził gościa na górę, pokazał mu gdzie znajdzie łazienkę gdyby potrzebował skorzystać. Przy okazji czekając aż pies wróci do domu, by zamknąć drzwi. Gdy tak się stało, obaj panowie udali na piętro, gdzie Yasha zaprosił Nathaniela do swojej, jakże luksusowej w nowoczesnych meblach sypialni.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pon 8 Lip 2013 - 21:06

Nie trafił. Bo Nathaniel nie gotował może jakoś po królewsku... cóż za ironia, ale piec potrafił doskonale. Tego od małego w wolnym czasie uczyła go nie jedna z opiekunek kiedy je o to prosił. Tak więc tutaj racze sytuacja miałaby się nieco inaczej, prędzej zaproponowałby mu upieczenie czegoś.
- To może ja spróbuję? Miałbyś jakieś składniki? - wyszczerzył się do niego z charakterystycznym dla siebie szyderczym uśmieszkiem, ale nie dało się przy tym na niego złościć bo i tak wyglądał uroczo przekrzywiając głowę w bok i patrząc na niego pytająco.
Powędrował za nim na górę niczym szczeniaczek, którego w rzeczywistości w żaden sposób nie przypominał. Miał nieco mętny wzrok choć alkohol już prawie całkowicie opuścił jego ciało.
- Uważaj bo uznam to za jakąś inną propozycję niż tylko spanie w jednym łóżku. - mruknął zadziornie i otarł się o niego wyprzedzając mężczyznę na schodach bo chciał się dobrze rozejrzeć. Cóż... z natury był dosyć ciekawski jako kociak. Zaraz po wejściu do jego sypialni walnął się na duże łoże i posłał mu zachęcające spojrzenie, ciekaw wyraźnie jak to odbierze.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Wto 9 Lip 2013 - 19:26

Spojrzał na Nathaniela zaskoczony, że ten chciałby coś upiec. Chociażby spróbować. Uśmiechnął się zaraz do niego, szczerze nie mając ku temu nic przeciwko. Zajrzał zaraz do swojej szafki z przyprawami, mąkami i kaszami.
- To zależy co byś potrzebował. Jakąś mąkę mam. Musiałbyś mi napisać co potrzebujesz. W ostateczności można iść i do kupić w sklepie. - Wychodziło na to, że nie miał nic przeciwko a wyraził zgodę Nathanielowi na wypróbowanie swoich umiejętności piekarskich. Jednak teraz nie będą się bawili w kucharzy i piekarzy a zostawią to na inny dzień.
Teraz udali się do sypialni Yashy, która swoim wyglądem i porządkiem mogła przykuwać dużą uwagę. Zabawny był widok rzucającego się księcia na jego łóżko. Zamknął więc drzwi za sobą i podszedł do barku przygotowując whisky. Podszedł do lekarza siadając na brzegu łóżka tuż obok niego.
- Masz. - Podał mu kryształową szklankę z zawartością alkoholu.
- Być może moja propozycja ma większy zasięg od wspólnego spania. - Nie zdradził szczegółów swojego planu, ale w sumie łatwo można było się domyślić, skoro są sami w tym pokoju.
- Włączyć jakąś muzykę? - Zapytał, spoglądając na wieżę stereofoniczną, stojąca na przeciw łóżka. Ustawiona była wewnątrz komody z szafkami, w których schowane były płyty do odtwarzania.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Wto 9 Lip 2013 - 21:35

Nie było w tym nic dziwnego, alkohol jeszcze do końca nie wywietrzał z jego ciała i doktorek, który nigdy by się do tego nie przyznał, lubił czasem coś upiec smaczniejszego niż jego potrawy. Mało kto lubił jeść to co gotował, ale każdy musiał przyznać, że jego ciastka zawsze są genialne.
- Mam pomysł, pójdziemy jutro na zakupy. Razem. - dodał dla podkreślenia, że nie zamierzał po jednej nocy zaprzestać dręczenia go. Ucieszył się, że mężczyzna nie ma nic przeciwko jego wysiłkom kulinarnym w tej jakże pięknej i czystej kuchni, która po tym już taka czysta mogłaby nie być.
Rozglądał się uważnie po sypialni z poziomu łóżka, raz po raz zerkając na twarz vicedyrektora.
- Mhm... dziękuję. - podniósł się i wypił w krótkim czasie całą szklankę bo mimo, że zbyt mocnej głowy do alkoholu nie miał to go lubił. Chociaż nie powinien go raczej pić w większej ilości niż to co już dostał. Z wrednym uśmieszkiem przysunął się do niego i obejmując go za szyję mruknął mężczyźnie do ucha. - Myślę, że jej nie potrzebujemy. Wystarczająco mnie podniecasz i bez efektów specjalnych. - Był wyjątkowo rozbawiony za sprawą alkoholu, stąd więc te żartobliwe uwagi po których odsunął się nieco by zbadać jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Wto 9 Lip 2013 - 22:24

- Pierw może odwiedzimy Twojego kota, by nie zdechł z braku opieki. - To było pierwsze, co zrobiłby na miejscu Nathaniela. Wiedział, że ten posiada kota. Jeden dzień jakoś zwierzę przetrwa, ale kolejne to może być ciężko. Dlatego też jeżeli Nathaniel będzie chciał go zabrać ze sobą do domu vicedyrektora, nie będzie problemu o ile po owym kocie Nate będzie sprzątał i go pilnował non stop.
Co prawda nie powiedział nie a "nie" też "tak" jeżeli chodzi o wspólne zakupy. Zrobią je, jeżeli kot Nathaniela będzie zadbany. Jakoś Yasha nie mógł przetrawić informacji o posiadaniu zwierzęcia i nie dbaniu o niego. Takim osobom brak doświadczenia i odpowiedzialności, przez co nie powinny się wtedy decydować na posiadanie zwierząt.
Szybko Phantomhive opróżnił szklaneczkę odstawiając naczynie. No to zrobił teraz gospodarza. Nie chcąc być w tyle, wypił także za jednym duszkiem zawartość swojej szklanki. Uśmiechnął się na kolejne słowa Nathaniela dotyczące propozycji muzyki.
- Jak uważasz. - Odpowiedział ze spokojem i wstał, kiedy młody go puścił. Odstawił szklanki na miejsce i wrócił do lekarza siadając na łóżku, gdzie ułożone były poduszki. Przyjął pozycje pół siadu opierając się plecami o poduszki, nogi mając wyprostowane.
- Chodź tu do mnie. - Zachęcił gestem dłoni zapraszając do siebie, jakby na początek miał zamiar go przytulić do siebie. Nie będzie miał jednak nic przeciwko, gdyby ten wpakował się mu na uda.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 10 Lip 2013 - 15:51

- Mam opłaconą pokojówkę, która do niego zagląda. Sąsiadka również ma klucz i zazwyczaj codziennie do niego zachodzi, miła pani w podeszłym wieku z bogatymi dzieciakami. - odparł jak miał nadzieję wystarczająco wyczerpująco na jego pytanie. Poza tym Raven raczej nie dałby się zabrać z apartamentu gdzie miał swoje wszystkie miejsca, zawsze otwarty balkon i był wypuszczany kilka razy dziennie przez obsługę albo jego sąsiadkę. Kot da sobie radę sam tak jak zawsze gdy go nie ma. Niczego mu nie zabraknie. Teraz może to wyglądać, że Nathan o niego nie dbał, ale nie angażował by tyle osób w opiekę nad tym czarnuchem gdyby nie żywił do niego uczuć. Zawsze przecież mógł go oddać mając tak mało czasu, a jednak trzymał go przy sobie.
- Mam to uznać za zgodę z moim zdaniem? - zaśmiał się cicho bo naprawdę uważał tak jak wcześniej wspomniał. Nie rzucał słów na wiatr. Spojrzał na niego nieco zaskoczony tym zaproszeniem, ale szybko znalazł się na jego udach i obejmując mężczyznę za szyję sam zainicjował pocałunek. Było to może bardziej muśnięcie, ale to przez prędkość. Posyłając mu wyzywające spojrzenie powoli rozwiązał własny krawat, ale jeszcze go nie ściągał.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Sro 10 Lip 2013 - 18:36

No przecież Nathaniel to książę i kandydat do tronu królewskiego Anglii. Teraz Yasha sobie to przypomniał, początkowo dziwiąc się lekko, że ten młody zatrudnił opiekę do swojego kota. Yasha nie miał tu nikogo' komu mógłby zostawić swojego psa. A rodzice go raczej nie chcieli. Obawiali się tych zwierząt, że mogą dostać nie wiadomo kiedy wściekliznę i co potem? Syn mieszkał w stolicy z matką, więc też odpadało. Także swojego ulubieńca nie zostawiał dłużej jak czas pracy i wypady na miasto. Jeżeli wiedział, że nie będzie go dłużej, zostawiał zawsze trochę więcej jedzenia Leo. W przypadku wyjścia na zewnątrz, zamontował specjalną klapę w drzwiach, by zwietrzę mogło wyjść na świeże powietrze. Jakoś trzeba sobie radzić.
- Aha tak. Nie byłbyś księciem bez pokojówki. - Zaśmiał się lekko w odpowiedzi na jego wytłumaczenie się. Przy czym wychodziło na to, że mogą spokojnie iść od razu z rana do sklepu.
- Powiedzmy że tak. - Bo tak było. Yasha go zapraszał w tym celu by sobie ten czas spędzili wspólnie jak im podoba i nikt nie będzie im przeszkadzał. Być może nawet Leo.
Położył swoje dłonie na biodrach lekarza, który usiadł mu na udach uwieszającego się na szyi. Pocałunek mu odwzajemnił z przyjemnością przeciągając i zagłębiając bardziej.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 11 Lip 2013 - 12:15

Dajmy spokój z tymi nic nie znaczącymi już dla Nathaniela tytułami. On wcale nie chciał zostać królem, a księciem był wystarczająco długo by mieć tego dosyć. Zdecydowanie wolał pracować jako lekarz bo spełniał się w swoim zawodzie nawet lecząc tych wszystkich drani z Delfina. Wszystko jedno kogo.
Jeśli Yasha nie miał z kim zostawić psa to może Nathan kiedyś zaproponuje mu opiekę nad nim, pracował czasami w innych godzinach niż mężczyzna, nie wyjeżdżał za wiele i mniej godzin zapewne spędzał w Delfinie niż vicedyrektor.
- Mhm... powiedzmy, że to bardziej sprzątaczka zajmująca się kotem i domem. - odparł ze złośliwym smirkiem na ustach. Kiedy zbliżał się do niego snuł w głowie jakieś plany, może wizje tego co będą robić aczkolwiek te po chwili uciekały, a Nathanek nie do końca co prawda, ale już trzeźwiał.
- Podoba mi się to... - dodał jeszcze po chwili nim skupili się całkowicie na całowaniu, blondyn pozbył się w końcu swojego krawata rzucając go gdzieś za siebie po czemu nie i odpiął kilka guzików koszuli bo mimo wieczora wciąż było gorąco. Wolne dłonie po chwili zaangażował do rozpinania koszuli mężczyzny, a także pozbywania się i jego krawata, w końcu w pracy obaj musieli jakoś wyglądać.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 11 Lip 2013 - 17:02

Kultura wymagała odpowiednio ubierać się do pracy, w zależności od sprawowanego stanowiska. Nathaniela to w pewnym stopniu nie dotyczyło aż tak co Yashę, który sprawował wysoką pozycję, zaraz po Sokołowie. Więc chcąc nie chcąc, musiał w garniturze chodzić. Chociażby latem miał o tyle luzu, że marynarka nie była za wiele potrzebna i w samej koszuli i krawacie wyglądał wystarczająco elegancko.
- Twój kot to ma dobrze. Nie boisz się że wyjdzie z niego Garfield?
Odpowiedział z rozbawieniem. Porównanie dotyczyło bardziej lenistwa i otyłości kota, skoro żyje w takim luksusie i niczego mu na bank nie brakuje. A i opiekę ma jak na zawołanie.
A komu by się nie podobało? Yasha miał już w planie takowe spędzenie wspólnego wieczora czy tez nocy, zaraz po tym jak przyjechali do jego domu. Z drugiej strony to także obietnica wymagająca spełnienia, rezygnując z "akcji" w klubie.
Pocałunek odwzajemniał. Zezwolił młodemu nawet na zdjęcie swojego krawata i rozpięcie koszuli. Jego dłonie powędrowały zaraz na plecy pod materiał koszuli, gładząc je by po chwili podrapać, zostawiając różowe ślady. Wygląda na to, że tygrys seksu budzi się w nim.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 11 Lip 2013 - 19:54

Mówienie, że jego to nie dotyczy było nieco nie na miejscu bowiem on w Delfinie musiał raczej chodzić w swoim lekarskim kitlu gdzie miał trochę przydatnych rzeczy na nagłe wypadki. Rzadko wychodził z gabinetu bez niego na obchód czy do pomocy komukolwiek. Osobiście powrót Sokołowa go nie cieszył bo niestety znów pod niego podlegał i to jemu powinien znów zanosić raporty o tym jak ma się szpitalna część więzienia, a tego skurwiela Nathaniel nie znosił jak mało kogo.
Wracając do naszej miziającej się parki.
- Nie, może to i kot, ale nie jest zbyt leniwy. Przynajmniej nie tak jak ja. - mruknął nieco rozbawiony jego pytaniem, Ravena i Garfielda dzieliły miliony lat świetlnych jeśli chodziło o osobowości.
Rezygnacja z akcji w klubie nie spodobała się Nate'owi, ale szanował jego zdanie i o tym nie wspominał. Jeśli naprawdę coś się budziło w Yashy to nawet lepiej dla nich obu bo blondyn nie zamierzał się wszystkim zajmować sam, a pozycja uke to jego domena w tym "związku". Poruszył się niespokojnie i po chwili przesunął tak by otrzeć większością powierzchni ciała o niego.
Powrót do góry Go down
Yasha
Vice-dyrektor
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 14/03/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Czw 11 Lip 2013 - 20:37

Strój wymagający do pracy a przychodzenie w tym w co się ubierze to jest różnica. Yasha w przeciwieństwie do pozostałych pracowników, nie musiał się przebierać, czy zakładać coś dodatkowego. Najwięcej z przebieranki to mieli nadzorcy, wkładając na siebie mundur.
Nie poznał jeszcze kota Nathaniela tak blisko jak jego samego, więc na razie nie oceni, który z nich jest bardziej leniwy. Z biegiem czasu może pobawi się w takie porównywanie. Teraz musi zaspokoić dużego kota siedzącego mu na nogach i rozbierającego.
Stwierdzając, że koszula Nathaniela będzie mu przeszkadzała, zsunął mu ją z ramion zdejmując całkowicie i wyrzucając aż na podłogę. By ułatwić to samo zadanie partnerowi, odsunął się od oparcia poduszek i przesunął się zaraz z pocałunkami na jego szyję, dłońmi badając jego brzuch, tors i plecy.
Powrót do góry Go down
Nate
Lekarz Specjalista
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 06/01/2013

PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   Pią 12 Lip 2013 - 9:07

Nadzorcom naprawdę nie zazdrościł, przebierać się codziennie w te wszystkie części munduru kiedy on zaledwie zarzucił na swoje eleganckie ubrania kitel lekarski i już właściwie nie potrzebował żadnych zmian. Musiał przyznać, że bez niego mało kto mu wierzył iż jest lekarzem. Taka domena młodego i przystojnego mężczyzny. Nie każdy od razu musi być biznesmenem albo pracującym w biznesie do diaska.
Stwierdzenie, który z nich jest większym leniem nie powinno sprawić Yashy większego kłopotu, a tego się dowie już niedługo. Nathaniel zmęczony i obolały robi się naprawdę marudny jeśli nie męczący. Poza tym zaspokojenie tego dużego kota wiązało się z ryzykiem przywiązania i z tego raczej vicedyrektor musiał zdawać sobie sprawę.
Skoro jedna koszula wylądowała na podłodze czemu nie miałaby za nią polecieć i druga? Nate sprawnie dobrał się palcami do wszystkich jej guzików, odpiął je i z drobną pomocą mężczyzny również się jej pozbył. Patrzył teraz na pół nagie ciało kochanka i nagle zaczerwienił się czując jak oblewa go gorący dreszcz. Pocałunki przyjął z cichym pomrukiem samemu głaszcząc drugiego po plecach i karku w zapomnieniu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Zolnerowicha   

Powrót do góry Go down
 
Dom Zolnerowicha
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: SOL - ILECK :: Miasto :: Dzielnica mieszkalna-
Skocz do: